Skandaliczne filmiki serii „nie świruj, idź na wybory" spotkały się negatywnymi ocenami osób pełnych empatii i wiedzy o naturze schorzeń neurologicznych czy psychologicznych — oczywiście nie przedstawicieli groteskowej opozycji, którzy gotowi są się zachwycać wszelkimi przejawami chamstwa i głupoty osób ze swojego środowiska.

Odrażające, wzbudzające nienawiść do osób chorych, filmiki, były wyrazem braku wrażliwości wobec osób cierpiących, braku kultury osób występujących w tych filmach. Zdecydowanie nie można usprawiedliwić filmików kreujące negatywny wizerunek osób z problemem neurologicznymi (które nie mają żadnych problemów z postrzeganiem prawidłowo rzeczywistości) czy wobec osób z problemami psychologicznymi, czy psychiatrycznymi (które w większości mogą funkcjonować w społeczeństwie). Filmiki takie powielają negatywne stereotypy na temat osób mających kłopoty ze zdrowiem i rodzą uprzedzenia wobec osób cierpiących.

Na kanale „nie świruj Tomek Sikora" można zobaczyć filmiki z takimi osobami jak: Waldek Nowakowski, Ania Włoch, Mirosław Oczkoś, Robert Janowski, Ania Cieślak, Robert Mielżyński, Andrzej Chyra, Jakub Rosłoniec, Aleksander Maj, Chris Niedenthal, Kasia Opara, Wojtek Grzędzińsk, ojciec Dostatni, Michał Torzecki, Góryjowski Piotr, Mierzwa Oroctor Kaliński, Jacek Cleyff, Andrzej Pągowski, Piotr Zawadzki, Marta Kuczewska, Natalia Dnhefner, Gajos, Kaliński Justyna, Monika Olędzka, Szymon Majewski, Pszoniak, Ola Sworowska, Grzegorz Turnau.

Jak informuje portal „Polsat news" w artykule „Kolejna awaria w oczyszczalni ścieków "Czajka". Wszczęto śledztwo ws. niegospodarności" „w warszawskiej oczyszczalni "Czajka" zepsuła się też spalarnia osadów. Jak się okazuje, zakład wywozi je ciężarówkami ze stolicy od przełomu listopada i grudnia 2018 r., ale sprawa teraz wyszła na jaw".

Prokuratura podejrzewa, że w „Stacji Termicznego Unieszkodliwiania Osadów Ściekowych" dopuszczono się „do niewłaściwej eksploatacji i konserwacji".

Według informacji „Polsat news" „miesięczny koszt wywozu osadów ściekowych to koszt 1,7 mln zł (wyliczony w oparciu o koszty wywozu w okresie od 01.01.2019 r. do 31.08.2019 r.), ale w tym samym okresie Spółka nie poniosła miesięcznych kosztów, czyli około 0,8 mln zł, które ponosi jeśli działa spalarnia".

Choć lewica drze ryja o demokracji, Konstytucji, wolności, tolerancji, to realnie demokracja, wolność słowa, tolerancja, prawa człowieka i obywatela, normy Konstytucji, są lewicy obce. Lewicy wbrew jej deklaracjom, realnie bliski jest duch faszystowski. Lewica chce usunąć z debaty publicznych wszystkich, którzy nie podzielają lewicowych zabobonów i urojeń. Lewicowa postawa jest całkowicie obce od postawy prawicy, która chce wolności słowa dla wszystkich, dla ludzi prawicy i swoich oponentów ideowych.

Lewica odbiera swoim ideowym przeciwnikom prawo do wolności słowa, ciągając po sądach wszystkich, którzy ośmielają mieć inne zdanie od czerwonych (ostatnio ofiarą takich szykan padła Kaja Godek). Lewica odbiera swoim przeciwnikom prawo do zgromadzeń, nieustannie blokując i atakują patriotyczne demonstracje narodowców. Lewica chce wyrzucać za poglądy studentów, jak się to dzieje na Uniwersytecie Warszawskim albo wykładowców jak to miało miejsce z profesorem Nalaskowskim czy Bartyzelem. Media i internauci mający inne poglądy niż lewica są szykanowani w internecie (korporacje korzystając ze swojej monopolistycznej pozycji, blokują kanały i użytkowników – przykład wRealu24 i Sumienia Narodu, mediom odbierane są reklamy, tak jak to się stało w wypadku portalu Najwyższy Czas). Na surrealistyczne grzywny skazywani są niepodzielający lewicowych urojeń pisarze – Jacek Piekara czy Rafał Ziemkiewicz. Sądy zapewniają bezkarność lewicowym bojówkarzom dziesiątki razy napadającym na patriotyczne manifestacje, pomimo że działania te są zakazane przez ustawę o zgromadzeniach i mają na celu zastraszanie polskich patriotów.

Od lat lewica opanowała galerie i muzea promuje w nich za pieniędzy podatników lewicową propagandę, nienawiść do Polski i katolicyzmu (podobnie jak finansowane z pieniędzy podatników filmy). Teraz ofiarami represji stał się rysownik komiksów tylko dlatego, że nie podziela lewicowych urojeń i zabobonów.

Lewica wymusiła dyskryminacje absolwenta Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie Jakuba Kijuca twórcy komiksów „Konstrukt" i „Jan Hardy" oraz pasków komiksowych „R.O.T.A. XXI". Rysownik był zaproszony do udziału wraz z innymi polskimi rysownikami komiksów do akcji DC Comiks, w której twórcy z naszego kraju tworzyli okładki komiksów z klasycznymi amerykańskimi superbohaterami na tle polskich miast.

Uczestnicy projektu zostali zaproszeni na Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi. Okładki miały być na tym festiwalu prezentowane na wystawie. Z udziału w festiwalu i wystawie został wykluczony Jakub Kijuc za to, że nie podziela lewicowych tęczowych urojeń i zabobonów. Jest to ordynarny przykład dyskryminacji z powodu na poglądy polityczne, sprzecznej z polskim prawem, którym powinien zająć się wymiar sprawiedliwości.

Środowiska patriotyczne, wszyscy, którym są bliskie prawa człowieka i obywatela, demokracja, wolność słowa, muszą wziąć w obronę prześladowanego artystę. Warto się z nim solidaryzować kupując jego komiksy. Nie można akceptować faszystowskich z ducha działań lewicy.

Od lat słyszymy brednie, że nie można zakazać aborcji, bo zakaz aborcji sprowokuje lewicę do żądań liberalizacji kompromisu aborcyjnego i zniesienia barier w zabijaniu nienarodzonych dzieci. Sprzeciw wobec naruszania kompromisu aborcyjnego jest na ustach nie tylko polityków PiS, także niektórych działaczy klerykalnych i antyaborcyjnych uznaje dogmat kompromisu aborcyjnego (i krytykuje antyaborcyjnych ekstremistów domagających się pełnego zakazu mordowania nienarodzonych dzieci).

W rzeczywistości lewica odrzuca kompromis aborcyjny i chce znieść ograniczenia w zabijaniu nienarodzonych dzieci. Zwolennicy kompromis aborcyjnego pewnie o tym nie wiedzą, bo czytają tylko swoje media, w których są tylko artykułu zgodne z oficjalną linią programową uznająca dogmat kompromisu aborcyjnego, i w których nie ma informacji sprzecznych z oficjalną wersją rzeczywistości.

W Warszawie odbyła się wielotysięczna demonstracja dzieci otumanionych bredniami o rzekomym globalnym ociepleniu, za które rzekomo mają odpowiadać ludzie. Niewątpliwie dzieci chciały dobrze, ale odpowiedzialność za wykorzystywanie dzieci w hucpach politycznych spada na dorosłych aktywistów lewicy.

Zwolennicy tezy o katastrofie klimatycznej twierdzą, że działalność człowieka, emisja CO2, doprowadzi do apokalipsy, zmiany ziem uprawnych w pustynię, stopienia lodowców i zalania nizin, masowych migracji, głodu i wojen.

Z publikacji na lewicowych można odnieść wrażenie, że opowieści o katastrofie klimatycznej służą lewicy do przekonania ludzi o tym, że należy zlikwidować państwa narodowe, wprowadzić antyglobalistyczną władzę, centralne planowanie, podporządkować biurokracji gospodarkę, ograniczać liczbę ludności na świecie (bo tylko tak można nie dopuścić do eko armagedonu).

Na razie ograniczenie populacji jest dobrowolne poprzez rezygnację z prokreacji. Jednak w narracji zwolenników rezygnacji z prokreacji posiadanie dzieci przedstawiane jest jako zbrodnia na środowisku, przejaw egoizmu, głupoty i braku empatii. Zapewne taka argumentacja przygotuje grunt pod przyszłą przymusową depopulację.

Taka przymusowa depopulacja miała miejsce już w Chinach, gdzie w ramach polityki jednego dziecka władze wyłapywały kobiety i wbrew ich woli mordowały ich nienarodzone dzieci. Podobnie w ramach polityki eugenicznej przeprowadzano przymusowe sterylizacji. W wielu krajach zachodu była za to odpowiedzialna socjal demokracja. Postulaty depopulacji były bardzo promowane przez globalistów od lat siedemdziesiątych XX wieku.

Mit globalnego ocieplenia, sprzeczny z badaniami naukowymi, jest podstawą antyspołecznych zmian na globalną skalę. Dotychczas nie było w historii ludzkości planu, który zmierzałby do globalnego przekształcenia systemów ekonomicznych i społecznych. Częściowo podobne zmiany rzeczywistości społecznej przeprowadzone były tylko w ZSRR i komunistycznych Chinach. Pseudo ekologiczne postulaty mają być wprowadzane za pomocą znacznego ograniczenia demokracji.

20 września 1942, 77 lat temu, powstały Narodowe Siły Zbrojne, w Warszawie żadnych uroczystości nie było. Może narodowcy wymarli albo pamięć o bohaterach ich nie interesuje.

 

Jan Bodakowski