Nauczyciel, którego nazwisko nie zostało ujawnione, jest przedmiotem dochodzenia po tym, jak przykleił maski na twarze dzieci w klasie w Reedom Elementary School w Mountain's Edge w Las Vegas.  

Upokarzająca forma dyscypliny stosowana przez zastępcę wyszła na jaw, gdy administrator szkoły zauważył pasek taśmy biegnący od nosa 9-letniego chłopca do jego czoła. Zaniepokojona administratorka poinformowała dyrektora, który odwiedził klasę dziecka i znalazł innego ucznia z taśmą na twarzy. Pierwszy chłopiec powiedział swojej matce, że aż 5 dzieci miało maski przyklejone do twarzy od początku roku szkolnego.  

Matka, która rozmawiała z Fox 5 pod warunkiem zachowania anonimowości, powiedziała, że nie ma problemu z nałożeniem kary za brak maski, ale ze sposobem, w jaki jej syn został ukarany. Powiedziała, że chłopiec po prostu zapomniał wymienić maskę po wypiciu łyka wody.

"Nauczycielka nie powiedziała mu, żeby założył ją z powrotem, ani nie wysłała go do biura

- stwierdziła matka.

"Zamiast tego wyciągnęła go przed uczniów, a następnie przykleiła mu maskę do twarzy".

Matka powiedziała Fox 5, że zmienniczka nauczyciela dodała następnie drugą warstwę taśmy, biegnącą od nosa chłopca do czoła, która została zauważona po tym, jak poszedł do biura szkoły, aby odebrać zapomnianą pracę domową podrzuconą przez jego ojca.  

Rzecznik Reedom Elementary School powiedział, że administracja szkoły poinformowała rodziców dziecka o tym incydencie.

"Byłam wściekła"

- powiedziała matka w rozmowie z Fox.

"Bałam się o mojego syna: długoterminowy efekt, jaki to będzie miało na niego społecznie, fakt, że cała klasa się śmiała".

"Był bardzo zdenerwowany. Płakał. Został upokorzony”.

 "Nie sądzę, aby ta kobieta miała jakikolwiek interes w nauczaniu dzieci".

 Matka złożyła doniesienie na policję.

Kłótnie na temat obowiązku noszenia masek przez dzieci nie ustają, ponieważ zarządy szkół i lekarze upierają się, że maski są koniecznym środkiem ostrożności, pomimo dowodów na to, że prawie żadne dziecko nie choruje poważnie na COVID-19, i że maski nie spowalniają rozprzestrzeniania się wirusów oddechowych.

Naukowcy ostrzegają również, że noszenie masek przez dłuższy czas jest szkodliwe dla zdrowia i rozwoju dzieci. W badaniu opublikowanym w maju stwierdzono, że długotrwałe noszenie masek sprzyja odwodnieniu, zwiększając ryzyko infekcji bakteryjnych i zakłóca proces społecznego uczenia się dzieci "poprzez przesłonięcie komunikacji niewerbalnej".

W czerwcu pielęgniarka z organizacji America's Frontline Doctors (AFD) określiła obowiązek noszenia masek przez dzieci jako "znęcanie się nad dziećmi”.

Według CDC dzieci w wieku od 0 do 20 lat mają 99,997% szans przeżycia w przypadku zakażenia wirusem COVID 19.  

Statystycznie prawie wszystkie dzieci zarażone wirusem COVID 19 doświadczają tylko łagodnych objawów lub nie doświadczają ich wcale.  Wymaganie od dzieci noszenia maski, która zakrywa im nos i usta przez siedem do dziesięciu godzin dziennie jest znęcaniem się nad dziećmi.  

Z drugiej strony maski szkodzą dzieciom rozwojowo, emocjonalnie i fizycznie. Mózg dziecka rozwija się bardzo szybko, uczy się ono z otaczającego je świata. Maski upośledzają interakcje społeczne podczas kluczowych faz rozwoju, częściowo we wczesnym dzieciństwie i w okresie dojrzewania. Obawiam się, że zniszczyliśmy całe pokolenie dzieci.