Manifestacja z udziałem ok. 5 tys. ludzi, którzy przemaszerowali przez Most Brooklyński pod ratusz, była reakcją na zarządzenie burmistrza Billa de Blasio o obowiązku szczepień, ciążącym na pracownikach miejskich. Obejmuje ono wszystkich oprócz służb więziennych. Tym, którzy się nie podporządkują do piątku, grozi na początek skierowanie na bezpłatny urlop. Jak informował „New York Post”, wielu uczestników protestu przyszło z amerykańskimi flagami. Wznosili okrzyki z przekleństwami pod adresem burmistrza. Skandowali „Nie podporządkujemy się!”. „Inni posunęli się do skrajności. Mieli żółte gwiazdy Dawida, aby porównać wymóg szczepień do prześladowań Żydów przez nazistowskie Niemcy” – zauważyła nowojorska gazeta.

 

Cytowała też demonstrantów podkreślających, że służący w sytuacjach kryzysowych, jak huragan Sandy, czy śnieżyce, są teraz zagrożeni utratą środków do życia. "Dlaczego jesteśmy przekupywani i zmuszani do przyjmowania szczepień. (...) Nie jesteśmy teraz, ani nigdy nie byliśmy zagrożeniem dla zdrowia publicznego" – powiedziała strażaczka Sofia Medina kiedy tłum dotarł pod ratusz. W ramach zachęty pracownicy, którzy zgodzą się zaszczepić, dostają bonus w wysokości 500 dolarów. Ze względu na braki kadrowe w zakładzie karnym Rikers Island funkcjonariusze służby więziennej mają czas do 1 grudnia, aby przyjąć pierwszy zastrzyk.

 

"Burmistrz de Blasio chce nas odmalować jako niemoralnych, niebezpiecznych i stanowiących zagrożenie dla społeczeństwa. Chcemy was mieszkańców miasta wciąż chronić" – przytacza „NYP” wypowiedź strażaka Paula Schweita. Cytuje też nie wymienionych z nazwisk policjantów podkreślających, że tysiące z nich straci pracę. Wyrażali obawę, że nie zastąpią ich odpowiedni ludzie. Protest przeciwko nowej polityce ratusza nastąpił po tym, gdy de Blasio ogłosił w minioną środę, że wymóg pozwalający na wybór: "test lub zastrzyk" został zastąpiony obowiązkiem szczepień. Wcześniej tylko pracownicy Departamentu Edukacji i miejskiej służby zdrowia byli zobligowani do zaszczepienia się przeciwko koronawirusowi.

 

Tymczasem Moderna udostępni do sprzedaży krajom afrykańskim do 110 mln dawek szczepionki przeciw Covid-19 - poinformowała we wtorek firma. Całą pulę szczepionek zamierza kupić Unia Afrykańska (UA) - przekazała Agencja Reutera. Moderna nazywa przedsięwzięcie "pierwszym krokiem w długoletnim partnerstwie z Unią Afrykańską". Umowa była częściowo koordynowana przez Biały Dom. "Ta umowa jest ważna, ponieważ pozwoli nam natychmiast zwiększyć liczbę dostępnych szczepionek" - oświadczył przedstawiciel UA ds. Covid-19 Strive Masiyiwa. Do końca br. Moderna ma dostarczyć afrykańskiej organizacji pierwsze 15 mln dawek preparatów przeciw koronawirusowi. W pierwszym kwartale przyszłego roku, kolejne 35 mln dawek, a w drugim nawet 60 mln. Firma oświadczyła, że "wszystkie dawki oferowane są po najniższej możliwie cenie Moderny".

 

"Apelujemy do innych produkujących szczepionki państw, by poszły tym śladem (rządu USA) i dały nam podobny dostęp do zakupu preparatów przeciw koronawirusowi" - dodał Masiyiwa. Afryka, o populacji 1,3 mld mieszkańców, jest najsłabiej zaszczepionym kontynentem na świecie. Jedynie 5 proc. populacji kontynentu jest w pełni zaszczepione przeciw Covid-19. Amerykański koncern farmaceutyczny podkreśla, że umowa jest niezależna od kontraktu w ramach programu COVAX w związku z którym Moderna zobowiązała się do przekazania 500 mln dawek preparatu przeciw koronawirusowi do końca 2022 roku. COVAX to globalny program dostaw szczepionek przeciw Covid-19 dla krajów rozwijających się, któremu patronuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

 

WO