Kiedy zanika jakiś kolejny element dawnego poczucia przyzwoitości, uznaje się za normalne, że ludzie są odtąd nieprzyzwoici w tak samo nudny sposób, jak kiedyś byli przyzwoici. Twierdzenie, że wnuki "szybko przyzwyczajają się" do czegoś, o co ich dziadowie toczyli śmiertelne pojedynki, sugeruje, że wnuki znalazły nowy, lepszy sposób na życie, zamiast ginąć na wzór swoich dziadów.

Od strony psychologicznej fakty są jednak zupełnie inne. Ludzie, którzy toczyli pojedynki, mogli być przewrażliwieni czy wręcz ekscentryczni, ale byli żywi, naprawdę żywi. Dlatego właśnie ginęli. Ich wrażliwość była autentyczna i intensywna, gdyż umieli czuć coś, czego ich wnuki już nie odczuwają - różnicę między jedną rzeczą a drugą. To bystrzejsze, nie zaś zmęczone oczy dostrzegą, że kolor niebieski nie jest bynajmniej taki sam, jak zielony.

Daltonista zobaczy te kolory jako jedną i tę samą szarość. To ostrzejszy, nie zaś przytępiony słuch, odbierze w mowie subtelną różnicę między niewinnością a ironią lub między ironią a zniewagą. (...) Mało kto pojmuje, że taki zanik różnicowania dokładnie odpowiada obecnej stępionej i zobojętniałej anarchii w dziedzinie moralności i manier.

A zatem niech nowoczesna dziewczyna nie szczyci się, że jej prababka byłaby zaszokowana tym, co ona uważa za normalne. Może to oznaczać, że jej prababka była istotą pełną życia i wrażliwości, podczas gdy ona jest moralną paralityczką.

Kwestia leży w tym, czy stępienie wrażliwości naprawdę stanowi zwycięstwo ludzkiej kultury, czy też raczej klęskę. (...) Ostatecznie bowiem wiemy, że człowiek jest człowiekiem właśnie dlatego, że posiada ten dziwaczny wymysł - moralność i maniery, od których wolnomyślicielski śledź jest całkowicie wyzwolony i które nigdy nie trapią tolerancyjnego buraka.

Zatrata uczucia odrazy do jednej rzeczy, a szacunku dla innej, oznacza upadek do stanu wegetacji lub obrócenie się w proch. A jednak już od kilkudziesięciu lat kierunek ten jest propagowany, przy założeniu, że kiedy już przyzwyczaimy się do chamstwa będziemy zupełnie zadowoleni stając się chamami.

Nie twierdzę, że wszystkie rezultaty tego trendu były złe, twierdzę jednak, że założenie jest złe od początku do końca. Człowiek może się bowiem przyzwyczaić być dzikusem lub niewolnikiem, ale nie oznacza to jeszcze, że nie lepiej jest być obywatelem.

---

Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 17 lipca 1998 r.

G. K. Chesterton
Fragment eseju About Shamelesness ze zbioru As I was saying, 1936