Posługiwanie się zapożyczeniami wśród osób, które je rozumieją (np. wśród pracowników międzynarodowej korporacji), nie jest naganne.

Wspólny język, określany żartobliwie jako „korpopolszczyzna”, ma służyć usprawnieniu pracy. Oto słowniczek podstawowych zwrotów:

  • „Zrób to na ASAP” (z ang.: as soon as possible – tak szybko, jak się da)
  • „Jaki mamy deadline?” (jaki jest nieprzekraczalny termin, np. przygotowania projektu).
  • „Musi być feedback” (musi być informacja zwrotna).
  • „Daj response na mejla” (przyślij odpowiedź).„Zrób research” (rozeznaj temat, sprawę).

Czy nazwę bezprzewodowej sieci Wi-Fi powinno się wymawiać jako „wai-fai”?

Językowym „dziadkiem” skrótowca Wi-Fi jest skrót Hi-Fi, który pojawił się w latach 40. Anglicy wymawiali go „hai-fai”, analogicznie – „wai-fai”. Jednak my posługujemy się już polską fonetyką. „Wi-Fi” wymawiamy tak, jak piszemy, czyli „wi-fi”. I to jest forma poprawna.

Chętnie zapożyczamy obce słowa, ale czy zawsze wypada ich używać? Kiedy będzie to niestosowne?

Z językiem jest jak z ubraniem. Warto dostosować go do okazji. Nietaktem jest wtrącanie obcych słów w rozmowie z osobą, o której wiemy, że nie będzie znać ich sensu. Poczuje się speszona, gorsza. Często na siłę używamy zagranicznych słów, mimo że istnieją ich polskie odpowiedniki. Jeżeli zamienimy „obiad” na „lunch”, czy stanie się on bardziej wykwintny? Co razi językoznawców? Gdy ślepo kalkujemy angielską składnię, np. „ekspres pożyczka” zamiast „pożyczka ekspresowa”.

Czy wypada zwrócić uwagę osobie, która w rozmowie z nami nadużywa obcojęzycznych zwrotów, bo chce popisać się „światowością”?

Kulturalną osobę cechuje umiar. We wszystkim. Także w korzystaniu z zapożyczeń językowych. Jeśli ktoś w rozmowie z nami nadużywa obcojęzycznych zwrotów i naprawdę z tym przesadza, możemy delikatnie zwrócić mu uwagę, np. zaprotestować w żartobliwy sposób, mówiąc: „Przepraszam, ale nie wiem, co to znaczy szoping i czelendz. Powiedz mi to po polsku”.

„Rota”