Sea Mob sam nadzoruje pracę silnika oraz poruszanie się. Umożliwia łączenie się w roje, czyli zbiory maszyn przesyłających nawzajem informacja dla koordynowania nawigacji, czy ostrzału przeciwnika. Amerykańska piechota morska tym samym stworzyła maszynę, która sama wybiera jakie osoby zabije. Źródło z amerykańskiej armii do jakiego dotarło Center for Public Integrity uznaje tę technologię za przełom. Generał sił powietrznych w stanie spoczynku Paul Serva popiera wprowadzanie sztucznej inteligencji na pole walki.

Przeciwnicy zauważają, że problem leży w nieobliczalności maszyny. Nie ma bowiem pewności odnośnie, jak się ona zachowa. Istnieje możliwość błędnego zinterpretowania sytuacji z powodu braków w oprogramowaniu. Podobnie, jak komputer robot zabójca może być opanowany przez inną osobę. Powiązany z rządem innego kraju haktywista przez dla przykładu zmianę oznaczeń swój-obcy zyskuje narzędzie skierowane przeciwko swoim twórców. Robot w miejsce wsparcia atakującej z wody piechoty morskiej może do nich strzelać. Do tego również dochodzi kwestia honoru na polu walki, a także pojęcia etyki. Robot-zabójca eksterminuje człowieka bez dylematów moralnych, jakby ludzkie życie miało znikome znaczenie. Szczególnie, że wykorzystanie sztucznej inteligencji daje przewagę.

Badania w Singapurze na Politechnice Nanyang dowiodły, że w przypadku systemów celowniczych komputery pokonują ludzi. Człowiek potrzebuje od zobaczenia do reakcji jedną czwartą sekundy. Tym samym w teorii w przeciągu dziewięćdziesięciu sekund posiada zdolność przetworzenia trzystu sześćdziesięciu elementów na przykład pozycji ludzi. Jest to uproszczony model, bo oprócz maksymalnego czasu przewodnictwa nerwowego dochodzi również czas w jakim człowiek jest zdolny do przekazania reakcji, tak jak choćby wycelowanie broni oraz wystrzał. Dla porównania w tym samym czasie badania z Politechniki Nanyang dowiodły, że sieć komputerowa przetworzyła w półtorej minuty milion dwieście tysięcy obrazków. Wedle przedstawiciela Pentagonu Roberta Worka: “Nie ma możliwości, aby człowiek nadążył [za prędkością maszyn], więc jesteśmy zmuszeni do przekazania zadań maszynom”. Dlatego marynarka Stanów Zjednoczonych eksperymentuje z Sea Hunter. Jest to autonomiczny okręt do zwalczania łodzi podwodnych. Pojazd o masie stu trzydziestu pięciu ton sam przebył dystans z Hawajów do Kalifornii.

Uzupełnieniem robotów-zabójców jest system Joint Ait-to-Ground Missile (JAGM). Przeznaczony dla czołgów sam wybiera pojazdy do ostrzelanie rakietami. Pentagon złożył już zamówienie na tysiąc pięćdziesiąt jeden JAGM-ów za trzysta sześćdziesiąt siedem milionów dolarów. Lotnictwo USA z kolei testuje SkyBorga, sterowaną maszyną bezzałogową wersję samolotu F-16.

Twórcy maszyn zabójców stawiają na możliwości samouczenia, a co za tym idzie zakładają, że ich broń sama zadecyduje kiedy wystrzeli. Taki system już funkcjonuje w Izraelu. Żydowski HARPY jest opracowanym na początku lat dziewięćdziesiątych dronem poszukującym wrogich stacji radarowych i je niszczących. W poprzedniej dekadzie brytyjski Brimstone został przykładem rakiety komunikującej się z innymi rakietami dla stworzenia skoordynowanego ataku w cel.

Emerytowany generał David Petraeus w trakcie wywiadu dla CNBC zauważył, że rywalizacji z Rosją i Chinami rozpoczęła obecnie “technologiczną Zimną Wojnę”. Sam Pentagon na rozwijanie sztucznej inteligencji wydał w poprzednim roku dwieście dziewięć milionów dolarów. Dlatego takie systemy jak przeciwlotniczy Phalanx strzelają siedemdziesiąt pięć pocisków na minutę i nie chybiają, bo zerują celowniki podczas ostrzału.

Jacek Skrzypacz