Z kraju

Komu na rękę jest robienie z księży pedofilów?

Pedofilia jest jednym z najbardziej ohydnych przestępstw, jakie można popełnić. Jest to bowiem czyn nie
tylko sprzeczny z ludzką naturą, ale także robiący wielką krzywdę najbardziej niewinnym i bezbronnym,
czyli dzieciom.

 

 

 

Nigdy nie wolno usprawiedliwiać pedofili. Antykatolickim mitem jest jednak twierdzenie,
że w Kościele katolickim pedofilia jest czymś częstym. Dziennikarze w Stanach Zjednoczonych i w
Europie używają wprost sformułowania „księża-pedofile” (ang. paedophile priests), które sugeruje, że
wszyscy kapłani mają takie skłonności.

Obserwując, jak media i politycy mówią o przypadkach pedofilii w Kościele trudno nie nabrać
przekonania, że nie chodzi im wcale o dobro dzieci. Gdyby tak bowiem było nagłaśniano by wszelkie
przypadki pedofilii, publikowano wiarygodne statystyki, które ukazywałaby z jakich grup społecznych
pedofile najczęściej się wywodzą, proponowano by środki zaradcze itd. Rzeczywistość jest jednak taka,
że mówi się przede wszystkim o przypadkach księży-pedofili, które się nagłaśnia, wielokrotnie
komentuje, sugerując przy tym, że jest to problem tylko Kościoła katolickiego i istnienia celibatu.

Wszystkie uczciwe statystyki mówią natomiast, że zjawisko pedofilii w Kościele jest czymś
marginalnym. Warto jest zapoznać się z nimi, aby zobaczyć, jak wielkim kłamstwem i manipulacją jest
tworzenie obrazu księdza-pedofila. Przykładowo rządowy raport Children’s Bureau podaje, że w całych
Stanach Zjednoczonych w 2011 r. wykryto ponad 60 tys. przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom.
W tym samym roku ośrodek CARA opublikował statystyki, z których wynikało, że w tym czasie liczba
doniesień do władz kościelnych przeciwko księżom popełniającym czyny seksualne wobec dzieci
wyniosła 21, z których zresztą nie wszystkie były wiarygodne. Jest to ułamek procenta.

Inne statystyki również potwierdzają, że księża nie należą do tych grup społecznych, w których jest najwięcej
przypadków pedofilii. Polska policja opublikowała statystyki za 2013 r., z których wynika, że na prawie
1500 osób skazanych za pedofilię w Polsce, przypada jeden ksiądz. W grupie tej liczny odsetek stanowili
rolnicy i murarze. Czy ktoś jednak słyszał, aby z tego powodu zainteresowano się tymi grupami?
Ewidentnie sposób podejścia do oskarżeń księży o pedofilię (z których wiele się nie potwierdza)
wskazuje na to, że wielu ludziom chodzi jedynie o szkalowanie Kościoła. Katechizm Kościoła
Katolickiego w sposób jednoznaczny potępia pedofilię.

Ci, którym udowodniono przestępstwa seksualne wobec dzieci zostają usuwani z kapłaństwa. Takie osoby są osądzane przez cywilne sądy, jak wszyscy inni obywatele. Pojawiają się jednak oskarżenia, że reakcja hierarchów Kościoła była spóźniona. Miały zdarzać się przypadki tuszowania takich spraw, lekceważenia ich, czy nakładanie zbyt małych kar na tych, którzy popełnili przestępstwa seksualne wobec dzieci.

Tego rodzaju nadużycia mogły się zdarzać i są one godne ubolewania. Nie można ich usprawiedliwiać. Trzeba jednak zachować odpowiednie proporcje. Kapłani są oczywiście ludźmi, od których wymaga się więcej. Są jednak wciąż ludźmi i także wśród nich zdarzają się wszelkiego rodzaju przestępstwa, chociaż powinny się one wśród nich zdarzać
znacznie rzadziej. Statystyki potwierdzają, że tak jest.

Powstaje więc pytanie dlaczego to właśnie Kościół stał się przedmiotem olbrzymiej krytyki i
wielu ataków związanych z oskarżeniami o pedofilię. Można na to odpowiedzieć, że Kościół zawsze był
atakowany przez wiele środowisk, którym nie podobała się jego nauka. To właśnie oskarżenie jest zaś na
rękę tym, którzy się nim posługują. Władza świecka buduje swoją siłę na całym aparacie przemocy,
którym dysponuje.

Władza Kościoła zaś, patrząc po ludzku, opiera się na wiarygodności. Samo oskarżenie o pedofilię, chociażby zupełnie bezpodstawne odbiera tę wiarygodność, niszcząc zaufanie wiernych i odbierając znaczenie Kościołowi. Wielu ludzi nie powierzy swoich dzieci pod opiekę sąsiada, o którym ktoś „życzliwy” powiedział, że jest pedofilem. Podobnie wielu rodziców zastanowi się zanim pośle swoje pociechy na ministrantów, czy wyśle je na obóz z duszpasterzem młodzieży.

Jest to przerażający skutek kampanii nienawiści jaką rozpętano. W ten sposób także odwraca się uwagę od faktu,
że pedofilia jest często powiązana z homoseksualizmem. Chociażby według badań W. D. Ericksona aż
86% pedofilów deklaruje się jako homoseksualiści. Kościół, , w sposób jednoznaczny potępia czyny homoseksualne, uznając je za sprzeczne z naturą i zalicza je do czynów „wołających o pomstę do nieba”.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że w momencie, kiedy przekracza się pewną granicę inne przestają mieć znaczenie. Jeżeli mężczyzna może współżyć z innym mężczyzną to powstaje pytanie dlaczego nie może tego robić z dzieckiem, członkiem własnej rodziny, czy ze zwierzęciem.

W Starożytnej Grecji, gdzie aprobowano homoseksualizm, popularna była też pederastia, czyli miłość do chłopców. Dorośli mężczyźni czynili swoimi kochankami już 12 letnich chłopców. Była to naturalna konsekwencja akceptacji homoseksualizmu. Czytając blogi współczesnych gejów także można natknąć się na sympatię dla pedofilii. Na Zachodzie Europy, gdzie przyjęto homoseksualizm za normę, zaczęły pojawiać się ruchy domagające się legalizacji pedofilii.

W tolerancyjnej Holandii przez wiele lat legalnie działało stowarzyszenie pedofilów zanim zostało
zdelegalizowane. Gdyby dziennikarzom i politykom naprawdę zależało na dzieciach to pokazywaliby związek
homoseksualizmu z pedofilią. Tak naprawdę jednak walczą oni z Kościołem, który pokazując prawdę o
homoseksualizmie i ludzkiej naturze najbardziej przyczynia się do walki z pedofilią.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

41 komentarzy

41 Komentarzy

  1. frate

    29 czerwca 2018 at 15:38

    BROŃMY NASZYCH DUSZPASTERZY PRZED TYMI PODŁYMI OSZCZERSTWAMI WYMYŚLANYMI PRZEZ ZŁYCH LUDZI KTÓRZY ZA NIC MAJĄ PRAWDĘ!!! To są tylko plotki rozsiewane przez żydów i masonów dla skłócenia Kościoła Chrystusowego, a nie mających nic potwierdzenia w rzeczywistości!!! Tak naprawdę takie rzeczy dzieją się tylko w ich sektach i mafiach, które są chronione przez Policję i ABW, a oczywiście zwykły człowiek o tym nigdy nie usłyszy w tefałenach i wyborczych tylko nadają na biednych księży!!!

    • internet

      29 czerwca 2018 at 18:45

      W rejestrze pedofilów nie ma żadnego księdza. Nawet tego który więził i gwałcił 13-latkę.

      • internet

        29 czerwca 2018 at 18:47

        Jak ksiądz bigamista i pedofil, który gwałcił własne dzieci, wkradł się w łaski Jana Pawła II

    • Tomek

      29 czerwca 2018 at 21:21

      56 księży było skazanych prawomocnymi wyrokami. A ile spraw zatuszowano, ile jest relacji? Arc. Paetz to też członek sekty albo wymysł Żydów? Debilne słowa Michalika o tym, że to dzieci są winne pedofilii to też żydowska propaganda? Potężne skandale pedofilskie np. w Irlandii (które podkopały zaufanie do Kościoła w tym kraju, de facto m.in. przez to odchodzącego od katolicyzmu) to sprawka Żydów? A może papież Benedykt XVI mówiący o dużym problemie pedofilii to też żydowska plotka? Oczywiście, pedofilia jest używana w walce politycznej i propagandzie również, ale Kościół tu nie jest bez winy i powinien sobie pewne kwestie wziąć mocniej do serca. A takie głąby jak ty, potrafiące w każdym poście wszystko tłumaczyć tylko żydowskimi intrygami sprawę tylko pogorszają – jak ktoś widzi takiego gamonia i takie bzdury, to uwierzyć gotów w każdą przeciwną propagandę. A jak sobie Chrystusem we wpisie gębę wycierasz, to przeczytaj fragment Ewangelii mówiący o tym, co Chrystus stwierdził, że należałoby robić z pedofilami.

      • michu

        30 czerwca 2018 at 14:50

        Jednak większość to kłamstwa i antykatolicka propaganda, to już robili zarówno socjaliści narodowi (szczególne zasługi ma na tym polu wychowanek nauki niemieckiej dr J. Goebels), jak i internacjonalistyczni (w Polsce szególnie zasłużony J. Urban i zabójca ks. Popiełuszki kapitan socjalistycznej milicji Piotrowski).

        • Tomek

          1 lipca 2018 at 02:27

          Masz rację. Tacy, jak Goebels czy Urban przeginali w jedną stronę, sugerując że niemal każdy ksiądz = pedofil, ale jednak też hierarchowie (niektórzy) przeginają w drugą, gadając takie bzdury jak powiedział Michalik. Kłamstwem jest zarówno sugerowanie, że większość księży to pedofile, jak i twierdzenie, że to problem niewielkiego kalibru. Kościół powinien z tym problem skutecznie walczyć dla swojego własnego dobra i moim zdaniem to powinna rozumieć osoba życzliwa Kościołowi, a po niektórych wpisach tego nie widać.

          • michu

            1 lipca 2018 at 11:54

            Być może bp Michalik był wprowadzony w błąd, być może Stolica Apostolska jest wprowadzana w błąd. Być może (najprawdopodobniej) jest to problem b. małego kalibru, albo nawet tak sporadyczny, że bliski zeru. Trza też pamiętać, że za fałszywe oskarżenie też powinny być wysokie kary (takie same jak za przestępstwo), media sugerujące choćby nieprawdę i nieproporcjonalnie nagłaśniające sprawy, także. Ale domagania się takich kar u różnych „życzliwych Kościołowi” nie widać. Ciekawe dlaczego?

          • Tomek

            1 lipca 2018 at 13:54

            Michu, jak Michalik mógł być wprowadzony w błąd? Przecież on nie odnosił się do jakiegoś konkretnego przypadku, nie odnosił do liczb, tylko wyraził swoją (skandaliczną) ocenę przyczyn zachowań pedofilskich. Zresztą, Michalik miał, niestety, w tej sprawie więcej za uszami – np. przez kilka lat od wszczęcia postępowania prokuratorskiego i przez ponad rok od wyroku skazującego (sic!) tolerował pracę w parafii w Tylawie proboszcza molestującego dziewczynki przez kilkanaście lat (dostał 2 lata w zawieszeniu za molestowanie 6 dzieci). Tu też Michalik był w błąd wprowadzony? Ktoś mu może dla zmyłki powiedział, że wyrok był uniewinniający? To nie błogi brak wiedzy, tylko pewna tolerancja dla patologii, niestety, albo lęk przed podjęciem pewnych działań, by nie otworzyć puszki Pandory.

            A co do domagania się kar za fałszywe oskarżenia – oczywiście, że tak, masz nawet takie przepisy w Kodeksie Karnym i to bardzo surowe. Problem w tym, że jakoś chyba nikt nigdy nie wykazał, że do fałszywego oskarżenia tutaj doszło (a w wielu innych podobnych sytuacjach tak się dzieje – fałszywe oskarżenia o pedofilię byłych małżonków, fałszywe oskarżenia o gwałt – jest wiele wyroków, które znajdziesz w sieci, a przecież te sprawy nie są tak głośne jak temat pedofilii w Kościele). Znasz jakiś taki przypadek, bo ja nie słyszałem? Jak myslisz, dlaczego? Ja myślę, że dlatego, że wiele spraw jest zamiatanych jednak pod dywan (nie pojawia się w ogóle publiczne oskarżenie wobec konkretnego księdza z imienia i nazwiska, wiec nie ma czego ścigać), a te, które trafiają jednak do prasy czy prokuratury znajdują potwierdzenie w wyrokach sądowych lub w, co prada niemrawych i niedotkliwych, sankcjach jakie Kościół nakłada po swoich dochodzeniach.

      • eprog

        5 lipca 2018 at 23:51

        Tomek, jesteś po prostu gnuśny i prostacki. Nie pozdrawiam.

    • frate to pojeb genetyczny

      30 czerwca 2018 at 15:46

      frate to pojeb genetyczny

  2. jacek wójcikiewicz

    29 czerwca 2018 at 15:39

    Z jednej strony masoneria promuje wszelkie zboczenia i dewiacje,organizując nawet marsze sodomitów na ulicach miast,a z drugiej wyszukuje i wykazuje „wielkie oburzenie”na takie przypadki,najczęściej wymyślone w Kościele.Sczyt obłudy!!!

    • internet

      29 czerwca 2018 at 19:17

      Ksiądz oskarżony o molestowanie ośmiu dziewczynek z wyrokiem. Duchowny nie pójdzie do więzienia.

    • Tomek

      29 czerwca 2018 at 21:32

      No, ale duża część hierarchów kościelnych, zamiatająca problem pod dywan albo głosząca tak niedopuszczalne tezy, jak ta, że to dzieci niby uwodzą księży (Michalik), to nie jest szczyt obłudy? A problem wymyślony nie jest, mówił o nim choćby papież Benedykt XVI (nazywając wielkim problemem Kościoła), w niektórych krajach przez takie skandale pozycja Kościoła nieodwracalnie podpadła. Zresztą, mamy sprawy dwóch aż arcybiskupów w Polsce (nie „wymyślone przez masonerię”, bo zweryfikowane przez Kościół, który zastosował względem hierarchów odpowiednie kary, a naprawdę bardzo rzadko to czyni). Ilu przedstawicieli całkowitej elity jakiegoś zawodu (takiej, jak arcybiskup jest kleru) spotkało się z oskarżeniami o pedofilię i to uznanymi za wiarygodne przez jakieś władze, czy własne środowisko? A co Chrystus mówił o ludziach krzywdzących dzieci pamięta Pan? Tu nie można się oburzać, że mason czy sodomita się powołuje na coś, co niestety jest zbyt częstym przypadkiem, tylko wspierać Kościół w tym, by podjął skuteczne działania przeciwdziałające takim sytuacjom i zadość czyniące ofiarom.

      • michu

        30 czerwca 2018 at 14:56

        Pojedyńcze przypadki mogły mieć miejsce (KK jako jedyna instytucja naprawdę z tym walczy) a zmasowany atak (najczęściej bezpodstawny) to rzeczywiście jest problem.

        • Tomek

          1 lipca 2018 at 02:45

          Pojedyncze przypadki? W różnych krajach, gdzie bardziej systemowo się takie dane zbiera, przypadki te idą w setki lub tysiące. W Polsce nie zbiera się takich danych w sposób zorganizowany, mogę więc oprzeć się jedynie na jakichś szacunkach, które mówią, że są to podobne liczby czy np. na tym, co stwierdził papież kilka lat temu, że w Polsce jest ok. 2% pedofili wśród księży (czyli niecałe 600). Nie chcę dywagować, czy to jakoś szczególnie więcej w stosunku do całej populacji, ale faktem jest, że ludzie ci mają stałą styczność z dziećmi, co powoduje, że ryzyko popełniania czynów seksualnych z nieletnimi w ich przypadku jest większe niż w przypadku pedofila który takiej styczności nie ma – stąd Kościół musi zapewnić sprawne przeciwdziałanie i karanie takich przypadków.

          No właśnie, piszesz, że KK to jedyna instytucja, która naprawdę z tym walczy… Mogę podawać dziesiątkami przejawy owej walki – zamiatanie spraw pod dywan dopóki nie ma szumu medialnego, a i po tem nic się złego z takimi księżmi nie dzieje (uczestniczą w życiu religijnym), przenoszenie do innych parafii, oficjalnym dokumencie Episkopatu wskazującym, że nie będzie wypłacał odszkodowań ofiarom pedofili, ale byłbym wdzięczny, żebyś zaoszczędził mi szerokiego rozpisywania się i żebyś to Ty napisał, w jaki to Twoim zdaniem sposób KK tak „naprawdę” z tym walczy.

          • michu

            1 lipca 2018 at 12:04

            Ci co przeszli przez socjalizm panujący w PRL wiedzą, co to znaczy „systemowe dane” zwłaszcza odnośnie do KK. Papież też w takich sprawach może zostać wprowadzony w błąd. Faktem jest, że chodzi o to by odciąć duchownych od wpływu na dzieci i młodzież. Jakoś dziwnie te wszystkie ofiary przypominają sobie o sprawie dopiero jak jest koniunktura medialna. Zresztą fakty prasowe i realne to dwie różne sprawy :). Zresztą także niezależne sądy są w stanie wiele udowodnić (zwłaszcza postPRLowskie). Oczywiście,że trza przeciwdziałać, dlatego KK występuje zawsze konsekwentnie przeciw demoralizacji młodzieży, pornografii itp. No i wypada wspomnieć o karach i odszkodowaniach za fałszywe oskarżenia, zarówno danej grupy jak i poszczególnych przypadkach.

          • Tomek

            1 lipca 2018 at 14:19

            Michu, te dane nie pochodzą z krajów socjalistycznych:). W socjalizmie dane produkowano odgórnie, a tam te dane pochodzą ze zgłoszeń konkretnych osób. Zakładasz, że są fałszywe? Jakaś część może to pomówienia czy nadinterpretacja rodziców, ale ludzie za fałszywe zgłoszenia ryzykują poważną odpowiedzialność, więc trudno mi wierzyć, by większość zgłoszeń nie miało podstaw.

            Co do wprowadzenia ewentualnego w błąd papieża – on bazuje na danych kościelnych przecież, więc co, Kościół je sam by zawyżył? Raczej nie.

            Co do sądów – taki argument, wybacz, zawsze w każdej sprawie można podnosić – że skazał mnie nieobiektywny, postkomunistyczny sąd. Masz podstawy, by w jakiejś konkretnej sprawie pedofilii opisywanej medialnie zarzucić sądowi nieobiektywność? Jasne, złe wyroki też się zdążają w takich sprawach, co drastycznie widać na przykładzie tego chłopaka skazanego za gwałt i morderstwo, jakich nie popełnił, ale to są przypadki mniejszościowe.

            Co do zgłaszania takich przypadków po latach, to tu się z Tobą zgodzę – to wygląda mniej wiarygodnie. Chociaż, odróżniłbym jednak delikatnie brak zgłoszenia molestowania dziecka i tłumienia potem tego przez tę osobę (dziecka po osiągnięciu dorosłości) latami od np. przypomnienia sobie przez jakąś aktorkę, że była molestowana przez reżysera w Hollywood albo przypomnienia sobie przez pewną feministkę po latach, że jej seks z byłym partnerem, dziennikarzem Krytyki Politycznej czy tam Wyborczej, to jednak chyba był gwałt:)

          • michu

            1 lipca 2018 at 17:42

            Do @Tomek. Z tego co wiem ci, którzy fałszywie oskarżali np znanego antysocjalistę ks. Henryka Jankowskiego, nie ponieśli żadnej kary.

          • Tomek

            1 lipca 2018 at 18:19

            Do @michu

            OK, przyznaję rację – przykład ks. Jankowskiego może być takim przykładem, bo śledztwo prokuratorskie w jego sprawie zostało faktycznie umorzone i z zarzutów był oczyszczony. Skoro ktoś oskarżenie wycofał, jak w jego sprawie, to raczej znaczy, że zarzuty były nieprawdziwe. W sprawie ks. Jankowskiego zostały co prawda pewne znaki zapytania, bo było wiele potwierdzonych zachowań niewłaściwych z jego strony – całowanie ministrantów w usta, klepanie po pośladkach, o których mówili sami księża pracujący w jego parafii (relacje te zebrał Peter Raina – biograf i przyjaciel ks. Jankowskiego, publikując je zresztą za jego zgodą po jego śmierci) – one były na pewno niedopuszczalne, ale nie musiały mieć podtekstu seksualnego i, jak wynika z tych relacji, nie były tak odbierane.

  3. Ateista

    29 czerwca 2018 at 17:43

    Bardziej chodzi o brak kary dla pedofilów, gdy taki przypadek zostanie wykryty, to taki (mający przecież być krystalicznie czystym przykładem dla swoich owieczek) ksiądz powinien zostać wyeliminowany kompletnie z kościoła a nie przeniesiony do innej parafii, gdzie zamiecie się sprawę pod dywan.

  4. Komunistyczna sitwa UE zwalcza system wartości chrześcijanskich

    29 czerwca 2018 at 18:15

    Cała ideologia organizowania „JEDNEGO” rządu Światowego tzn budowy globalizmu, a w tym też tzw. „UE” jest oparta na wprowadzaniu NOWYCH ich zasad co jest „złem i dobrem”, które PRZECZĄ dekalogowi chrześcijańskiemu i dlatego chrześcijaństwo jest zajadle zwalczane przez globalistów tzn. żydo-masonów.

    W ramach tego zwalczania chrześcijańskiego systemu wartości przez żydo-masonów jest ZAJADŁE oczernianie pasterzy chrześcijańskich, a zwłaszcza katolickich na różne sposoby jak np. za pomocą wmawiania im pedofilii.

    Żydostwo ze SEKTY judaistycznej milczy i ukrywa MASOWĄ faktyczną pedofilę wśród rabinów judaistycznych zwłaszcza w wykolejonym, zbankrutowanym USA.
    Zobacz:
    https://www.youtube.com/watch?v=5Q3ZSJzmA9A&t=987s

  5. husarz

    29 czerwca 2018 at 20:36

    Pedofilia w Kościele to pojęcie -wytrych, który ma służyć niszczeniu autorytetu Kościoła i jego duszpasterzy. Przemilcza się przy tym problem pedofilii wśród homoseksualistów i świadków Jehowy.

    • Tomek

      29 czerwca 2018 at 21:42

      A czemu ten wytrych w drzwi Kościoła wsadzają sami księża czy hierarchowie kościelni, niszczący właśnie swoim działaniem autorytet Kościoła? Co Chrystus mówił, że powinno się zrobić z pedofilem, pamiętasz? Tu mowa powinna być prosta, jak w Ewangelii św. Mateusza – „tak, tak, nie, nie” i konkretne działania, a nie takie żenujące wypowiedzi jak u Michalika w stylu, że dzieci same prowokują księży do molestowania.

      A problem homoseksualizmu wśród księży bynajmniej przemilczany nie jest – piszę się o nim powszechnie. O pedofilii w zborach Świadków Jehowy pisały również mainstreamowe gazety. Ale nawet, gdyby był, to to ma znaczyć że w Kościele wszystko gra?

      • michu

        30 czerwca 2018 at 14:58

        Z punktu widzenia KK problem to nie tylko pedofilia (warto się zastanowić czy dotyczy to wszystkich religii) ale także np homoseksualizmu, cudzołóstwa i wszelkiego seksu pozamałżeńskiego.

        • Tomek

          1 lipca 2018 at 02:52

          Pełna zgoda. Pytanie, czy nie jest to problem celibatu, który został wprowadzony w średniowieczu z czysto majątkowych względów, a który z jednej strony powoduje, że do tego zawodu (powołania) mogą iść z większym prawdopodobieństwem osoby mające jakieś skłonności homoseksualne, a z drugiej, że osoby o skłonnościach heteroseksualnych nie mogą stworzyć normalnego związku tylko powodują skandale? Święty Piotr miał żonę i wielu, wielu papieży, biskupów, księży aż do reformy gregoriańskiej. Owszem, zniesienie celibatu to dla wielu teza obrazoburcza, ale trzeba podkreślić, iż nie ma on żadnego uzasadnienia w Biblii, a jak widać, może powodować szkody.

          • michu

            1 lipca 2018 at 12:06

            Celibat ma uzasadnienie w Biblii. Tylko lewaccy prymitywi sprowadzają go do spraw majątkowych (chyba tylko to są w stanie zrozumieć).

          • Tomek

            1 lipca 2018 at 15:17

            Michu, gdzie konkretnie to uzasadnienie (zacytuj proszę)?

            I czemu, w takim razie, znaleziono je dopiero w XI wieku:)?

          • michu

            1 lipca 2018 at 17:47

            do @ Tomek. Sam Chrystus mówił, że są bezżenni dla Królestwa niebieskiego, są takie fragmenty. Zawsze była to rada ewangeliczna a dla biskupów wymóg, inna rzecz, że KK w niektórych okresach podchodził do tego z większą łagodnością :).

          • Tomek

            4 lipca 2018 at 10:41

            Do @michu

            Jeśli masz na myśli fragment z Ewangelii Św. Mateusza (o bezżennych dla Królestwa Niebieskiego) to czy z niego wynika obowiązek bezżenności kapłana? W tym fragmencie Chrystus mówi o ludziach, którzy z jakichś powodów nie mają żony – bo nie są do tego np. zdatni („z łona matki”) albo po sami się takimi uczynili dla Królestwa Niebieskiego. Czyli, że ktoś dobrowolnie wyrzekł się posiadania żony, a nie, że każdy, kto głosi Słowo Boże nie może mieć żony. A wiec, np. ktoś idzie do zakonu i się tego wyrzeka tak jak wielu innych doczesności np, ale dlaczego każdy kapłan? Tak tam napisane nie jest.

            Zresztą, zadałem też drugie pytanie – dlaczego Kościół przez 1000 pierwszych lat rozumował inaczej, niż teraz:)? Wliczając papieży i apostołów?:)

  6. lollll

    29 czerwca 2018 at 21:38

    dajmy kare smierci za pedofile ( z twardymi dowodami) zrobi sie z 3 wyroki i sie naucza ze lepiej nie probowac

    • wb

      30 czerwca 2018 at 12:33

      Czy kara śmierci wyeliminowała morderców? Nie. Byli, są i będą.

    • michu

      30 czerwca 2018 at 14:59

      A czemu nie karać np cudzołóstwa ? :).

    • Tomek

      1 lipca 2018 at 02:57

      Wysoka kara nie jest czynnikiem odstraszającym, odstrasza jej nieuchronność. Kara śmierci nie wystraszyła Trynkiewicza, wysokie kary (połączone ze świadomością tego, co spotyka pedofili w więzieniu) nie odstraszyły też setek innych pedofili. Tu kwestią jest prewencja (o ile jest możliwa, w przypadku KK, w jakimś zakresie na pewno), a potem skuteczne izolowanie. Problemem jest, że pedofil z dużą dozą prawdopodobieństwa wróci do przestępstwa, bo ma takie skłonności. Kwestią jest więc też jakieś ich nadzorowanie, czy może dalsza izolacja albo kontrowersyjna chemiczna kastracja.

  7. Chiński Górol

    30 czerwca 2018 at 10:39

    Nie do wiary ! W katolickiej Polsce też KK i księża tracą zaufanie ? Po wdrożeniu w życie nauk soboru Watykańskiego II – który uważany jest za 2gie Zesłanie Ducha Świętego, po naukach Jana Pawła Wielkiego i Franciszka Odnowiciela ? Unbelievable ?

    • michu

      30 czerwca 2018 at 15:02

      No ale wrogowie też działają, a propaganda ma swoich odbiorców, hasło „Przyjdzie głupi to kupi” to chyba nie jest niewiarygodne 🙂

  8. Piotrx

    30 czerwca 2018 at 14:44

    Kryzys w Kościele Powszechnym na przykładzie sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Mini-analiza zagadnień homoseksualizmu
    http://www.bibula.com/?p=12396

    …..Grzech towarzyszy człowiekowi od pierwszych jego dni. Również i zjawisko
    homoseksualizmu znane było od najdawniejszych czasów, a w księgach Starego
    Testamentu wielokrotnie napotykamy imienne i wyraźne stwierdzenia je
    potępiające. W księgach Nowego Testamentu widzimy jednoznacznie zajęte
    stanowisko, np. w Listach Św. Pawła. Nie chciałbym powtarzać tutaj tego, co w
    poważnej literaturze omawiającej te zagadnienia było wyczerpująco przedstawione.
    Odsyłam zatem do przestudiowania zaznaczonych w przypisie cytatów. Pozwolę
    sobie jednak na przytoczenie choć kilku myśli odnośnie formowanego przez całe
    wieki stanowiska Kościoła.

    Tradycja Magisterium Kościoła Świętego budowała się przez wieki i była
    kontynuacją zapisów biblijnych. Pierwsze stanowisko synodu na temat praktyk
    homoseksualnych (Synod w Elvira, 305-306) jest niezwykle dosadne: osoby
    dopuszczające się aktów homoseksualnych z młodocianymi (stupratores puerorum)
    są pozbawione możliwości przyjmowania Komunii Św. nawet w momencie śmierci
    (in articulo mortis). Sobór w Ancyra (314), mający wielki wpływ na Kościół na
    Zachodzie, wypowiedział się autorytatywnie przeciwko praktykom
    homoseksualnym. „Ktokolwiek dopuści się [aktów] splugawienia ze zwierzętami lub
    mężczyznami” – mówi Sobór, będzie poddany serii kar, odpowiednich do wieku i
    stanu osoby naruszającej. Oto jak kary winny być rozłożone:

    „Ci, którzy przestępstwa te przed ukończeniem dwudziestego roku życia popełnili, po piętnastu latach pokuty, dopuszczeni z powrotem do wspólnoty modlitewnej zostaną. Po tym, po upływie kolejnych pięciu lat w tej wspólnocie, niech sakrament eucharystii otrzymają. Jednak, niech życie ich będzie analizowane by ustalić jak długi okres pokuty przejść oni powinni, by uzyskać odpuszczenie, bowiem jeśli dopuścili się oni tych przestępstw dobrowolnie, poświęcić więcej czasu na pokutę powinni. Jeśli jednak ci w wieku dwudziestu lat i powyżej oraz żonaci upadli
    popełniając te przestępstwa, niech pokutują przez dwadzieścia pięć lat by potem dopuszczeni do wspólnoty modlitewnej zostali a tam przez pięć lat pozostawszy ostatecznie sakrament eucharystii otrzymać mogli. Więcej, jeśli ci co przestępstwa te w wieku powyżej lat pięćdziesięciu popełnili, niech łaskę Komunii tylko na samym końcu życia swego otrzymają.”

    Papież Święty Syrycjusz (384-399) wydał normy regulujące przyjmowanie do
    stanu duchownego, wykluczające osoby dopuszczające się aktów
    homoseksualnych. Na otwarciu XVI Synodu w Toledo (693) padły słowa wzywające
    księży do walki z praktykami homoseksualymi.

    Synod Naplouse, który zebrał się 23 stycznia 1120 roku, wydał jedne z
    najbardziej spójnych norm przeciwko ludzkiemu grzechowi, a wyszczególniając w
    25 kanonach grzechy przeciwko ciału, aż w czterech z nich odnosił się do
    homoseksualizmu.

    Trzeci Synod Laterański (1179) po raz kolejny zajął się tym grzechem przeciwko
    naturze, ostrzegając:

    „Ktokolwiek na praktykowaniu grzechu przeciwko naturze przyłapany zostanie, jak gniew Boży na buntowników spuszczony został (Ef. 5:6), jeśli grzesznik jest księdzem, niech zdegradowany ze swego stanu i trzymany w samotności w klasztorze na pokucie będzie, a jeśli jest osobą świecką, niech ekskomunikowany i trzymany w rygorystycznej odległości od społeczności wiernych pozostanie.”

    Wraz z rozkwitem epoki zwanej Renesansem i rozluźnieniem obyczajów, na
    wierzchu społecznych nieczystości na nowo pojawił się homoseksualizm, często
    właśnie w elitach i wśród ludzi bogatych. Piąty Syndod Laterański (1512-1517)
    zawyrokował:

    „Jeśli jakikolwiek członek duchowieństwa złapany zostanie na hańbie przeciwko naturze…niech będzie on usunięty z tego stanu lub niech będzie zmuszony do pokuty w klasztorze.”

    Zabiegając o czystość Kościoła, Papież Święty Pius V, wydał w 1566 roku Notę,
    w której zobowiązywał do odbierania wszelkich stanowisk, dystynkcji i pensji
    księżom winnym tego przestępstwa, a po tej degradacji oddawania ich pod sąd
    świecki. Powtórzone to zostało w Konstytucjach Papieskich Cum Primum (1566) i
    Horrendum Illud Scelus (1568).

    Przez wszystkie wieki wykładnia Kościoła była w stosunku do tego grzechu
    jasna i jednoznaczna a liczne dokumenty podkreślały jego istotę. Kodyfikacja i
    unormowanie dotychczasowego prawa w ramy Prawa Kanonicznego, zainicjowana
    przez Świętego Piusa X, zwieńczona została opublikowaniem w 1917 roku przez
    Jego następcę Papieża Benedykta XV Codex Iuris Canonici. Ogłoszone bullą
    papieską Providentissima Mater Ecclesia utworzyło obowiązujący do końca lat 80-
    tych XX wieku Kodeks, który mówi:

    „Jeśli chodzi o osoby świeckie, grzech sodomii jest karany ipso facto przez ból infamii i inne sankcje zastosowane zgodnie z roztropną oceną Biskupa, zależną od ciężkości każdego przypadku (Kan. 2357). Jeśli chodzi o osoby duchowne, gdy są one clerici minoris (to jest ze stopniem niższym niż diakon), należy je ukarać stosując różne środki, proporcjonalnie do ciężkości winy, wliczając w to nawet wyłączenie ze stanu duchownego (Kan. 2358); gdy są oni clerici maiores (to jest są diakonami, księżmi lub Biskupami), niech będą ogłoszeni nikczemnymi
    i zawieszeni zostaną ze wszelkich pozycji, benefitów, dostojeństwa, pozbawieni ich ewentualnejpensji i – w przypadkach najcięższych – niech będą usunięci [ze stanu duchownego].”

    W przeciwieństwie do wcześniejszych dokumentów Kościoła, jasnych i
    jednoznacznych, posoborowe dokumenty dotyczące homoseksualizmu nie są już
    tak przejrzyste, a wręcz cechują się językiem ambiwalentym, nawiązując tym
    samym do języka i ducha innych dokumentów soborowych. Pierwszy tego typu
    dokument, zatytuowany Deklaracja w sprawie niektórych pytań dotyczących etyki
    seksualnej, wydany 29 grudnia 1975, podpisany przez Kardynała Franjo Seper i
    zaaprobowany przez Papieża Pawła VI robi wielki ukłon w stronę modernistycznych
    prądów, m.in. akceptując tezę, iż niektóre przypadki homoseksualizmu są
    niewyleczalne. Kardynał Seper pisze:

    „Wyciągane jest z tego rozróżnienie – i wygląda na to, że z pewnymi podstawami – pomiędzy homoseksualistami, których tendencje pochodzą z fałszywej edukacji, niedostateczności normalnego rozwoju seksualnego, nawyku, złego przykładu lub z innych podobnych przyczyn, dla których są one przemijające lub co najmniej nie pozbawione wyleczalności, oraz homoseksualistami, którzy są ostatecznie takimi, ponieważ posiadają wrodzony instynkt lub patologiczny układ oceniany jako niewyleczalny.”

    Poprzez tego typu akceptację i afirmację niektórych twierdzeń współczesnej
    psychologii i hipotez naukowych (ciągle wszak hipotez) wyprowadzany jest
    praktyczny wniosek, aby Kościół nie tyle nie potępiał tych ludzi, ile wręcz objął ich specjalną pastoralną troską, co tak wyraźnie zaowocowało naborem seminarzystów
    z inklinacjami homoseksualnymi – co wskażę za chwilę – i nadnaturalnym rozrostem
    programów dla homoseksualistów prowadzonych dzisiaj przez chyba każdą
    diecezję w USA.

  9. Piotrx

    30 czerwca 2018 at 14:49

    cd..

    W ciągu ostatnich trzydziestu, lecz szczególnie w ciągu ostatnich dwudziestu
    lat zewsząd dochodziły liczne głosy kreowania się subkultury homoseksualnej
    („gejowskiej”) w strukturach Kościoła. Tradycyjna prasa katolicka donosiła o
    każdym znanym przypadku bulwersujących związków homoseksualnych, aktów
    pedofilli, mimo ignorowania problemu przez tzw. prasę katolicką. Z racji dużej liczby przypadków poniżej przedstawię tylko kilka, tych najbardziej znaczących dla dalszego rozwoju sytuacji.

    Zanim to uczynię, pozwolę sobie jednak na przypomnienie ignorowanego
    rozróżnienia, które należy wyjaśnić mówiąc o rozgłaszanych przez media tzw.
    skandalach księży-pedofilów. Otóż należy sobie uzmysłowić, iż dzisiejsze
    przywoływane na światło dzienne skandale, nie dotyczą z gruntu księży-pedofilów,
    lecz efebofilów.

    W odróżnieniu od pedofilów żerujących na dzieciach w wieku przed
    okresem dojrzewania, efebofile zainteresowani są dziećmi czy młodzieżą w wieku
    od 12 do 18 lat, w zdecydowanej większości chłopcami.

    Nie zmienia to oczywiście zaistniałego stanu rzeczy w sensie wyrządzonego zła, lecz należy mieć to na uwadze, gdyż w wielu krajach współżycie np. z 16- czy 17-latkiem jest pod względem prawnym w pełni legalne. Z technicznego punktu widzenia nie mamy do czynienia z nieproporcjonalnm zjawiskiem pedofilii wśród księży, bo te przypadki stanowią absolutny margines zjawiska, lecz ze „zwykłym” homoseksualizmem.

    Z tego też względu należy patrzeć na całe zjawisko jako na wynik zgubnych prób
    szukania porozumienia Kościoła ze złem homoseksualizmu.

  10. Piotrx

    30 czerwca 2018 at 15:00

    cd..

    Wobec tak katastrofalnego spadku powołań kapłańskich intencje niektórych
    hierarchów przekładających ilość nad jakość szukały usprawiedliwienia. Niestety,
    obniżając poprzeczkę dopuszczono do seminariów osoby nie tylko pozbawione
    prawdziwych powołań, ale wręcz ze skandalizującymi skłonnościami czy
    przeszłością. Znane od wielu lat i przytaczane w tradycyjnej prasie katolickiej
    doniesienia o sytuacji w seminariach, okazały się przerażającą prawdą. Środowiska
    „gejowskie”, szczególnie wśród seminaryjnej kadry nauczycielskiej opanowały
    amerykańskie seminaria do tego stopnia, że student chcący poznać prawdziwą
    naukę Kościoła, Encykliki papieskie, student chcący uczestniczyć w liturgiczym
    życiu, jest izolowany, ośmieszany, zmuszany różnymi metodami do rezygnacji czy
    też wysyłany na badania psychologiczne. Mówiąc wprost: kleryk chcący wiernie
    służyć Kościołowi uważany jest w dzisiejszych amerykańskich seminariach jako
    nienormalny.

    Widząc efekty swojej działalności – choć niekoniecznie wiążąc przyczynę ze
    skutkiem – niektórzy zdesperowani, ale i krótkowzroczni Biskupi chwytają się
    dziwnych metod rekrutacji kandydatów. Wiele z diecezji, i to właśnie tych
    borykających się z naborem – a tak się „składa”, że te z najmniejszą ilością
    seminarzystów są znane z niezwykłego liberalizmu swych pasterzy – zaczęły
    kampanię reklamową różnymi „nowoczesnymi” środkami. I tak, Diecezja w Des
    Moines (Idaho) założyła drużynę koszykówki złożoną z księży, podróżującą po kraju
    i reklamowaną hasłami na Billboard’ach: „Potrzebni ‚biali robotnicy’: księża” albo
    „Bycie księdzem: to jest wspaniałe!”. Archidiecezja w Chicago wymyśliła inna hasła, typu: „Jeśli czekasz na sygnał od Boga, oto właśnie [czytając to] go otrzymujesz!”, bądź: „Niektórzy ludzie troszczą się ofiarowując ubranie, inni ofiarowują swoje życie.” Diecezja w Providence (Rhode Isand) natomiast zaczęła ogłaszać się w…telewizji MTV oraz Comedy Channel.

    Ciekawe, jakich kandydatów spodziewają się Biskupi w Providence rekrutując ich spośród widzów takich programów? Z pewnością diecezja ta i inne jej podobne nie stawia na kandydatów, dla których cenna jest nauka Kościoła, bowiem ci nie oglądają zepsutych programów MTV i nie tracą czasu przy Comedy Channel. To liberalne podejście pasterzy wprowadzających swoje wizje „nowoczesnego Kościoła”, zbiera bardzo konkretne żniwo: w diecezji Providence z 700 tysiącami katolików w 2002 roku nie będzie wyświęcony ani jeden ksiądz!
    ….

    Jednym z najbardziej smutnych rozdziałów zaistniałego kryzysu w Kościele jest
    sytuacja w seminariach, miejscach mających duchowo i intelektualnie
    przygotowywać do stanu kapłaństwa. Dochodzące głosy z wielu diecezji i
    seminariów o metodach kształcenia, sposobach indoktrynacji w duchu najgorszych
    wzorów feministycznych i gnostycznych, działaniach wojujących i zwartych kręgów
    homoseksualnych, od lat były słyszane i opisywane, lecz tylko przez tradycyjną
    prasę katolicką. Wielu rzeczy nie sposób jednak dłużej ukrywać, o czym z
    pewnością świadczy wydobyty przez media temat skandali „księży-pedofilów”.

    O istnieniu skandalizującej homoseksualnej atmosfery w seminariach przyznał
    wreszcie publicznie 23 kwietnia 2002, na dzień przed rzymskim spotkaniem
    kardynałów amerykańskich z Papieżem w Rzymie, Biskup Wilton Gregory,
    prezydent USCCB.

    Tak się składa, że przygotowując materiały do niniejszego opracowania,
    otrzymałem jeszcze „ciepłą”, prosto z wydawnictwa książkę, która dogłębnie
    pokazuje stan zainfekowania homoseksualizmem pokaźnych i wpływowych kręgów
    duchowieństwa, szczególnie w seminariach duchownych . Michael S. Rose, autor dwóch niezwykle odważnych książek i wieluset artykułów drukowanych w tradycyjnej prasie katolickiej , przekazał w swej kolejnej książce zatytuowanej „Do
    widzenia porządni chłopcy! Jak katolickie seminaria odrzucały dwa pokolenia
    kandydatów z powołaniami kapłańskimi”. obraz funkcjonowania seminariów, który
    utworzył na podstawie wywiadów z byłymi i obecnymi seminarzystami, księżmi i
    wykładowcami.

    To co widzimy, przeraża i paraliżuje. Na konkretnych przykładach
    dowiadujemy się jak przez lata działał (i działa!) mechanizm „gejowskiej subkultury” w seminariach, odrzucający zdrowych mężczyzn od kontynuowania studiów i osiągnięcia święceń kapłańskich, jak chłopcom o tradycyjnej, ugruntowanej na
    prawdziwej nauce Kościoła wierze odmawiano przyjęć do seminariów, jak tym,
    którzy dostali się i próbowali kontynuować studia, uprzykrzano życie często
    korzystając z nieetycznych badań psychologicznych mających na celu wykluczenie
    ich z seminariów, jak i czego nauczano w seminariach, jak wielokrotne monity,
    prośby do władz uczelni i do Biskupów nie przynosiły żadnych efektów, poza tym,
    że osoby ośmielające się protestować oskarżano o „homofobię” i przylepiano
    nalepki „nieustępliwych”, „nietolerancyjnych”, „reakcyjnych”, „skrajnych”,
    „niereformowalnych”, „niezdolnych do służenia Nowemu Kościołowi”.

    Najbardziej szokujące w tym wszystkim jest nie to, że gdzieś-tam pojawił się jakiś
    niezrównoważony wykładowca czy dziekan promujący swoje idee, ale to że skala i
    uniwersalność zjawiska każe mówić o głębokim zepsuciu i zakorzenieniu się Zła w
    strukturach seminaryjnych. W dosyć znanej wypowiedzi Arcybiskupa Elden F. Curtiss (Omaha) padły słowa:

    „Wydaje mi się, że ‚kryzys’ powołań jest rozpowszechniany przez ludzi, którzy chcą zmienić kurs Kościoła, przez ludzi którzy nie zgadzają się z ortodoksyjnymi kandydatami lojalnymi wobec magisterialnych nauk Papieża i Biskupów, oraz przez ludzi którzy właśnie odciągają konkretnych kandydatów od kapłaństwa […] Osobiście jestem świadomy niektórych dyrektorów [odpowiedzialnych za przyjmowanie i formowanie seminarzystów], grup formujących i komisji [odpowiedzialnych za ewaluację i dopuszczenie do święceń], którzy odrzucają tych kandydatów
    nie popierających możliwości wyświęcania kobiet bądź broniących nauki Kościoła dotyczącej antykoncepcji, lub tych, którzy ukazują oddanie np. modlitwie różańcowej.”

    Wielu dyrektorów komisji i rektorów seminariów z oburzeniem zareagowało na
    słowa Arcybiskupa Elden F. Curtiss, jednak sami wpadli w pułapkę swoich
    wypowiedzi, gdy przyznawali, że kandydaci, którzy składają aplikacje do
    seminarium „mają powzięte sądy o Kościele”, są „sztywnie zakotwiczeni w swoich
    pozycjach” i nie są zdolni do „pójścia razem z [poruszającym się ku czemuś…
    czemu?… strach pomyśleć – L.M.] Kościołem” , czy też – jak powiedział ks. John Klein, dyrektor formacji kapłańskiej Archidiecezji w Chicago – kandydaci, którzy „trzymają się jakichś zasad” nie nadają się do kapłaństwa , albo jak się
    elokwentnie wyraził dyrektor formacji duchowej wobec jednego z konserwatywnych
    kandydatów do Seminarium Św. Marii w Baltimore: „zachowujesz się jak
    staroświecki Monsignor, który zatrzymał się na latach 50-tych. Nie potrzebujemy
    takich dup w Kościele.”

    Proces selekcji zaczyna się już w momencie składania aplikacji do seminarium,
    gdzie kandydat przechodzi rozmowy, często z siostrami zakonnymi o skrajnie
    liberalnych poglądach. Ksiądz Bob Oravetz, były regionalny dyrektor formacyjny tak to ujmuje:

    „Jednym ze sposobów przekonania się czy diecezja nie przykłada wagi do
    rekrutacji kandydantów, jest sprawdzenie czy na pozycji dyrektora formacji jest
    kobieta. Często asystują one księżom, którzy oficjalnie sprawują funkcje
    dyrektora, ale właśnie te liberalne siostry wykonują całą pracę, również
    przeprowadzają rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami.”

    Wielu kandytatów poddanych psychologicznym podchodom przez te liberalne
    siostry w postaci np. pytań o opinię na temat wyświęcania kobiet, antykoncepcji czy tajemnicy spowiedzi już na tym etapie mówi: „nie, dziekuję” i odchodzi, bowiem
    pytania te, jak i cały proces kwalifikacyjny nie mają na celu obiektywnego
    sprawdzenia kandydatów co do wierności podstawowym naukom Kościoła, lecz są
    zadawane w sposób i mają za zadanie wyeliminowanie właśnie tych ortodoksyjnych
    kandydatów. Od początku też uczą się brudnej sztuki oszukiwania, gdyż – jak
    mówią wtajemniczeni – „aby otrzymać święcenia kapłańskie, musisz nauczyć się jak
    w tę grę grać.”

    Grę skrywania swoich tradycyjnych poglądów, wierności Nauce
    Kościoła, wierności Papieżowi, dewocji do Najświętszego Sakramentu czy różańca
    świętego. Proces selekcyjny nie dotyczy tylko kandydatów do kapłaństwa, ale i do
    świeckiego diakonatu. Gdy Glenn Jividen, emerytowany pułkownik Sił Powietrznych
    USA, a z drugiego zawodu dentysta złożył aplikację o przyjęcie go do programu
    diakonalnego dla osób świeckich Lay Pastoral Ministry Program w Archidiecezji w
    Cincinnati, siostra zakonna przeprowadzająca wywiad nieodparcie dawała do
    zrozumienia pytając wielokrotnie czy „będziesz w stanie być na tyle elastyczny, aby zaakceptować pluralistyczny Kościół?” Po badaniach, w rezultacie ten aktywnie
    oddany Kościołowi, Matce Bożej i Ojcu Świętemu, również poprzez działalność w
    organizacjach kościelnych kandydat, otrzymał list (podpisany przez dwie kobiety i
    dwie siostry zakonne!) odmawiający przyjęcia, za to sugerujący, aby zechciał
    skorzystać z kursów celem „odnowienia swojej wiedzy teologicznej” oraz aby
    skontaktował się z przewodnikami duchowej formacji by „rozwinąć swe personalne
    życie duchowe”. Wśród 25 rekomendowanych przewodników, 22 stanowiły
    kobiety….

    • michu

      30 czerwca 2018 at 15:11

      Z tego wynika, że Kościół na Zach. został zarażony psychologią (dziś często wiele czerpiącej od satanisty Freuda itp.), sowieckie psychuszki wciąż użyteczne ;).

  11. Kowalski

    30 czerwca 2018 at 19:36

    Notorycznie pedofilia wystepuje tylko wsrod politykow show biznesu oraz w teatrze i Hollywood,ksieza sa wrabiani w pedofilie przez lewackich dewiatow seksualnych,najwiekszy ich procent wystepuje wsrod tzw salonu,to sami degeneraci i zboczency goszcza na polskich ekranach telewizorow,w teatrach sa uprzywilejowani i stanowia duzy odsetek zbokow

  12. śledzcy

    20 października 2018 at 08:39

    wszystkie te „oskarżenia”pod adresem księży mają charakter POLITYCZNY ! Wiedzą o tym wszyscy adwokaci. Nadto w Polsce chodzi o już o ostateczny ROZBIÓR ! Posiadamy najbogatsze w UE zasoby bogactw energetycznych (węgiel kamienny i brunatny), magnetyty (rudy żelaza o zaw. 66% Fe), rudy uranu(Elbląg), rudy miedzi, metale ziem rzadkich (Suwałki, Lubin – Głogów) – potrzeba ich ok. 7 kg w skali całego świata, itd. Ponadto chodzi o odwrócenie uwagi od niespłacalnego wzrastającego zadłużenia (300 lat koniecznych do jego spłaty), wysoki koszt obsługi zadłużenia (odsetki) 2 tys.zł/osobę/miesiąc. Światły człowiek to wie, to nic nowego, to już było w hitlerowskich Niemczech………..

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra