Polskość

Biegunka reform niszczy szkołę

Potrzebna nam taka polityka w sprawie edukacji, która odejdzie od technokratycznej koncepcji szkoły i wykształci mądre społeczeństwo oraz świadomych obywateli.

Po dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości w Polsce mieliśmy nowe otwarcie. Nowy premier, nowe exposé. Rząd też teoretycznie – nowy, bo wynika to z systemu prawnego, choć de facto – stary. Jednakże na styczeń zapowiadane są „głębokie zmiany”. Zatem wypada i należy dokonywać podsumowań i ocen, a także formułować oczekiwania i prognozy.

To, co mnie w polityce państwa niezmiennie interesuje, to system oświaty, zwany od kilkudziesięciu lat edukacją. Mateusz Morawiecki w swoim exposé wspomniał, że poprzedni rząd zdecydował się na reformę systemu edukacji, gdyż był on krytycznie oceniany. Można dyskutować, czy „krytyczna ocena” jest właściwym określeniem wobec tego, co się rzeczywiście z polską oświatą stało. W moim głębokim przekonaniu lepszym słowem jest „katastrofa”.

Potrzebna nam jest nie tyle reforma, ile jakaś „kontrreforma”, bo właśnie biegunka reform od dziesięcioleci niszczy polską szkołę. Reformy te zaczęły się od nieszczęsnej koncepcji prof. Zofii Krygowskiej w latach 60., o której pisałem w „Tygodniku”. Po roku 1989 niestety nie powrócono do dobrych przedwojennych wzorów. Przeciwnie, zachłyśnięto się tą „nowoczesnością”, która we wspomnianej reformie zepsuła szkołę. W 1992 r. sformułowano tak zwaną podstawę programową. Sam pomysł był kolejnym krokiem ku katastrofie, bo nauczyciele, zamiast uczniów kształcić (a kształcić znaczy uczynić mądrzejszym, wspomagać naturalny rozwój, rozwijać tkwiące w młodym człowieku intelektualne możliwości), zaczęli „realizować program”.
Podstawa programowa dobrych rezultatów nie przyniosła, bo przynieść nie mogła. Wymyślono więc, w kolejnym etapie (1998), że trzeba leniwych nauczycieli i uczniów kontrolować. Zaczęto tworzyć system „pomiaru edukacyjnego”, „ewaluacji”, a przede wszystkim utworzono Centralną Komisję Egzaminacyjną, która zaczęła kontrolować za pomocą zewnętrznych testów wyniki kształcenia. Skutek był taki, jak w pewnym genialnym dowcipie rysunkowym, na którym widać pracodawcę prowadzącego rozmowę z absolwentem poszukującym pracy. – Co pan umie? – pyta pracodawca. – Testy. Umiem rozwiązywać testy – pada rezolutna odpowiedź.

Jak wyjść z tej zapaści, z tego zaklętego kręgu? Myślę, że potrzeba odwagi do przeprowadzenia kontrreformy, czyli powrotu do rozwiązań sprawdzonych przez wiele pokoleń. Musimy odejść od mitu, że szkoły wykształcą fachowców. Owszem, fachowcy są potrzebni, ale do tego potrzeba szkolnictwa zawodowego, najpierw jednak potrzebni nam są mądrzy, ogólnie wykształceni ludzie, którzy przyjdą na przykład na politechniki albo choćby do szkół zawodowych, a potem do zakładów pracy, by tam stać się fachowcami.

Pierwszy krok w takiej kontrreformie został zrobiony. Wycofano szkodliwy pomysł Katarzyny Hall obniżenia wieku szkolnego, co skutkowałoby po prostu zrabowaniem dzieciństwa. Zlikwidowano też gimnazja, które się nie sprawdziły, bo też nie miały nic – poza nazwą – wspólnego z gimnazjami przedwojennymi. Dobrze, że tak się stało, ale potrzebne są kroki dalsze.

W moim przekonaniu są na to szanse. Trzeba jednak odejść od wiary w „magię” liczb jako narzędzia pomiaru jakości i efektów kształcenia. Następnie – odbudować relację między nauczycielem a uczniem, na dawnej i sprawdzonej zasadzie mistrz – uczeń. Wymaga to mozolnej odbudowy autorytetów w całym społeczeństwie.
Szkoła jako instytucja należy do cywilizacji łacińskiej. W tej cywilizacji powstała i w niej ma swoją rację bytu.

Jeśli zostanie odcięta od korzeni, po prostu uschnie, dlatego potrzebna nam jest taka polityka państwa w sprawie edukacji, która zadeklaruje radykalny zwrot i powrót do korzeni, która odejdzie od technokratycznej koncepcji szkoły i powróci do założeń klasycznej edukacji, która wykształci mądre społeczeństwo, prawdziwych, świadomych obywateli, a nie tylko fachowców, będących trybikami w maszynie nie wiadomo przez kogo zaprojektowanej.

Takie mam oczekiwania wobec nowego rządu.

Michał Jędryka, redaktor naczelny „Tygodnika Bydgoskiego”.
Tekst ukazał się na stronie Tygodnika Bydgoskiego 28-12-2017

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

12 komentarzy

12 Komentarzy

  1. Soroka

    28 grudnia 2017 at 15:16

    W Polsce nie ma już ludzi, którzy potrafiliby zbudować dobry system oświaty!
    To jest efekt ruskiej hybrydowej okupacji Polski!

  2. pisowska abberacja

    28 grudnia 2017 at 15:25

    pis wcale nie zrobił wielkiej reformy w edukacji. jedynie zlikwidował gimnazja, ale patologii nie ruszył. gdyby minister edukacji faktycznie chciała poprawic sytuację, to pierwsze co powinna zrobic to zlikwidować drugi język obcy i postawić głównie na angielski, drugi mógłby być jako nieobowiązkowy po lekcjach. tymczasem, fakt, ze nawet tu niczego nie zmieniono, jest jasnym dowodem na powierzchowniość zmian. nauka 2 języka to fikcja i strata czasu. poza tym dochodzi do absurdu, że ktoś ma w podstawówce niemiecki idzie do liceum i zaczyna hiszpanski, konczy szkołę i nie zna żadnego.

    • michu

      28 grudnia 2017 at 20:05

      Na to Niemcy nie pozwolą. Zwłaszcza na Ziemiach Odzyskanych.

  3. podlasie

    28 grudnia 2017 at 16:09

    Nie uwierzę w zadną reformę”oświaty” dopóki nie zostana zlikwidowane tzw. „poradnie” psychologiczno-pedagogiczne, które juz dawno nikomu nie radza a zajmują sie poganianiem rodziców po liczne zaswiadczenia po to,zeby np dziecko słabsze intelektualnie mogło miec obnizone wymagania. Takie decyzje powinien podejmować dyrektor ( a własciwie czemu nie „kierownik’ ) szkoły, ewent. przy POMOCY rady pedagogicznej. Te „poradnie zajmuja sie ponadto straszeniem rodziców,że odbiorą im dziecko-bo zakompleksiona pani psycholog lub pedagog uznaje rodziców za ‚niewydolnych wychowawczo”(np gdy uczeń popchnie kolegę).
    Likwidacja tych URZĘDÓW to czysty zysk finansowy dla resortu.

    • Paulek

      28 grudnia 2017 at 17:07

      Rozumiem, że takie ma pan/pani doświadczenia z korzystania z usług Poradni; ja okazuje się mam dokładnie odwrotne…. a punktem wyjscia tego co Pan/Pani nazywa poganianiem przez zakompleksionych pracowników ppp(ciekawe skad takie przypuszczenie)jest tworzenie absurdalnego prawa w czym obecny rząd godnie dzierży palmę przewodnictwa wespół z poprzednikami. pozdR

  4. Man

    28 grudnia 2017 at 17:22

    Potrzeba Nam katolickich szkół prywatnych!!!!!!!!! Państwowe zawsze będzie złe.

  5. finka

    28 grudnia 2017 at 17:40

    „Szkoła jako instytucja należy do cywilizacji łacińskiej. W tej cywilizacji powstała i w niej ma swoją rację bytu.” I tego się trzymajmy.

  6. michu

    28 grudnia 2017 at 20:09

    Żadna reforma nic nie da jeśli nie wprowadzi się do szkoły dyscypliny i nie usunie się z niej zwykłych chuliganów (bo naprawić ich obecni psychologowie nie mają szans, to tak jak z resocjalizacją). Tylko wtedy będzie mogło być normalnie.

    • rojo

      28 grudnia 2017 at 21:15

      Czyli znieść obowiązek chodzenia do szkoły

      • michu

        28 grudnia 2017 at 22:54

        Można i tak. To co pod przymusem przez Urz. Skarb. idzie na współczesną szkołę, rodzice dawali by nauczycielom bezpośrednio. Ale lepiej wprowadzić normalną dyscyplinę. Np 3 uwagi w dzienniku i wypad ze szkoły normalnej. Spec przypadki mogłyby mieć swoją szkołę, gdzie różni mądrale (od współczesnej psychologii) mogli by próbować nimi się zająć („Powodzenia :)”

  7. Sławek

    29 grudnia 2017 at 00:55

    W drugiej kolejności nauka zawodów użytecznie społecznie, dzięki którym można by odbudować polski przemysł, zamiast uczyć ludzi umiejętności okradania swoich bliźnich z owoców ich pracy tzw. maklerzy banksterzy administratorzy wszelkiej maści tzw. psycholodzy uczący ludzi zajmowania się czubkiem własnego nosa i tak dalej i tak dalej

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra