Zdaniem Niedzielskiego w okolicach świąt nastąpi szczyt tzw. trzeciej fali koronawirusa. – Mówię tu o liczbie zakażeń, potem za 7-10 dni nadejdzie szczyt hospitalizacyjny. Następnie niestety będziemy mieli do czynienia ze wzrostem zgonów, które będą tego konsekwencją – twierdził.

Jednocześnie minister zdrowia podkreślił, że „realnie (będziemy – przyp. red.) ze szczepieniami przyspieszać”. Dzięki temu przed wakacjami mamy osiągnąć „coś w rodzaju odporności populacyjnej”.

Na tym jednak zakończyła się dawka dobrych wiadomości od ministra pandemii. – Jeśli mnie pytacie, czy wrócimy do czasów sprzed pandemii, to nie. Nie wrócimy. Nigdy – orzekł.

Dopytywany, czy „nigdy” oznacza rok lub dwa, Niedzielski wyjaśnił, że ma na myśli o wiele dłuższy horyzont czasowy. – Nigdy! Nigdy już nie wrócimy do świata sprzed pandemii. Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem – twierdził.

Dziennikarze dociekali, czy później czeka nas kolejny koronawirus – jego „inne” niż brytyjska i afrykańska mutacje, minister odpowiedział twierdząco. – Dokładnie tak. I powiem więcej: my musimy być świadomi i pewni takiego zagrożenia – grzmiał.

– Jeśli chcą mnie państwo zapytać, czy pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego, to odpowiedź brzmi: absolutnie tak – nieubłaganie kontynuował szef resortu zdrowia.

– Zagrożeń biologicznych będzie już tylko więcej. Mało tego: będą coraz bardziej niebezpieczne i świat będzie na nie reagował inaczej niż reagował do tej pory. Inspekcje sanitarne będą jednymi z lepiej wyposażonych instytucji we wszystkich krajach. Pora zacząć oswajać się z myślą, że to nie jest ostatnia pandemia w naszym życiu – złowrogo zapowiedział Adam Niedzielski.