Taką wizję snuje Ayanna Howard. Jest ona członkiem IEEE Robotics and Automation. Uważa, że za pomocą robotów pomoże ona osobom z autyzmem. Na terenie Stanów Zjednoczonych jest nim dotknięta co sześćdziesiąta osoba. W Polsce uznaje się, że co sto pięćdziesiąta. Autystyczne zaburzenie osobowości charakteryzuje się przede wszystkim kłopotami w relacjach z drugim człowiekiem. Problem stanowi reakcja na sytuacje społeczne. Są problemy z odpowiedzią adekwatną do sytuacji. Często autyzm łączy się z niezrozumieniem. Powtarzanie zachowań, znikome, jeśli nie brak umiejętności społeczne utrudniają życie. Zdaniem Howard rozwiązaniem są roboty.

W Polsce ich jeszcze nie ma. Za to jest kontakt z człowiekiem, przeszkolonym oligofrenopedagogiem, lub psychologiem. Howard jest z wykształcenia inżynierem elektrycznym z którego posiada doktorat na University of Southern California. Pracowała w NASA w Jet Propulsion Laboratory na prestiżowej California Institute of Technology. Posiada doświadczenie w robotyce. Specjalizuje się w sztucznej inteligencji, robotyce oraz komputerowych systemach wizyjnych (są to próby dania wzroku maszynom). Nie ma jednak doświadczenia w pracy z dziećmi autystycznymi. Za to stała się płodna w tworzeniu badań odnośnie wykorzystania gier komputerowych.

Brak w tym wypadku o bezpośrednie przełożenie doświadczenia w zdalnym sterowaniu robotami w ekstremalnych warunkach, a pracą z autystykami. Nie mniej współtworzyła technologię jaką wykorzystała firma Zyrobotics produkująca roboty dla dzieci.

Wedle założeń kontakt między autystykiem, a terapeutą jest krótkotrwały i kosztowny. Rozwiązaniem jest robot bo android pomoże w okazywaniu uczuć i zwiększy społeczne zaangażowanie. O ile faktem jest, że dzieci autystyczne mają problemy z dźwiękiem, dotykiem i nadwrażliwością na bodźce wzrokowe i robot ma tu częściowe uzasadnienie pojawia się pytanie, co dalej?

Czy celem pomocy chłopcy z Aspergerem (odmiana autyzmu) jest poprawa jego relacji z robotami? Na tę kwestię już Ayanna Howard nie odpowiada. Inaczej wygląda kwestia z biznesem. Zaoferowanie technologicznie zaawansowanej zabawki rodzicom spragnionym pomocy własnym dzieciom jest rynkiem zbytku jaki dostrzegła firma Zyrobotics.

Jej szefem jest Johnetta MaCccalla posiadająca doświadczenie w komunikacji na potrzeby wojska w ramach Advanced System Concept Inc. Wspiera ją inżynier specjalizujący się w układach elektrycznych John Harding.

W zespole firmy znajduje się Henry Moss zainteresowana tworzeniem gier komputerowych dla celów edukacyjnych. Współtworzyła silnik do generowania efektów graficznych Unity3D. Tak samo sprawa ma się z Torianem Harrisem. Z wykształcenia jest ekspertem w tworzeniu gier komputerowych. Towarzyszy mu w tym Brennad Sanford, jak firma przyznaje „gracz od najmłodszych lat”, nagrodzony za stworzenie jednej z nich w Game Jam.

Powyższym osobom w zespole towarzyszy grafik komputerowy Antionesha Wheeler i Ai Zhang. Oboje posiadają wykształcenie artystyczne odnośnie projektowania różnych form wizualnych. Do nich dołącza Cristauna Barnes mająca doświadczenie z dziećmi na polu uczenia ich kodowania w HTML, JAVA i C++. Przez lata tworzyła strony internetowe i uważa, że technologia jest filarem nauczania. Cały zespół uzupełnia Megan Codilan. Ma ona za sobą Performing Arts, co jest niczym innym jak postmodernistycznym aktorstwem łączącym taniec, śpiew, czy teatr. Ma również doświadczenie w uczeniu dzieci zabaw i edukowania za ich pomocą.

Przedstawienie powyższego zespołu ilustruje jakie grono ludzi prezentuje technologię wedle ich mniemania dzieciom konieczną i ułatwiają ich funkcjonowanie. Z wyjątkiem dwóch osób w zespole Zyrobotics przeważają osoby o podłożu ścisłym, inżynieryjnym, co siłą rzeczy zakłada inną wizję człowieka, bliższą cybernetyce. Brakuje tutaj osób na co dzień pracujących z dziećmi i rozwiązującym ich problemy. Nauka zabaw, a terapia są bardzo odległe i zróżnicowane. Bez odpowiedniego podłoża w psychologii, w tym terapii uzależnień, stanowi trud określenie jakie rozwiązania prowadzą na manowce.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w ICD-11 wyróżniał uzależnienie od gier komputerowych. Wedle firmy wśród jej czołowych pracowników znajduje się osoba nie widząca bez nich świata. Daje do myślenia stwierdzenie „w wolnym czasie gra w gry komputerowe”, jeśli mowa jest o kimś kto je cały dzień tworzy i projektuje. O ile to już kwestia domysłów i mniemań faktem jest, że technologia wymaga dopasowania do sytuacji oraz usytuowania.

Doktor Andrew Adesman na łamach Pediatrics zauważył, że osoby z autyzmem są bardziej skłonne do popadnięcie w uzależnienie od gier komputerowych. Przez analogię nikt nie nadaje człowiekowi podatnemu na wpływ alkoholu tego trunku. Ta jednak analogia nie działa w ramach technologii, co ukazuje smutną prawdę - że od dobra dzieci liczą się bardziej tutaj pieniądze.

Jacek Skrzypacz