Zdaniem Spurek, mięso należy potraktować tak, jak państwo robi w przypadku papierosów czy alkoholu. Polityk chce obłożenia go akcyzą. Pieniądze z nowego podatku miałyby pokryć koszty „leczenia chorób spowodowanych spożywaniem mięsa”.

- To, co jemy, nie jest prywatną sprawą. Papierosy, alkohol i benzyna są opodatkowane akcyzą. Teraz czas na podatek od mięsa, który pokryje koszty leczenia chorób spowodowanych spożywaniem mięsa i mleka oraz koszty szkód środowiskowych. #PodatekodMiesa – napisała na Twiitterze Spurek.

Wpis wywołał mnóstwo emocji, a wkrótce pod nim pojawiła się lawina komentarzy internautów.

- Niedoczekanie :) – napisał publicysta Do Rzeczy Rafał Ziemkiewicz, dodając fotografię „wiejskiego stołu” pełnego wędlin.

- Mój talerz, moja sprawa :) – skwitował Cezary Krysztopa, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”, nawiązując do słynnego hasła z proaborcyjnych protestów.

- Podatek, to Pani powinna płacić za każdy wpis na Twitterze – skomentowała jedna z internautek.

- Jedzenie nie jest prywatną sprawą, za to zamordowanie dziecka - jak najbardziej, to nasze prawo. Z tym się nie da dyskutować, to można co najwyżej obśmiać – zauważył jeden z użytkowników Twittera.

W ostatnich dniach politycy Lewicy ponownie zaapelowali do rządu oraz do władz kościelnych o zamknięcie świątyń. Przekonywali, że wirus nie rozpoznaje, czy ludzie są w kościele, czy w restauracji, wirus nie rozpoznaje, czy ktoś jest wierzący czy niewierzący, tylko atakuje wszystkich. Warto zwrócić uwagę, że użyli pretekstu w postaci Narodowego Dnia Życia.

Wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Beata Maciejewska tłumaczyła w trakcie konferencji prasowej, że ze względu na epidemię nie działają restauracje, hotele czy inne miejsce, gdzie mogliby się gromadzić ludzie.

- Jednocześnie wyspą w tej pandemii są kościoły, nadal otwarte, nadal działające, nadal gromadzące ludzi – mówiła oskarżycielskim tonem.

Jak zaznaczyła posłanka "wirus nie rozpoznaje, czy ludzie są w kościele, czy są w restauracji, wirus nie rozpoznaje, czy ktoś jest wierzący czy niewierzący, tylko atakuje wszystkich.

- Apelujemy dzisiaj zarówno do abp Stanisława Gądeckiego i abp Wojciecha Polaka, jak i do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego o to, żeby wreszcie zamknąć kościoły. My naprawdę nie potrzebujemy miejsc transmisji koronawirusa - oświadczyła Maciejewska, zwracając się do władza kościelnych i państwowych.

Wiceprzewodnicząca klubu Lewicy dodała również, że msze są transmitowane przez telewizję, a także w internecie. Posłanka zapewniła, że działanie Lewicy nie jest skierowane przeciwko Kościołowi.

Jan Szopiński dodał, że posłowie Lewicy zwracają się do hierarchów kościelnych w szczególnym dniu.

- Dzisiaj jest 24 marca, dzisiaj zgodnie z uchwałą Sejmu obchodzimy Narodowy Dzień Życia. Ten dzień powinien stać się okazją do narodowej refleksji nad odpowiedzialnością władz państwowych, społeczeństwa i opinii publicznej za ochronę i budowanie szacunku dla życia ludzkiego - mówił Szopiński.

Wielu komentatorów zauważyło, że politycy Lewicy zaprezentowali w ten sposób podwójne standardy. Z jednej strony bowiem żądają zamknięcia kościołów, wykorzystując wzrost zakażeń, a z drugiej jeszcze niedawno promowali udział w proaborcyjnych protestach. Z jednej strony powołują się na Narodowy Dzień Życia, a z drugiej popierają możliwość legalnego zabijania nienarodzonych dzieci.

Drugą kwestią jest fakt, że ci sami politycy, którzy nawołują do zamykania kościołów, jeszcze niedawno przodowali w zaangażowaniu w „Strajki Kobiet”. Idąc tą logiką, wirus ma określone poglądy polityczne i światopoglądowe. Nie atakuje bowiem na proaborcyjnych protestach, natomiast jest bardzo groźny podczas Mszy św. Nie trudno obalić absurdalności takiego myślenia.

 

PZ