Otóż wszystko co mówił na temat Rosji, Ukrainy i przyszłości Krymu, który już nigdy nie znajdzie się w granicach państwa ukraińskiego to niestety szczera prawda. I nic tego nie zmieni. Jak widać lepiej jest, jak politycy kłamią nas w żywe oczy, niż gdyby mieli powiedzieć chociaż kilka słów prawdy. Cóż takie czasy, że na temat pandemii, banderowskiej Ukrainy, homosiów, transów, nielegalnych imigrantów, czy innych „mniejszości” nie można nic powiedzieć, co jest prawdą. Za to można opowiadać bzdury i durnoty. I przez to cieszyć się niezmiernym poparciem społecznym regulowanym przez media głównego ścieku.

Co tak naprawdę powiedział Schoenbach?

„Władimir Putin zasługuje na szacunek, a Ukraina nigdy nie odzyska Krymu. To, czego prezydent Rosji naprawdę chce to szacunek. Można łatwo dać mu szacunek, którego żąda i zapewne na który również zasługuje. (...) Trzeba zająć się działaniami Rosji w stosunku do Ukrainy, ale to, że Krym już przepadł i nigdy nie wróci jest faktem. – powiedział Kay-Achim Schoenbach. Cóż w sumie wszystko co powiedział niestety jest prawdą. Po fali krytyki, w tym także ze strony ukraińskiego MSZ Schoenbach złożył dymisję, która została przyjęta. Jednak odchodząc podkreślił, że opinie wypowiedziane przez niego w Indiach były jego opiniami prywatnymi. Cóż, wielu wojskowych i polityków na Zachodzie ma inne zdanie niż obowiązująca wersja NATO, USA i globalnych mediów. Tylko że mało kto wyraża to publicznie. Nikt na Zachodzie nie będzie ginął za Krym i Donbas, czy nawet za Kijów, tak jak nikt nie chciał ginąć za Gdańsk, czy Warszawę.

Ukraina zobaczy Krym w swoich granicach jak świnia Niebo

I to jest akurat fakt. Kijów ma takie szanse na Krym w swoich granicach jak nierogacizna z chlewni podziwiać konstelacje gwiazd i Słońce, czyli żadne. Każdy rozsądny człowiek o tym wie, poza władzami w Kijowie i polskimi generałami w stanie spoczynku, którzy twierdzą, że Ukraina odbije Donbas, Ługańsk i Krym (takie bzdury opowiadał generał Skrzypczak, nie mniejsze bzdury głosił generał Różański). Oczywiście kijowska, neobanderowska banda nie może się do tego przyznać, ponieważ i tak ma umiarkowane poparcie społeczne. A przyznanie się, że Krym zrobił na zawsze pa pa Ukrainie to poparcie jeszcze by zmniejszyło. Dlatego szef MSZ Ukrainy Dmytro Kuleba stwierdził w sobotnim oświadczeniu, że „niemieccy partnerzy muszą powstrzymać wypowiedzi i działania podkopujące jedność i zachęcające Władimira Putina do nowego ataku na Ukrainę”.

Putin Ukrainie pełnoskalowego ataku nie zrobi

I to też wiadomo. Taka inwazja Ukrainy to byłby do Rosji problem. Ogromne wydatk finansowe, straty ludzkie, jakieś sankcje ze strony Zachodu, który musiałby takie sankcje podjąć (bez względu na to jak bardzo niechętnie by to zrobił). Do tego doszłaby okupacja Ukrainy, która przy skali zideologizowania społeczeństwa w duchu neobanderyzmu byłaby nie tylko trudna, ale i krwawa. Po co to Putinowi? Plany są zupełnie inne.

A i tak ją wykrwawi

Ukrainę można wykończyć po kawałku. I cios po ciosie. W końcu już kilka tysięcy lat temu Chińczycy zauważyli, że od tysiąca szpilek padnie nawet słoń. Cóż Ukraina słoniem nie jest. To państwo w dużej mierze upadłe i skrajnie oligarchiczne. Od ostatniego majdanu żyje się tam coraz gorzej. Gospodarka funkcjonuje w dużej mierze na zagranicznych kroplówkach pomocowych, a i te są rozkradane przez miejscowych oligarchów. A najlepszym towarem eksportowym Ukrainy są ludzie – masowo uciekający do Polski, Czech, Niemiec i... Rosji.

Problemy paliwowe, energetyczne i ekonomiczne Ukrainy dopiero się zaczynają. Skala biedy może osiągnąć taki poziom, że społeczeństwo samo pozbędzie się swoich judeobanderowskich elit. I w to celuje Putin – jak tak dalej pójdzie to następca Zełeńskiego będzie marionetką Moskwy. I nie potrzeba do tego rosyjskiej inwazji. Wręcz przeciwnie – taka inwazja tylko by zaszkodziła polityce Kremla.

 

Piotr Stępień