W wywiadzie na kanale "Nam Zależy" duchowny podkreślił, że wspomniane słowa zostały wyjęte z kontekstu i źle przetłumaczone.

Papież mówił o tym, że jeżeli w słowach Jezusa „byłem głodny, a daliście mi jeść” będziemy widzieć tylko rozdawanie chleba, a nie dostrzegamy motywacji, dlaczego to robimy jako chrześcijanie… Z tego Franciszek się śmieje, że nazywają go komunistą, ale tylko dlatego, że nie widzą kim jest Jezus i jakimi kieruje się motywacjami – wskazuje ks. Gniadek.

Jego zdaniem na podstawie wypowiedzi papieża Franciszka nie należy wyciągać zbyt daleko idących tez. 

W Kościele wszystko jest na swoim miejscu, tylko kwestia tego, w jaki sposób czytamy i interpretujemy Franciszka. On nas często prowokuje swoim sposobem myślenia. Dla nas łatwo jest dzielić ludzi na dobrych i złych, na lepszych i gorszych. Natomiast Franciszek patrzy na świat w kategoriach całości. Wszyscy mają być zbawieni, taka jest wola boża, i on nikogo nie wyklucza. Nie wyklucza socjalistów, komunistów. W ten sposób stara się być pasterzem - stwierdza.

W tym samym wywiadzie Franciszek mówi, że polaryzacja nie jest w ogóle chrześcijańska, nie jest katolicka. Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. A problem jest taki, że my chcielibyśmy sobie podzielić świat np. na kapitalistów i socjalistów. Jednych odrzucić, zostawić tylko naszą grupę. A świat nie jest idealny, w ten sposób się nie da - dodaje.