Niektórzy uważają, że takie korporacje jak Facebook czy YouTube to prywatne firmy, które mogą przyjmować dowolne regulaminy i dbać o ich przestrzeganie. Problem w tym, że są to międzynarodowe koncerny, które tworzą platformy do komunikacji dla milionów ludzi i na mocy niejasnych zapisów, dyskryminują jednych, a promują drugich.

W dzisiejszych czasach ban dla telewizji internetowej na YouTube to jak wyrok śmierci, ban na Facebooku dla portalu informacyjnego to co najmniej utrata sporej części czytelników i wpływów z reklam. Ktoś, a często nawet nie ktoś a coś, robot, decyduje po analizie nagłówków tekstów, że ktoś nie ma prawa uczestniczyć w debacie publicznej, wyrażać swojego zdania, czerpać zysków z reklam.

Jest to raczej współczesnych prześladowań. Fakt, że zachodnie korporacje robią w Polsce co chcą, pokazuje, jak traktują nasz kraj. Rząd powinien to sprawdzić. Skoro drukarza ciągano po sądach za to, że nie chciał wydrukować materiałów dla LGBT, to dlaczego nie pociągnie się do odpowiedzialności tych, którzy blokują wyrażanie innego zdania.