Marcinkiewicz napisał na Twitterze: "Cieszę się w ogóle, że wystartowałem, bo moja stalkerka wymusiła na komorniku odebranie mi roweru w czasie zawodów. Ciśnienie od razu 200".

Dodał: „Na szczęście startuję na nie swoim rowerze i mam w telefonie ma to dowód. Stres jednak jak wiecie wynikom nie pomaga. Komornik mnie zostawił. Zawody ukończyłem. Z jeszcze większym zaangażowaniem wracam do treningów.”

Skomentował też swój udział w zawodach: „Ironman 5150 w Warszawie to genialne zawody. Świetna organizacja i cudowni wolontariusze, zawsze gotowi do pomocy. Zupa na Zegrzu, piękna trasa rowerowa do Warszawy i w Warszawie. No i kapitalne bieganie wzdłuż Wisły. Kibiców mało, ale taka jest Warszawa, trzeb lat, żeby coś się zakorzeniło. Zostałem finiszerem, choć nie poprawiłem wyników zeszłorocznych. Pierwszy raz pływałem open water bez pianki”.