"Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani, jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzać do nas obrzydzenie. W opozycji byliśmy wykluczani, traktowani jak trędowaci (...). Jesteśmy porównywani do faszystów, dyktatury, ja jestem określany jako cenzor, który przeprowadza stalinowskie czystki w teatrach itd."

– mówił Gliński.

Chwilę po publikacji ruszyła lawina antysemickich zarzutów pod adresem ministra. Sam zainteresowany krótko skomentował sprawę.

“Przykrość, jaką może odczuwać krytykowany polityk, ma się nijak do losu milionów pomordowanych” – pisze w liście do premiera Sergiusz Kowalski z Żydowskiego Stowarzyszenia B’nai B’rith. “Nie pojmujemy, dlaczego rzecz tak oczywistą trzeba tłumaczyć ministrowi, który jest profesorem socjologii, powinien więc rozumieć etyczne proporcje i znać podstawowe fakty historyczne. Lekkość, z jaką żongluje nimi w politycznych przepychankach uwłacza pamięci ofiar nazizmu. Oczekujemy, że przeprosi Pan publicznie Żydów za swojego ministra i niezwłocznie zdymisjonuje go, bo przekroczył wszelkie granice przyzwoitości”

– pisze loża B'nai B'rith.