Niemcy to kraj, który patrzy na swoje elektrownie jądrowe, te nieliczne, które wciąż działają i te, które niedawno zostały wyłączone, z nowej perspektywy: czy nie mogłyby pomóc teraz, w obliczu potencjalnie nieuchronnej sytuacji kryzysowej? W każdym razie wielu ludzi nie postrzega już wież chłodniczych i ich obłoków pary jako symbolu zła, ale raczej jako symbol nadziei.

Sondaż zlecony przez Der Spiegel ujawnił kilka dość szokujących danych. Według ankiety przeprowadzonej przez internetową firmę sondażową Civey, tylko 22 procent ankietowanych opowiada się za zamknięciem trzech elektrowni jądrowych, które nadal działają w Niemczech – Isar 2, Neckarwestheim 2 i Emsland – zgodnie z planem do końca roku.

Siedemdziesiąt osiem procent ankietowanych opowiada się za kontynuacją eksploatacji elektrowni do lata 2023 r., wariantem, który jest omawiany w sferze politycznej jako „operacja rozciągająca” – innymi słowy, utrzymanie ich w sieci przez kilka miesięcy, ale bez zakupu nowych prętów paliwowych. Nawet wśród zwolenników Partii Zielonych niewielka większość popiera takie podejście.