Problem leży w ustalaniu wartości limitu kredytowego. Jako usługa Apple Card jest dziełem producenta iPhone’a a także banku inwestycyjnego Goldman Sach. Aferę nakręcił programista David Hansson. Jest on w środowisku technicznym znanym jako twórca Ruby on Rails (narzędzia do tworzenia stron internetowych, tak zwanego backend). Ma on powiązania z Basecamp, firmą zajmującą się oprogramowaniem i jego rozwojem w kontekście aplikacji sieciowych. Wspomniany Hansson wywołał burzę, bo napisał, że Apple dało jego żonie dwudziestokrotnie mniejszy limit kredytowy.

Do Hanssona dołączyły się kolejne głosy protestujących. Do tego grona dołączył również Steve Wozniak, współzałożyciel Apple. Zdaniem Hanssona jego żona miała lepszy wynik kredytowy ze względu na zwrot podatku. Zajmująca się nadzorem finansowym Linda Lacewell podczas wypowiedzi dla Bloomberg zapowiedziała, że bliżej przyjrzy się całej sprawie. Goldman Sach tłumaczył się, że “Nasze decyzje kredytowe opierają się na wartości kredytowej klienta a nie takich czynnikach jak gender, rasa, wiek, orientacja seksualna czy inne wskaźniki zakazane przez prawo”. Tłumaczenia rzecznika bankowego Andrewa Williamsa nie doczekały się zrozumienia. Zwłaszcza, że krytycy Apple wskazali, że po nagłośnieniu sprawy żonie programisty zwiększono limit.

Od Hanssona zaczyna się rodzić teoria spiskowa, że nie są znane algorytmy stojące za finansami. Sprawa nabrała rozgłosu również dzięki temu, że amerykański Kongres zajął się już sprawą dyskryminacji ze względu na przynależność do określonych grup społecznych. W odróżnieniu jednak od innych usług tego typu Apple Card nie ma nigdy połączenia z rodziną, a jest zawsze usługą indywidualną. Tym samym fakt, że mąż zarabia dużo pieniędzy nie wpływa na pozycję żony jeśli jest przyjmowana sytuacja wspólnoty majątkowej. Po prostu jest to bez znaczenia.

Co nie mniej istotne w całej sprawie, że ukazuje ona do czego prowadzi ekonomia haktywistyczna. Nie jest to nurt zbytnio nagłaśniany i wielokroć jest pomijany. Kultura haktywistyczna w jakiej wzrastał Steve Wozniak i do jakiej odwołuje się wspomniany programista tworzy utopijną wizję świata. Bezpośrednio jest to powielanie mitów jakie zrodziły się w związku z kontrkulturą lat sześćdziesiątych. Jego cieniem są działania Homebrew Computer Club i kradzież oprogramowania jako socjalistyczne wyrównanie krzywd, to znaczy że dla korzystania z czegoś potrzebne jest poniesienie kosztu.

W przypadku finansów zróżnicowanie ze względu na talenty człowieka jest czymś naturalnym. Jedni prowadzą z sukcesem własne firmy, a drudzy są najwyżej dobrymi pracownikami. Naczelną myślą haktywistów jest informacja chce być wolna, w tym dane finansowe. Dlatego ich ideałem jest blockchain, bo umożliwia wgląd we wszelkie możliwe transakcje, tworzenie z nich sieci jaka nie ma prawa do odbywania się poza kontrolą i systemem. Afera z Apple Card ukazuje, że socjalistyczne ujęcie ekonomii ma się niebywale dobrze i zyskuje wsparcie ze strony branży technologicznej. Utopie wolnego oprogramowania są przenoszone na prawa własności oraz łączone z wizją świata pozbawionego różnic. O ile jest możliwe stworzenie programu, który wygląda identycznie nie ma takiej możliwości z ludźmi ze względu na dzielące ich różnice. Osoby wpatrzone w ideę “informacja chce być wolna” dziś zrzeszają się w Globalnej Sieci Biznesu (GBN). Za tym idzie tworzenie sieci powiązań narzucających wizję ujmowania ludzi w kategoriach socjalistyczny.

Zastanawiające jest, że nikt nie zadała pytania czemu płeć nie może być czynnikiem różnicującym, bo w stosunku do mężczyzn kobiety mają inne cechy fizyczne. Sam fakt bycia w ciąży ogranicza możliwość zarabiania pieniędzy, co niejednokrotnie wykazywał amerykański ekonomista Thomas Sowell. To zaś wpływa na ich zdolności kredytowe, co nie znaczy, że kobieta realizująca się na innym polu jako matka nie ma dużego znaczenia dla ekonomii, czy jest z drugiej strony w jakiś sposób niedoceniana. Socjalizm w tym myśleniu zakłada również, że limit kredytowy jest koniecznością w dzisiejszym czasie. Pomija się, że jest ważne dla silnego gospodarczo człowieka zarabiania środków własną praca, a nie zapożyczania się przy użyciu nowoczesnej elektroniki.

Jacek Skrzypacz