„Zapewniamy polskich przyjaciół o naszej pełnej solidarności i poparciu. Łączy nas wspólnota losu, bowiem geografia i historia umieściły nas na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej” – oświadczyła Varga. Podkreśliła, że zarówno Polska, jak i Węgry podjęły się ochrony wspólnoty europejskiej przed coraz mocniejszymi falami migracji. „Dlatego my, Węgrzy także uważamy, że nadszedł czas, byśmy dzielili koszty polskiego i węgierskiego ogrodzenia na granicy przynajmniej w połowie z Brukselą. To byłoby uczciwe” – powiedziała.

 

Zaznaczyła, że Węgry popierają także stanowisko Polski, że UE nie powinna popierać żadnego państwa, które ma „bezpośredni lub pośredni związek” z presją migracyjną na zewnętrzną granicę Unii, a więc także granicę Polski. „Europejscy decydenci powinni wreszcie uznać, że poprzez ochronę polskiej granicy broniona jest przed nielegalną imigracją nie tylko Polska, ale cała wspólnota. Na podstawie obecnego systemu trzeba bowiem zapewnić każdemu prawo wstępu na terytorium państwa członkowskiego bez możliwości rzetelnego sprawdzenia na granicy pochodzenia osoby ubiegającej się (o azyl) jeszcze, zanim dostanie ona zgodę na wjazd” – oznajmiła.

 

Według niej oznacza to, że zanim zapadnie decyzja w sprawie wniosku, po wnioskodawcy może zaginąć wszelki ślad, gdyż przez granice strefy Schengen może do tego czasu dotrzeć już na drugi kraniec UE. „Ogrodzenie graniczne zapobiega więc także tej wtórnej migracji, wykluczając przybycie na Węgry czy do innego państwa członkowskiego imigrantów o nieznanym pochodzeniu” – wskazała. Varga przypomniała, że w 2015 r. Węgry zdecydowały o sfinansowaniu budowy ogrodzenia granicznego w celu ochrony kontynentu przed tłumami nielegalnych imigrantów. „Wtedy słyszeliśmy zewsząd tylko słowa potępienia. Po upływie sześciu lat widzimy jednak, że ogrodzenie popierają nawet ci, którzy wcześniej najagresywniej nas atakowali. Czas, by Komisja Europejska uznała wreszcie, że obrona granic zewnętrznych jest bezspornym przejawem europejskiej solidarności i wysiłki państw członkowskich w tym kierunku zasługują na uznanie i wsparcie” – zaznaczyła. Dodała, że Węgry przeznaczyły dotąd z własnego budżetu 590 mld ft (1,6 mld euro) na ochronę granicy, a Bruksela jest skłonna zwrócić tylko nieco ponad 1 proc. tej kwoty. „Nadszedł zatem czas, by także Bruksela wniosła stosowny wkład w nasze wysiłki i wydatki!” – zakończyła.

 

Deputowany do Parlamentu Europejskiego Witold Waszczykowski (PiS) wystosował do Komisji Europejskiej interpelację, w której zwrócił uwagę na decyzję KE o wypłacie 700 tys. euro dla reżimu Alaksandra Łukaszenki pod pretekstem pomocy dla migrantów.

 

"Istnieją uzasadnione przesłanki, że Łukaszenko wykorzysta unijne pieniądze na dalsze działania hybrydowe przeciwko Polsce, Litwie i Łotwie. Nagradzanie bezprawnych i agresywnych działań reżimu Łukaszenki w postaci grantu w wysokości 700 tysięcy euro to także nieodpowiedzialny gest, który zachęci satrapę do dalszych tego typu działań" - głosi interpelacja. W związku z tym eurodeputowany pyta Komisję, kto zadecydował o wypłacie dla Łukaszenki i z jakiego funduszu wypłacone zostanę pieniądze? "Czy KE uzyskała zgodę państw członkowskich UE na wypłacenie kwoty 700 tysięcy euro nieuznawanemu przez UE i obłożonemu międzynarodowymi sankcjami reżimowi Łukaszenki?" – dopytuje polski polityk.

 

Komentując swoją inicjatywę, były minister spraw zagranicznych RP przypomniał, że Polska od początku kryzysu białoruskiego powtarza zachodnim partnerom, że należy obrać twardy kurs wobec "uzurpatora Łukaszenki" i być konsekwentnym w polityce nieuznawania jego reżimu. Dodał też, że "kierujące się swoim egoistycznym i krótkowzrocznym partykularnym interesem Niemcy i ich zwolennicy w UE" pozostawały jak dotąd głuche na nawoływania polskiego rządu.

 

WO