Jak pisze agencja Reutera w USA organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym i ochroną środowiska wywierają coraz większą presję na administrację rządową, aby stworzyła nowe standardy dla osób pracujących na zewnątrz, które narażone są na ekstremalne upały. Według danych amerykańskiej administracji dotkliwe upały na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku tego lata doprowadziły do setek zgonów i tysięcy hospitalizacji z powodu chorób, związanych z upałami. "Rosnące temperatury stanowią bezpośrednie zagrożenie dla milionów amerykańskich pracowników, narażonych na działanie żywiołów, dla dzieci w szkołach uczących się bez klimatyzacji, seniorów w domach opieki bez środków chłodzących, a zwłaszcza dla społeczności znajdujących się w niekorzystnej sytuacji materialnej" – oświadczył Biden w komunikacie.

 

Prezydent podkreślił, że już teraz różne federalne departamenty i agencje rządowe są wykorzystywane do pomocy w zakresie chłodzenia domów oraz zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. Jako przykład podał Agencję Bezpieczeństwa i Higieny, która pracuje nad stworzeniem standardów temperatury w miejscach pracy. Instytucja ta będzie egzekwowała swoje wytyczne poprzez inspekcje w miejscu pracy w dni, w których temperatura przekroczy 27 stopni C. Biden polecił również ministerstwu zdrowia i opieki społecznej rozszerzenie programu, który zapewnia pomoc energetyczną w domach Amerykanom o niskich dochodach, aby umożliwić im zakup urządzeń klimatyzacyjnych i tworzenie centrów chłodzenia. Ze swojej strony Agencja Ochrony Środowiska koordynuje rozwój osiedlowych miejsc chłodzących przy szkołach publicznych.

 

Głowa państwa USA bierze się za zażegnywanie nie tylko kryzysów wywołanych pogodą. - Amerykański prezydent Joe Biden zamierza zadzwonić do prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by porozmawiać na temat kryzysu dyplomatycznego, jaki powstał w wyniku porozumienia USA z Australią w sprawie atomowych okrętów podwodnych - powiedział w poniedziałek przedstawiciel administracji USA. Biden ma zaoferować Macronowi nowe inicjatywy współpracy. Wysoki rangą przedstawiciel władz USA przekazał podczas briefingu prasowego, że Biden chce zadzwonić do Macrona, by załagodzić spór po ogłoszeniu porozumienia w ramach nowego paktu AUKUS, w wyniku którego francuski koncern Naval Group stracił warty ponad 60 mld dolarów kontrakt na budowę okrętów podwodnych o napędzie konwencjonalnym dla Australii. Australia zrezygnowała z umowy zawartej w 2016 roku na korzyść długofalowej współpracy z USA i Wielką Brytanią w budowie okrętów o napędzie atomowym.

 

"Prezydent chce zakomunikować swoją wolę bliskiej współpracy z Francją w regionie Indo-Pacyfiku i zaoferować konkretne wspólne przedsięwzięcia" - powiedział amerykański urzędnik. Jak dodał, choć Waszyngton rozumie stanowisko Paryża w sprawie okrętów podwodnych, to go nie podziela. W odpowiedzi na czwartkowe porozumienie, Francja po raz pierwszy w historii odwołała swojego ambasadora w USA na konsultacje. Według francuskich dyplomatów, ani Amerykanie, ani Australijczycy nie uprzedzili ich przed ogłoszeniem decyzji w sprawie okrętów. Jak dodał amerykański urzędnik, termin rozmowy Bidena z Macronem nie został jeszcze ustalony. Według CNN, nie dojdzie do niej w poniedziałek.

 

Rozmowa z Macronem ma być częścią dyplomatycznej ofensywy Bidena w tym tygodniu, w dużej mierze poświęconej regionowi Indo-Pacyfiku i rywalizacji z Chinami. We wtorek Biden ma się spotkać z premierem Australii Scottem Morrisonem na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, zaś w Białym Domu będzie gościć premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, drugiego z nowego sojuszu AUKUS. Ponadto w piątek Biały Dom organizuje pierwsze bezpośrednie spotkanie liderów tzw. Quadu, czyli Czterostronnego Dialogu Bezpieczeństwa, złożonego z regionalnych rywali Chin - Indii, Japonii i Australii. Biden odbędzie też osobne rozmowy z premierem Indii Narendrą Modim i Japonii Yoshihide Sugą. O rywalizacji z Chinami Biden ma mówić również podczas swojego wystąpienia we wtorek podczas debaty na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Ma podkreślić, że nie oznacza to "kolejnej zimnej wojny", bo równolegle z rywalizacją mocarstw USA pragną współpracy z Chinami w globalnych wyzwaniach, takich jak pandemia Covid-19 i zmiany klimatu.

 

WO