Prezydent Bolsonaro był w Ameryce na spotkaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ

- donosi Daily Mail.

Zdjęcie, które pojawiło się w sieci, przedstawia go i jego otoczenie spożywających nieformalny posiłek na świeżym powietrzu z powodu braku paszportu szczepień, który jest wymagany przez burmistrza Billa de Blasio dla lokali takich jak restauracje.

Chociaż jego oficjalny status jest poufny, prezydent Bolsonaro twierdzi, że nie jest zaszczepiony przeciwko COVID-19. Wirusem zaraził się w zeszłym roku, opisując go jako "małą grypę" i powołując się na swoje wcześniejsze doświadczenia sportowe jako przyczynę łagodności objawów.

Wiele badań wskazuje na to, że odporność poszczepienna w rzeczywistości bardziej chroni przed ponowną infekcją niż odporność poszczepienna, co zwolennicy szczepionek próbują zrekompensować, promując szczepienia przypominające w coraz krótszych odstępach czasu.

Niemniej jednak, amerykańska polityka "paszportu szczepionkowego" nie uznaje naturalnej odporności jako alternatywy dla szczepień.

W poniedziałek Bolsonaro podobno śmiejąc się, powiedział

"nie ja",

gdy brytyjski premier Boris Johnson zachęcał go do przyjęcia szczepionki AstraZeneca COVID. Jeden z członków delegacji Bolsonaro, który przybył tydzień przed prezydentem, miał pozytywny wynik testu na obecność COVID-19 i został poddany kwarantannie w nowojorskim hotelu.

Ambasador USA przy ONZ Linda Thomas-Greenfield powiedziała w piątek, że administracja Bidena była zaniepokojona tym,

"że wydarzenie w ONZ może stać się wydarzeniem o dużym zasięgu i że musimy podjąć wszelkie środki, aby zapewnić, że nie stanie się ono wydarzeniem o dużym zasięgu".

Na całym świecie wiele osób nadal obawia się, że szczepionki COVID nie zostały wystarczająco przebadane pod kątem negatywnych skutków, biorąc pod uwagę przyspieszone badania kliniczne.

Obrońcy szczepionek zauważają, że roczny okres rozwoju nie był rozpoczynany od zera, ale raczej opierał się na latach wcześniejszych badań nad technologią mRNA; oraz że jedną z innowacji "Operacji Warp Speed" administracji Trumpa było prowadzenie różnych procesów rozwoju równolegle, a nie sekwencyjnie, co wyeliminowało opóźnienia niezwiązane z bezpieczeństwem.

Jednak te czynniki nie w pełni odpowiadają za skondensowanie faz badań klinicznych - z których każda może trwać od 1 do 3 lat na własną rękę - do zaledwie trzech miesięcy za sztukę.

Chociaż przypadki poważnych powikłań zgłoszone do VAERS po przyjęciu szczepionki COVID stanowią mniej niż jeden procent wszystkich dawek podanych w Stanach Zjednoczonych, raport z 2010 roku złożony w Agencji Badań i Jakości Opieki Zdrowotnej (AHRQ) Departamentu Zdrowia i Usług Społecznych (HHS) ostrzegał, że VAERS wychwytuje "mniej niż 1% zdarzeń niepożądanych związanych ze szczepionkami".

Jeśli chodzi o problem niedostatecznego zgłaszania, strona internetowa VAERS informuje po prostu, że "bardziej poważne i nieoczekiwane zdarzenia medyczne są prawdopodobnie częściej zgłaszane niż te o mniejszym znaczeniu".

W maju NBC News opublikowała raport potwierdzający obawy ekspertów dotyczące "luk" w federalnym monitorowaniu szczepionek COVID.

W raporcie wyjaśniono, że rząd obecnie opiera się na "mieszaninie" źródeł danych dotyczących bezpieczeństwa, ale cytowani eksperci wzywają do stworzenia bardziej "solidnego 'aktywnego' systemu nadzoru, który może przeszukiwać duże ilości dokumentacji medycznej pacjentów w celu porównania częstości występowania zdarzeń niepożądanych u osób, które otrzymały szczepionki z tymi, które ich nie otrzymały".

Takie obawy zostały spotęgowane w poniedziałek przez raport Project Veritas pokazujący pracowników Phoenix Indian Medical Center, placówki federalnej, mówiących szczerze o poważnych komplikacjach medycznych, które widzieli po szczepieniu COVID, a które nie są zgłaszane.

Przyznanie się do potencjalnych niebezpieczeństw związanych ze szczepionkami COVID poważnie podważyłoby poważne inwestycje administracji Bidena w pogląd, że szczepionki te są kluczem do zakończenia pandemii.