Tymczasem szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba „poinformował także o zainicjowaniu procesu, który ma wykluczyć Federację Rosyjską z Rady Bezpieczeństwa oraz ze Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ukraina zaapelowała o poparcie wniosku pozostałych członków ONZ”.

„Dziś podjęliśmy ważny krok. Ukraina zainicjowała proces, którego celem jest wykluczenie Rosji z Rady Bezpieczeństwa i z samej ONZ (…) Ukraina przekazała swoje wyjaśnienia odnośnie nielegalności zasiadania Rosji w RB ONZ. Według tego stanowiska, "31 lat temu delegacja rosyjska de facto zaczęła okupować w RB ONZ miejsce ZSRR. Rosja nie miała ku temu żadnych podstaw statutowych" - wyjaśnił Kułeba. Pogwałcenie statutu odbyło się na podstawie... zwykłej zamiany tabliczek z 'ZSRR' na 'Federacja Rosyjska'” – przekazał minister Dmytro Kułeba... na Facebooku.

Jak podały amerykańskie media: „Szef ukraińskiej dyplomacji ocenił, że wejście Rosji do ONZ odbyło się z naruszeniem punktu 2. artykułu 4. statutu ONZ, który wyznacza procedurę przystąpienia do organizacji”. Kułeba bowiem dalej stwierdził, że „Przez ponad trzy dekady ten wstydliwy fakt był po prostu ignorowany. Ale Ukraina nie będzie milczeć. Dziś rozpoczęliśmy walkę o pozbawienie Rosji statusu stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ta walka nie będzie łatwa, będzie się jej przeciwstawiać nie tylko Rosja. Ale wystąpimy przeciwko kłamstwom i fałszerstwom. (…) „Dlatego Ukraina wzywa państwa członkowskie ONZ do przywrócenia stosowania Karty Narodów Zjednoczonych w kwestii legalności członkostwa Federacji Rosyjskiej w ONZ, pozbawienia Federacji Rosyjskiej statusu stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ i wydalenia jej z całej ONZ. Kierując się zasadą równości członków ONZ, Federacja Rosyjska powinna przejść taką samą międzynarodową drogę prawną do członkostwa w Organizacji jak inne państwa” - napisał Kułeba.

Z kolei w innym oświadczeniu ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych napisano, że „po rozpadzie Związku Radzieckiego wniosek Kremla o kontynuowaniu przez Rosję członkostwa w ONZ, powinien był zostać rozpatrzony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ i Zgromadzenie Generalne Narodów Zjednoczonych. Tak wnioskowały o członkostwo Czechy i Słowacja po tym, jak przestała istnieć Czechosłowacja”.

Dobrze kombinują, ale nic nie osiągną

Można stwierdzić, że Ukraińcy dobrze kombinują, ale i tak nic nie osiągną. Państwo, które teraz istnieje tylko dzięki polskiej, amerykańskiej i europejskiej pomocy nie wysadzi z siodła jednego z kilku najsilniejszych militarnie mocarstw atomowych. Może i Rosji ta wojna nie idzie, ale to każdego dnia Ukraina jest bardziej zniszczona i wykrwawiona. To ona, a nie Rosja traci swoją infrastrukturę krytyczną: elektrownie, stacje transformatorowe, sieci teleinformatyczne, czy zakłady przemysłowe. I nie ma znaczenia ilu zwolnionych z ośrodków odosobnienia i zmobilizowanych więźniów zginie w falowych atakach na ukraińskie umocnienia. W dodatku sam międzynarodowy status Ukrainy (w tym także w ONZ) jest równie wątpliwy, jak Rosji. Co więcej de facto Ukraina nie dopilnowała wszystkich  i wrodzy jej eksperci (głównie rosyjscy, choć nie tylko) twierdzą, że nawet nie ma określonych granic.  Cóż Ukraina to dzisiaj harcownik Stanów Zjednoczonych, a te paradoksalnie choć zainteresowane osłabieniem Rosji to wcale nie chcą jej zniszczyć. I o żadnym usunięciu Rosji z Rady Bezpieczeństwa ONZ Ukraina nie ma co marzyć.

 

Zdzisław Markowski