Wiele poważnych osób oskarża rządzących o to, że w wyniku zamknięcia dostępu do ochrony zdrowia (będącego efektem walki z covid) w wyniku braku pomocy medycznej zabitych zostało 100.000. Liczba niewinnych ofiar rośnie.

 

Te oskarżenia uwiarygadnia relacja, jaką anonimowo ratownik medyczny złożył na kanale Wojciecha Sumlińskiego. Z relacji ratownika medycznego wynika, że do powszechnie stosowanych w polskim pogotowiu ''testów'' na covid nie ma odczynników (buforów), więc przełożeni w pogotowiu polecili, by zamiast odczynników stosować sól fizjologiczną. Wydaje się to nieprawdopodobne – ale ostatnio media doniosły, że dyrekcja jednego z ośrodków zdrowia w Polsce nakazała szczepić ludzi tymi samymi strzykawkami (co szokuje w epoce po AIDS).

 

Testy przeprowadzane przez ratowników medycznych, z użyciem soli fizjologicznej, bo odczynników (buforu) nie ma, wychodzą pozytywne (czyli rzekomo świadczące o byciu zarażonym covid), Ratownik zaintrygowany tym fenomenem zaczął sprawdzać testy, badając ich reakcje na nieskażony patyczek bez materiału DNA. Wszystkie testy bez materiału DNA wskazywały na covid. Przełożeni ratownika nie przyjęli do wiadomości jego informacji o tym, że testy dają fałszywe pozytywne wyniki. W statystykach fałszywe wyniki testów traktowane są jako chorzy. Sfałszowane statystyki stają się pożywką dla propagandy, która media i rząd zastraszają Polaków.

 

Na podstawie fałszywych wyników testów polscy pacjenci (z atakami astmy, duszności, wszelkimi urazami) kierowani są do szpitali jednoimiennych, gdzie pacjenci realnie niemający covid są umieszczani w salach z pacjentami, wśród których znajdują się realnie chorzy na covid.

 

Według ratownika medycznego propaganda mediów i rządu tak skutecznie zastraszyła Polaków, że wszyscy chcą jechać do szpitala, nawet jak nie mają objawów. Na sam widok karetki zdrowi ludzie mają objawy psychosomatyczne – duszności, bóle głowy, bóle klatki piersiowej. Te objawy psychosomatyczne uznawane są pretekst do kierowania ludzi na oddziały covidowe, nawet jak nie mają pozytywnego wyniku testu. Tacy ''pacjenci'' umieszczani są na sali z pacjentami, wśród których są realnie chorzy na covid.

 

Zdaniem ratownika medycznego w szpitalach jest mnóstwo ludzi kompletnie zdrowych uznanych za chorych na covid. Pracownicy medyczni nie chcą ujawniać prawdy o sytuacji w polskim lecznictwie z kilku przyczyn – boją się utraty pracy za ujawnienie prawdy, nie są zainteresowani zmianą sytuacji, bo dzięki covid wzrosły ich pensje – ratownicy medyczni zamiast 3.000 zarabiają 10.000, cały personel dostaje dodatki do 100%, dodatki za pracę w niedziele i święta (których wcześniej nie było). Personel wychodzi z założenia, że im dłużej będzie trwała ''pandemia'', tym więcej zarobi.

 

W opinii ratownika medycznego doprowadzenie walką z covid do ruiny gospodarczej skutkuje wzrostem samobójstw. Do tej pory samobójcami byli młodzi, dziś są to dorośli ludzie, których nie stać na utrzymanie rodzin.

 

Ratownik medyczny stwierdził też, że rzekome braki miejsc w szpitalach to fikcja. Zamykane są całe oddziały, gdy rzekomo u jednego z pacjentów wykryje się covid. Takie zamknięcie oddziału, bardzo cieszy personel, który przestaje mieć obowiązki i może się cieszyć pensją bez pracy. Łóżek w szpitalach brakuje, bo na salach gdzie kiedyś było 8 łóżek, dziś są 2.

 

Wśród patologii opisywany przez ratownika medycznego jest też kwestia dezynfekcji karetek. Preparaty, którymi je się dezynfekuje, wymagają kilkugodzinnego wietrzenia i umycia karetki po dezynfekcji. Z braku czasu tego się nie robi i toksyczne opary są wdychane przez pacjentów i ratowników.

 

Opisują swoje doświadczenia ze szczepionkami, ratownik medyczny stwierdził, że ludzie zaszczepieni są bardziej drażliwi, nerwowi, pobudzeni, mają zaburzenia zachowań i zaburzenia snu, odczuwają złe samopoczucie. Wśród zaszczepionych występują dziwne przypadki zgonów osób, które wcześniej nie maiły żadnych problemów zdrowotnych. Zmarli po szczepionkach nie są poddawani sekcjom zwłok.

 

Zdaniem ratownika ofiar walki z covid jest dużo więcej niż ofiar covid. Lawinowo rośnie liczba ofiar szczepień. Relacja ratownika nie dziwi. Od roku pisze na podstawie artykułów medycznych czy doniesień poważnych mediów światowych o ''pandemii''. Jednak pisanie o czymś za granicą to zupełnie coś innego niż usłyszeć, że to samo dzieje się w Polsce – niedawno zaszokowała mnie relacja znajomego o podłączaniu bez potrzeby pacjentów do respiratorów w polskich szpitalach, z lektury wiem, że takie praktyki są powszechne w innych krajach (bo za reperowanego pacjenta dostaje szpital więcej od ubezpieczyciela, i pacjent w śpiączce jest mniej kłopotliwy) – jest to istotne, bo respiracja ma być bardzo niebezpieczną praktyką i prowadzić do licznych niepotrzebnych zgonów – stosuje się ją, tylko gdy nie można jej uniknąć. Inaczej jest jednak czytać o tym, że gdzieś tam za granicą coś takiego się dzieje, a inaczej gdy ma się to dziać w miejscu, które wielokrotnie się mijało.

 

Jan Bodakowski