Współcześni staruszkowie to osoby, które niemal całe swoje życie spędziły w systemie komunistycznym, w którym nie było łatwo, ale ówczesne zakłady pracy, oferowały nieoprocentowane pożyczki, tzw. ‘wczasy pod gruszą’, kolonie dla dzieci etc.

Nie będziemy się zastanawiać, co uczyniło państwo z pozoru (sic!) opiekuńcze w mentalności społecznej tych pokoleń Polaków, choć może to być jedna z przyczyn współczesnej, jak się okazuje dramatycznej sytuacji kredytowej wielu emerytów, skoro na stronach KRD czytamy bowiem: „Aż 5-krotnie w ciągu ostatnich 6 lat wzrosło zadłużenie polskich emerytów. Obecnie wynosi ono 5,6 mld zł, a liczba seniorów mających niespłacone zobowiązania zwiększyła się o 100 tys.”

Na temat spirali finansowej postanowiliśmy więc porozmawiać z fachowcem w dziedzinie ratowania się z takich kłopotów, z mec. Przemysławem Petrów z „Przyjaznej Kancelarii”, której zespół deklaruje: „Mówimy zrozumiałym językiem, a nie prawniczym żargonem. Traktujemy Cię partnersko, a nie z góry. Zależy nam na szybkiej i efektywnej pomocy w zakresie obsługi prawnej, a nie nabijaniu godzinowych stawek.”

Katarzyna Chrzan: Panie mecenasie, na początku proszę wyjaśnić naszym Czytelnikom ludzkim językiem co to jest spirala kredytowa ?
 
Mec. Przemysław Petrów: Spirala kredytowa to nic innego jak spirala zadłużeniowa, czyli zjawisko coraz większego popadania w długi. Osoby uwikłane w taką spiralę zadłużenia, zazwyczaj zaciągają kolejne pożyczki na sfinansowanie już poprzednio zaciągniętych zobowiązań. W związku z tym powoli zaczynają tracić kontrolę nad własnymi wydatkami,  a wciąż rosnący dług zaczyna w końcu przerastać ich realne możliwości jego spłaty. Finansowanie uprzednio zaciągniętych zobowiązań kredytowych nowymi, nazywa się również „rolowaniem zobowiązań”. Takie działanie nie pomaga niestety w wydostaniu się z pułapki zadłużenia, a wręcz je pogłębia, ponieważ zaciąganie kolejnych zobowiązań z reguły wiąże się z tym, że  rosną ich koszty, ponieważ zaciągamy zobowiązania na coraz wyższe kwoty, łączy się to z wyższym oprocentowaniem, z wyższymi kosztami dodatkowymi i taki jest najczęściej skutek spirali kredytowej.

K. Ch.: Powstała tak zwana  ustawa antylichwiarska. Jak ona obecnie realnie chroni osoby, na przykład emerytów, którzy niekiedy dają się naciągać na kredyty?

P. P.: Ustawa popularnie nazywana antylichwiarską, czyli ustawą o kredycie konsumenckim, przewidującą szereg zabezpieczeń konsumentów przed nadużyciami, bez względu na to czy to będą banki, czy firmy pożyczkowe oczywiście. ( Częściej jednak mamy do czynienia z nadużyciami ze strony firm pożyczkowych niż banków, aczkolwiek tutaj nie chciałbym tego rozróżniać. ) Generalnie ustawa ta dotyczy wszystkich podmiotów, które udzielają kredytów bądź pożyczek.

Te zabezpieczenia są realizowane na każdym etapie zawarcia umowy. Poczynając od samej reklamy, czy informacji o kredycie lub pożyczce, która musi zawierać szereg podstawowych, niezbędnych informacji dla klienta. Czyli na przykład: stopę oprocentowania, całkowitą kwotę kredytu, rzeczywistą roczną stopę oprocentowania. Ponadto kredytodawca lub pośrednik kredytowy, bo czasami oni też występują na rynku, musi podać konsumentowi czas obowiązywania umowy, całkowitą kwotę do zapłaty przez konsumenta oraz wysokość poszczególnych rat. Ustawa też przewiduje, że przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki, kredytodawca zobowiązany jest do dokonania oceny zdolności kredytowej konsumenta. Natomiast pytanie zawsze brzmi na jakiej podstawie on dokonuje tej oceny?

Po pierwsze są to informacje uzyskane bezpośrednio od konsumenta, gdzie to konsument, chcąc uzyskać kredyt, powinien podać kredytodawcy zgodne z prawdą informacje o jego kosztach utrzymania, o jego dochodach i zaciągniętych już zobowiązaniach kredytowych.

I tutaj rzeczywiście trzeba jednak przyjrzeć się  temu, że konsumenci niekiedy nie podają tych informacji zgodnie z prawdą. Nie możemy patrzeć na sprawę więc jednostronnie, że to tylko ‘te złe firmy pożyczkowe’ wykorzystują nieświadomość konsumentów i żerują na ich niewiedzy, ale czasami mamy do czynienia z sytuacją, gdy kredytobiorcy, chcąc za wszelką cenę uzyskać kredyt, nie podają rzetelnych informacji kredytodawcy.

Drugą sprawą jest że,  firma pożyczkowa, oczywiście może korzystać z powszechnie dostępnych baz danych, zbiorów danych na przykład z danych Biura Informacji Kredytowej, choć jest kilka takich zbiorów. Niestety w Polsce , nie mamy jednego pełnego zbioru, który zawierałby pełną informację. Najpopularniejszy jest BIK, ale są jeszcze inne wywiadownie gospodarcze, które zajmują się zbieraniem informacji na temat nierzetelnych firm, ale także osób fizycznych.

Jeszcze inną kwestią są patologie związane z nierzetelną pracą przedstawicieli niektórych firm pożyczkowych, którzy, chcąc za wszelką cenę sprzedać kredyt, nie dopełniają właściwej oceny zdolności kredytowej pożyczkobiorców. Mało tego, nie weryfikują, jak bardzo jest już zadłużona dana osoba i w związku z tym udzielają pochopnie kredytów. Takie działanie jest często  wewnętrzną sprawą firm pożyczkowych lub banków, jest kwestią odpowiednich procedur zabezpieczających przed tego typu działaniami, mającymi na celu tylko sprzedaż kredytu i otrzymanie prowizji od zrealizowanej sprzedaży przez danego pracownika, bez zwracania uwagi na to, że zwiększa on ryzyko związane z brakiem spłaty tego kredytu.

K. Ch.: Czyli można się pokusić o postawienie tezy, że wiąż brakuje jakiegoś prawnego zabezpieczenia jeśli chodzi o pełną weryfikację rzetelności takich pracowników? Coś tam chyba nie działa skoro ludzie wpadają w taką spiralę...

P. P.: Wydaje mi się, że tutaj nie sposób jest uregulować wszystkiego. Nie możemy kazuistycznie uregulować wszystkiego, bo generalnie jest to po prostu nierealne. Są przecież wstępnie weryfikowani kandydaci do pracy, którzy muszą np. przedstawić zaświadczenie o niekaralności. Jednak po prostu chodzi czasami o zwykłą ludzką uczciwość. Mamy szereg zabezpieczeń, o których dalej jeszcze powiem, związanych między innymi z ustawą potocznie zwaną antylichwiarską. Jednak to, że mamy przepisy prawne, które ograniczają jakieś patologie, nakładają kary za łamanie prawa, nie zmieni faktu, że będą istniały osoby, które z chęci zysku będą chciały łamać prawo. I zarówno kiedy będą to przepisy dotyczące kredytów konsumenckich, czy to przepisy karne dotyczące zwykłych pospolitych przestępstw, one nie zmieniają tego, że stykamy się w rzeczywistości, z osobami, które łamią prawo świadomie, chcąc osiągnąć jakieś korzyści dla siebie.


Chciałbym jeszcze powiedzieć o dalszych zabezpieczeniach już na etapie udzielania samej umowy pożyczki. Po pierwsze: Przed zawarciem umowy pośrednik, czy kredytodawca musi udzielić wyjaśnień co do treści umowy, informacji przekazanych przed zawarciem umowy oraz postanowień zawartych w samej umowie. Konsument ma prawo pytać jeżeli jest dla niego coś niejasne, ma uzyskać wyjaśnienie przed podpisaniem umowy. Jeżeli nie wiemy, nie znamy danych postanowień lub nie rozumiemy ich, to nie zawierajmy takiej umowy.

Co więcej, konsument ma prawo do otrzymania na jego wniosek bezpłatnego projektu umowy o kredyt konsumencki,  jeśli w ocenie kredytodawcy lub pośrednika  spełnia on warunki do udzielenia kredytu. Jeżeli zostaliśmy pozytywnie zweryfikowani, że możemy dostać pożyczkę, to mamy prawo otrzymać projekt takiej umowy. Nie musimy jej od razu podpisywać.

W związku z tym, jeżeli nie rozumiemy postanowień umowy, a tak się często zdarza na przykład u osób starszych, lepiej jest żeby taka osoba po prostu zasięgała porady u osoby, która się na tym zna. Nawet skorzystanie z porady prawnika, która może być odpłatna i kosztować dajmy na to 150-200 złotych, może nas uchronić od zaciągnięcia zobowiązania, które może przynieść dla nas opłakane skutki. To bardzo ważne, żeby poprosić o poradę osobę, która na przykład jest dla nas autorytetem i wiemy, że ma doświadczenie w przedmiocie finansów. Niekoniecznie musi to być prawnik, może być ktoś, kto na przykład pracuje w banku. Nie podpisujmy umów, których nie rozumiemy. To jest podstawa.  

Co więcej, pośrednik kredytowy (jeśli bierzemy umowę przez pośrednika), jest zobowiązany przekazać konsumentowi informacje o wysokości ewentualnych kosztów i czynnościach faktycznych, związanych z przygotowaniem, oferowaniem, czy zawieraniem i wykonaniem umowy o kredyt, które pośrednik otrzymuje od konsumenta dodatkowo. Chodzi o opłaty związane dodatkowo z przygotowaniem umowy i wszelkie inne, które się gdzieś tam w tej umowie kryją. On musi je podać konsumentowi.

Według mnie najważniejszymi przepisami w tej ustawie są: pierwszy z nich, który ogranicza maksymalną ilość opłat i odsetek z tytułu zaległości w spłacie kredytu. Tych kwot nie można mnożyć w nieskończoność. Ustawa zawiera takie ograniczenie. Tak samo zawiera ograniczenie maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, czyli różnych opłat przygotowawczych , administracyjnych, monitów, wezwań i tak dalej. Tutaj jest stosowany odpowiedni wzór, który ogranicza wysokość kosztów kredytu, za którego pomocą można obliczyć wysokość maksymalnej kwoty, która może odzwierciedlać pozaodsetkowe koszty kredytu.

Mówiąc najprościej, często u kredytobiorcy występuje błędne przekonanie, że biorąc na przykład 1000 złotych pożyczki, musimy spłacić 1000 złotych, a okazuje się, że do spłaty mamy znacznie więcej.

K. Ch.: Dla starszej osoby, ale nie tylko, taki wzór jest jakimś abstraktem.

P. P.: Oczywiście, ale on pozwala na zbadanie realnych sum. Ten wzór nie jest zupełnie przypadkowy. To jest wzór obliczony w konsultacjach społecznych, które miały miejsce przed uchwaleniem stosownych przepisów w tym zakresie i on ma na celu z jednej strony ograniczenie tych kosztów dodatkowych, które obciążają konsumenta, ale z drugiej strony trzeba mieć na uwadze to, że firmy które udzielają tego typu pożyczek, ponoszą też ryzyko związane z brakiem spłaty zobowiązania. To są dwie strony medalu.

Z jednej strony wiadomo, że konsument chciałby te koszty mieć jak najniższe, ale z drugiej strony mamy do czynienia po prostu z biznesem, który musi być opłacalny i który kalkuluje swoje ryzyko. Więc jeżeli osoba, która nie ma zdolności kredytowej, nie jest partnerem dla banku, gdzie mogłaby uzyskać pożyczkę czy kredyt o wiele korzystniejszym oprocentowaniu, przy niższych kosztach tego kredytu, udaje się po pożyczkę do instytucji parabankowej. Musi liczyć się wtedy z tym, że jeżeli tam zostaje pozytywnie zweryfikowana, to kredytodawca wlicza sobie ryzyko jakie ponosi związane z tym, że ta osoba może pożyczki nie spłacić.

W tym momencie kalkuluje to sobie w koszty kredytu, co oczywiście podlega ograniczeniom tejże właśnie ustawy antylichwiarskiej.  

Jeszcze chciałbym dodać jedną rzecz.  My tutaj rozmawiamy o ustawie antylichwiarskiej, a na przykład jeżeli mówimy o osobach starszych, te często na przykład z racji wieku mają ograniczone rozeznanie. Zdarza się na przykład, że mają jakieś niepełnosprawności na przykład chociażby wadę słuchu i to wcale nie jest rzadkie. Mamy więc i przepisy kodeksu cywilnego o tak zwanych „wadach oświadczeń woli”, które wymieniają między innymi brak świadomości lub swobody w zakresie powzięcia decyzji i wyrażania woli. Kredytobiorcą może być osoba, która jest na przykład w trudnym stanie psychicznym z powodu wieku , choroby np... choroby psychicznej etc. i wola tej osoby oraz jej świadomość w trakcie podejmowania decyzji o zawarciu umowy kredytowej będzie ograniczona lub czasami nawet całkowicie wyłączona. Wówczas oświadczenie o zwarciu umowy będzie obarczone istotnymi wadami.

Mamy też kwestie związane z wadami świadczeń woli w postaci błędu, na przykład gdy występuje mylne wyobrażenie, albo brak tego wyobrażenia u osoby oświadczającej swoją wolę o rzeczywistym stanie rzeczy. I tutaj taką najbardziej chyba dotkliwą sprawą, która może się zdarzać jest podstęp. Czyli celowe, świadome działanie kontrahenta takiej osoby, czy przedstawiciela kredytodawcy, który tą osobę wprowadza w błąd, chcąc uzyskać określone oświadczenie woli w postaci zawarcia umowy kredytowej.

Jeśli takie sytuacje wystąpią i mamy takie wadliwe oświadczenia woli, takie okoliczności mogą powodować albo bezwzględną nieważność takiej umowy, albo ewentualną swego rodzaju naprawienie tej sytuacji, wzruszalność tej czynności prawnej, czyli nieważność względną. Jednak trzeba mieć świadomość, że takie zarzuty z reguły należy podnieść w sytuacji, gdy mamy już do czynienia z sytuacją, kiedy kredyt już nie jest spłacany. Pomimo wezwań do zapłaty dalej nie następuje jego spłata. Nie następuje jakakolwiek reakcja ze strony dłużnika. W związku z tym firma kredytowa występuje do sądu i uzyskuje nakaz zapłaty i kiedy taki nakaz zapłaty otrzymujemy, konsument otrzymuje go listem poleconym. Należy odebrać taką korespondencję, a nie jest rzadkością, że osoby, będąc już w tarapatach finansowych, nie odbierają w ogóle poczty.

K.Ch.: Po prostu się boją...

P. P.: Tak, ale skutek doręczenia następuje. To, że nie odbierzemy pisma z sądu, nie zmienia faktu, że ono zostaje uznane za doręczone. A jeśli odbierzemy taki nakaz zapłaty, przysługuje nam prawo do wniesienia sprzeciwu od takiego nakazu. Wtedy  należało by się skontaktować właśnie z prawnikiem i szczerze powiedzieć jaka jest sytuacja. Być może jest to zadanie dla osób bliskich takich osób starszych.

O tym co dalej robić, gdy już znalazło się w takiej sytuacji, albo gdy bliska nam osoba popadła w spiralę zadłużenia, o upadłości konsumenckiej i o realizmie popularnych ankiet upadłościowych w drugiej części wywiadu z mec. Przemysławem Petrów. Zapraszamy.

Katarzyna Chrzan