W kinach w całej Polsce, w tym i w warszawskim kinie Amondo, kinomani mają okazję obejrzeć doskonały rosyjski film "Wysoka dziewczyna" w reżyserii Kantemira Bałagowa. Z udziałem takich rosyjskich aktorek i aktorów, którzy doskonale odtwarzają swoje role, jak: Wiktoria Miroszniczenko, Wasilisa Perełygina, Andriej Bykow, Konstantin Bałakiriew, Timofiej Głazkow.
 

Akcja filmu dzieje się po zakończeniu wojny w Leningradzie (Petersburgu) pod koniec 1945 roku. Bohaterką filmu jest pracująca w szpitalu dla weteranów pielęgniarka Ija, wysoka blondynka, która co jakiś czas popadająca w odrętwienie w wyniku ran odniesionych w czasie niemieckiego oblężenia miasta. Ija zajmuje się małym chłopcem, którego otacza ogromną matczyną miłością. Drugą z bohaterek filmu jest Masza, współlokatorka Iji, która wraca z frontu.

 

Choć "Wysoka dziewczyna" to dramat obyczajowy, ukazujący ludzi okaleczonych fizycznie i psychicznie wojną (a także komunistyczną rzeczywistością), to twórcy filmu pokazali widzom swoich bohaterów z ogromną sympatią.
 

Akcja rozgrywa się w zrujnowanym, zapewne nie tylko wojną, ale i dekadami tyrani komunistycznej mieście, mieście, którego codziennością jest niedobór żywności i podstawowych artykułów (kontrastujący z luksusowym życiem elit komunistycznych).

 

"Wysoka dziewczyna" oficjalny rosyjski kandydat do Oscara. Choć władze rosyjskie w Rosji dbają o moralność, i zwalczają propagandę ''tęczowej zarazy'' na ulicach rosyjskich miast to filmie pojawia się wątek miłości lesbijskiej między bohaterkami. Nie jest on przedstawiany negatywnie, jak można byłoby się spodziewać po rosyjskim filmie, a właśnie pozytywnie – zapewne więc film bardziej kierowany jest nie do Rosji, ale na zachód, by kreować pozytywny wizerunek Rosji – co trzeba uczciwie przyznać, Moskwie udaje się w doskonały sposób. Z drugiej jednak strony patologiczne zachowania ludzi, skrzywionych przez niewyobrażalne cierpienie, strach, nie dziwi.
 

Wyprodukowany przez Rosjan niezwykle sprawnie obraz kreuje Rosję na ofiarę II wojny światowej. Zapewne widzowie na zachodzie, realistycznie ukazane w filmie życie w sowieckich komunałkach (czyli przedrewolucyjnych mieszkaniach, w których władze sowieckie zakwaterowały jedną rodzinę w każdym pokoju jednego mieszkania, w którym jest wspólna dla wszystkich kuchnia i łazienka, a stłoczeni ludzie żyją w stanie nieustannych konfliktów) uznają za wynik zniszczenia przez Niemców budynków w mieście, a nie efekt dekad komunistycznej tyranii.

 

"Wysoka dziewczyna" to obraz poruszający wiele dramatycznych kwestii etycznych, w tym i problem eutanazji osób niepełnosprawnych, niemających szans na pomoc państwa komunistycznego, i będących obciążeniem dla rodzin żyjących jak wszyscy w nędzy, których ciężar opieki nad sparaliżowanym odbiera możliwość codziennej walki o przetrwanie.
 

W filmie ukazana jest w niezwykle wzruszający sposób miłość matki do dziecka. Niezwykle poruszający jest wątek okaleczonej kobiety, której wojenne rany odbierają możliwość posiadania dziecka, i która szantażem wymusza na innej kobiecie i jej przełożonym seks, by szantażowana kobieta zaszła w ciążę i urodziła jej dziecko. Wątek ten zgrabnie służy czekistom do relatywizowania swojej odpowiedzialności za zbrodnie komunistyczne.

 

Obraz doskonale pokazuje demoralizacje obyczajową Rosjan, ofiar sowieckiej rewolucji seksualnej (która odarła seks z romantyzmu), nieskrywaną pogardę elit sowieckich dla klasy robotniczej, powszechność kalectwa wywołanego ranami wojennymi w ZSRR, dramat masowej śmieci dzieci podczas wojny i wychowania dzieci w przełażącej wojennej rzeczywistości (w jednej ze scen dorośli próbują rozbawić dziecko, udając zwierzątka, jednak dziecko nie rozumie ich żartów, bo w wyniku wojny nigdy zwierząt nie widziało).

 

Film, choć ukazuje seks i nagość w sowieckich realiach, to robi to zdecydowanie taktownie, nie epatując nagością i seksem dla taniej ekscytacji, a bardziej by podkreślić ponure realia Związku Sowieckiego (co pewnie dostrzegą tylko ci, którzy poznali i pamiętają te realia, a czego widzowie młodzi i z zachodu nie mają jak dostrzec).
 

"Wysoka dziewczyna" to, prócz poruszającej historii, piękny, niezwykle plastyczny i malarski, choć ukazujący biedę i cierpienie, film, który warto zobaczyć, by uświadomić sobie jakim chłamem na co dzień jesteśmy okaleczani przez dominujący przekaz pop kulturowy.

 

Jan Bodakowski