Jest to najbardziej restrykcyjne prawo antyaborcyjne w USA. Przypadek ten pokazuje, że w kraju o masońskich korzeniach, protestanckim i liberalnym można dokonać czegoś, co wydaje się niemożliwe w katolickiej Polsce. Co więcej, wraz z zakazem aborcji, wprowadzono bardzo wysokie kary za jej dokonanie.

To właśnie sprzeciw biskupów i części polityków wobec karania kobiet stał się formalnym powodem odrzucenia projektu ustawy. Tymczasem jeśli określa się przestępstwo, a nie ustala się za nie kary, to staje się to działaniem czysto formalnym i niesprawiedliwym.

Kara ma odstraszać i wychowywać. Nie chodzi o to, że ma być aż tak surowa jak w USA, ale także nie można z niej zupełnie zrezygnować. Polska miała szansę stanąć w czołówce kontrrewolucji, a w tym zadaniu wyprzedzają ją Stany Zjednoczone.