- Widzi pani co się wyprawia? – rozłożył ręce jakby dźwigał coś ciężkiego.
       - A co? Ten dół na drodze może zasypali albo naprawili ławkę na przystanku?
       - Nie takie głupoty. W tym kraju co się wyprawia – podszedł bliżej i wbił we mnie wzrok.
        - W jakim kraju?
        - No jak w jakim? W Polsce – wyjaśnił niecierpliwie.
        - Aaa, mówi pan o naszym kraju. A co się dzieje? Kogoś znowu zaciukali? Zamknęłi złodziei?
        - Prawo bydlaki łamią – powiedział nerwowo i znów przysunął się bliżej.


        - Kto by pomyślał…– mruknęłam, robiąc krok do tyłu. Muszę zwiewać, bo nie mam ochoty na kolejny spektakl polityczny, sądząc po jego uwagach, skierowany w oczywistą stronę. To był błąd taktyczny. Facet nie zamierzał mi popuścić. Ruszył na całego z akcją uświadamiającą. Mówił coraz gwałtowniej, nie zważając, że kropelki śliny lądują mi na twarzy. Wysłuchałam więc lawiny słów o zbrodniczym rządzie, którzy…Tu leciał argument za argumentem, wszystko żywcem zerżnięte z TVN –owskich ględzeń o strasznej doli Polaków gnębionych okrutnym reżimem, który kazał zamordować Adamowicza i na pewno szykuje kolejne zbrodnie. Coraz bardziej się zapalał, już prawie wrzeszczał. I pluł. Odsunęłam się na bezpieczną odległość, wyjęłam chusteczkę, obtarłam twarz i grzecznie (bo z wariatem trzeba uważać…) powiedziałam: - Nie wiem co robi ten rząd, za to pan na mnie teraz pluje.
         Zreflektował się. Przeprosił za tę jego ślinę na mojej twarzy i już myślałam, że to koniec, kiedy zadał mi pytanie:  - A pani po czyjej stronie? Jakie ma poglądy? Teraz każdy musi się opowiedzieć.
       - Myślę, że nie musi. Ale jak już pan pyta, to powiem, że na pewno nie jestem za tymi co kradną. Każdy rząd, który obrabia obywateli, dla mnie jest rządem do wywalenia.
        - Tak, tak – ucieszył się. – Obrabiają ludzi na całego.     
        - Ja mówię o poprzednikach. Złodziej na złodzieju i złodziejem pogania. Żarli z ludzi ile wlezie.
        - Czyli pisówa – stwierdził z jawnym obrzydzeniem.
        - Nie – zaprzeczyłam. – Tylko nie uznaję tamtych, bo mają tyle za kołnierzem, że szkoda gadać.
        - Jak  nie pisówa to kto? Kukizówa?
        - Powiedzmy, ze anarchistka, bo każdą władzę skubiącą ludzi uważam za niemoralną.


        - A tak naprawdę to kto? – nie dał się zbyć. Co mi tam, zabawię się. To lepsze niż złoszczenie się na biedaka, który najwyraźniej cierpi na „szał polityczny”, dolegliwość dręczącą ludzi przyklejonych do mediów tego czy owego nurtu.


         - Tak naprawdę jestem rojalistką.
        - Kim ? – zdziwił się. Zbiłam go z tropu.
        - Chcę powrotu króla. Polska królestwem, to moje marzenie. Kiedyś to nam wychodziło na dobre i warto do tego wrócić.


        Nie uwierzył. Za bardzo wydumane. Jednak nie zamierzał ustąpić, chcąc koniecznie wydusić ze mnie prawdę. Znów zasypał mnie gradem komunałów z TVN-u, i znów tak gwałtownie, że trafiła we mnie nowa porcja śliny. Wpadł mi do głowy nowy pomysł.


       - Widzę, że pan nie popuści. Dobra, powiem. Jestem narodowcem. Chcę Polski bez tych różnych agentur rusko – niemiecko – izraelsko – amerykańskich. Pasuje?


      Odskoczył jakbym czymś zarażała. Niestety, nie dane mi było usłyszeć co myśli o tym strasznym moim grzechu, bo ze sklepu wyszedł jego koleś i machając butelką z piwem, odwołał go na bok. Jaka szkoda. Miałam jeszcze tyle pięknych pomysłów. Faszystka, nacjonalistka, nudystka. Byłam nawet gotowa przyznać, że jestem gejem. Czasem warto pośmiać się z tego szaleństwa. Śmiech to zdrowie.