Przykładem iluminizmu jest wystąpienie Montanusa, który w 172 roku wpadł w ekstazę i otwarcie przeciwstawił się biskupom, odrzucając małżeństwo, głosząc bliski koniec świata i zachętę do męczeństwa. Uważał przy tym, że ma prawo tak przemawiać, bo został obdarowany darami Ducha Świętego. Wielu innych ludzi naśladowało go, tak, że historycy Kościoła mówią wręcz o zjawisku „zarazy mistycznej”, która miała wówczas miejsce.

Montaniści w II wieku stworzyli pierwszy ruch illuministyczny w historii Kościoła. Cechowała go gorliwość, entuzjazm, intensywna modlitwa, sukces w apostolacie, szybki rozwój, charyzmaty oraz przywódcy uważający, że są bezpośrednio inspirowani przez Boga. Ruch ten narodził się w ten sposób, że Montan posiadał potrzebę mocniejszego i żarliwszego życia duchowego. „Czuł”, że Pan Bóg powołał go do doskonalszego życia, zgodnego ze wszystkimi wymogami Ewangelii, opartego na służbie, ubóstwie, umartwieniu. Następnie odczuł potrzebę podzielenia się swoim doświadczeniem z innymi ludźmi. Prowadziło to do wtajemniczenia małej grupy ludzi w swoje osobiste doświadczenie. Wspólna modlitwa i intymna atmosfera przygotowywały grupę na otrzymanie charyzmatów i doświadczenie Boga. Wywoływało to ciągły entuzjazm i wzniosłe uczucia, które udzielały się szybko innym ludziom. Członkowie tych wspólnot uważali, że ich doświadczenie jest gwarancją prawdziwości ich nauki. Cały depozyt wiary wraz ze wszystkimi dogmatami wydawał im się czymś sztywnym i martwym wobec ich żywego i autentycznego doświadczenia.

Warto odnotować, że Montanus byl Frygijczykiem. Stąd montanizm uznaje się czasami za formę rozwoju christianizmu azjatyckiego. Niektórzy sądzą, że poprzez montanizm odrodził się w Kościele entuzjazm typowy dla pogańskiego, frygijskiego kultu Kybele i Dionizosa. Jest to bardzo ciekawa teza, bo emocjonalność i entuzjazm jakie pojawiły się w montanizmie, które prowadzą w swojej skrajnej postaci do transu i do odrzucenia rozumu, przypominają faktycznie bardziej azjatyckie religie niż chrześcijaństwo.

Ta charakterystyka montanizmu i historii jego powstania tyczy się także innych ruchów illuministycznych, które pojawiały się w Kościele na przestrzeni wieków. Dotyczy to waldensów w XII, alumbrados w XVI czy kwietystów w XVII i XVIII wieku. Za każdym razem potępiano w Kościele te ruchy chociaż niosły one ze sobą olbrzymi entuzjazm, gorliwość religijną i skuteczność apostolską.

Ruchy te prowadziły bowiem do chaosu w Kościele, akcentując indywidualizm i subiektywizm. Nie zawsze przy tym ujawniały, przynajmniej na początku, niezgodność z nauką Kościoła. Prędzej czy później prowadziły jednak do konfliktu z hierarchią, stawiając charyzmaty ponad Magisterium Kościoła. Wydaje się, że Kościół nauczony doświadczeniem pierwszych wieków, nabrał dużego dystansu i ostrożności wobec charyzmatyków i wobec grup ludzi, którzy tymi charyzmatami żyli. Mądrość Kościoła, przejawiająca się w niezwykłym realizmie, polegała na tym, że uznano, iż charyzmaty, które wymienia św. Paweł, zwłaszcza takie jak mówienie językami, mogą przynieść wiernym więcej szkody niż pożytku. Postanowiono więc poświęcić pewne dobro, które z nich wynika dla większego dobra, jakie się zyskuje, kiedy stawia się większy nacisk na nauczanie zdrowej nauki niż na doświadczenie charyzmatyczne. Postawa ta zmieniła się dopiero wraz z Soborem Watykańskim II, który miał miejsce w latach 1963-1965.

 

Najnowsza książka autora pt. „Wyprane mózgi. Jak przez kontrolę umysłów niszczy się naszą cywilizację i zniewala ludzi” do nabycia u wydawcy w specjalnej cenie 25 zł. Prosimy dzwonić na numer wydawnictwa św. Tomasza z Akwinu (601 519 847) bądź pisać na adres savoir@savoir-vivre.com.pl i powołać się na rabat z Prawy.pl