„500 plus dla Ukraińców jest z pewnością nielegalne. Pani, która to ogłosiła w telewizji, powinna wylecieć z pracy. Wszystko to, co ma aktualnie miejsce odbywa się ze szkodą zarówno dla polskich, jak i ukraińskich dzieci. Jak wiadomo do Polski przyjechało ok. 950 tys. dzieci z Ukrainy, a łącznie nawet 3,3 miliona uchodźców z tego kraju. (…) 500 plus dla Ukraińców jest z pewnością nielegalne. Pani, która to ogłosiła w telewizji, powinna wylecieć z pracy. Program 500 plus został uchwalony po to, żeby Polacy się rozmnażali, żeby Polki rodziły więcej dzieci. Wobec tego możemy teraz dać Ukraińcom, jeśli oczywiście taka jest wola Polaków lub rządu, dać te 500 plus. Jednak nie możemy tego robić poprzez ustawę o 500 plus” – mówił pół roku temu w „STUDIO DZIKI ZACHÓD” na antenie radia WNET Wojciech Cejrowski. Od tego czasu podróżnik

często i gęsto w bardzo mocnych słowach komentując bieżące wydarzenia nie powstrzymuje się na temat zasiłku dla Ukraińców. Twierdząc, że świadczenia socjalne dla Ukraińców są po pierwsze głupotą, a po drugie jawnym złamaniem polskiego prawa. Zresztą, ani pierwszym, ani jedynym.

 

Płacimy i obniżamy poziom edukacji naszych dzieci

 

„Wszystkie inne rozdawnictwa… są nielegalne, gdyż Polacy płacą podatki na przykład na szkoły. Uchodźcom z Ukrainy możemy udostępnić pomieszczenia szkolne, jeśli chcemy im pomóc, ale niech oni tam usadowią swoje nauczycielki, żeby one także uczyły w klasach ukraińskich” – mówił podróżnik. I dalej dodał: „Wiadomym jest, że dzieci z Ukrainy nie znają polskiego języka, natomiast polskie dzieci nie znają języka ukraińskiego. Więc pojawia się pewien problem. Mamy zatem dwa różne programy nauczania. Przez tego typu wymieszanie dzieci obniży się poziom edukacji. Wobec tego trzeba stworzyć osobne klasy”. I jest w tym twierdzeniu naprawdę bardzo dużo racji.

 

Jak zirytować Polaków

 

Mało co porównywalnie wkurzyło Polaków, jak uprzywilejowanie ukraińskich uchodźców i imigrantów. To, że wojna trwa w Doniecku, Zaporożu, pod Charkowem i na chersońszczyźnie nie oznacza, że mamy każdego kto przyjechał z Lwowa, Łucka, czy nawet Kijowa traktować, jako uchodźcę. Po pierwszej fali niesłychanej ofiarności Polacy zauważyli, że w dużej mierze z ich pomocy korzystają nie ci, którzy jej najbardziej potrzebują, tylko ci którzy są najcwańsi. I paradoksalnie często o wiele zamożniejsi, niż my. A uchodźcy z Ukrainy ci prawdziwi, którzy uciekli z miejscowości, gdzie toczy się walki są wdzięczni za jakąkolwiek pomoc. A skala owej pomocy powinna być zgodna z międzynarodowymi zobowiązaniami Polski i dostosowana do naszych możliwości finansowych, a nie uprawiamy pompowanie w nich wszystkie rozwiązania socjalne, które powinny być tylko dla Polaków i to najlepiej polskich podatników. Jednocześnie widzą, licznych dobrze sytuowanych cwaniaków, które przyjechali autami za kilkaset tysięcy. I to pomimo tego, że teoretycznie żaden mężczyzna w wieku poborowym nie może opuścić. Oczywiście wcześniej swojej straży granicznej opłacając się sowitą łapówą, żeby ich tylko wypuściła z Ukrainy. I takich uciekinierów – mężczyzn jest kilkaset tysięcy. Są głośni, często agresywni, obnoszą się swoim bogactwem, często bawiąc się przy najdroższych alkoholach i zostawiając w sklepach na zakupach towarów luksusowych kwoty nieosiągalne dla przeciętnego Polaka. W dodatku mają gdzieś zarówno Polaków, jak i pomoc z ich strony. Często, gęsto uważając, że się im ona po prostu należy. Równie wkurzające jest wchodzenie bez kolejki do gabinetów lekarskich, czy na Szpitalne Oddziały Ratunkowe. Jak powiedział mi pewien socjolog „mała rzecz, a wkurza”.

 

I powoli przelewa czarę polskiej goryczy. Dlatego twierdzę, że Wojciech Cejrowski absolutnie ma rację. Czego politycy i to zarówno koalicji rządowej, jak i totalnej opozycji (poza jednym posłem Konfederacji) zdają się nie dostrzegać.

 

Zdzisław Markowski