Po powrocie do Izraela, ten sam dyplomata w trakcie jednego z posiedzeń zdejmuje marynarkę, na co reaguje nerwowo pewien parlamentarzysta pytając „jak to” i „dlaczego” on tę marynarkę zdejmuje. Zdejmujący odpowiada bez zmrużenia oka, że królowa brytyjska mu pozwoliła.

  • Jak to? - pyta ponownie bardzo zdziwiony parlamentarzysta.

  • No tak! - odpowiada dyplomata. Kiedy byłem w Izbie Lordów królowa powiedziała mi: „Marynarkę to może Pan sobie zdjąć u siebie w Knesecie.”


Ten żartobliwy nieco przykład dość dobrze pokazuje zachowania niektórych naszych rodzimych parlamentarzystów i polityków.

Ostatnio w mediach jest głośno o tym, że poseł Neumann w czasie przerwy w obradach do obiadu wypił sobie piwo. Chodzą też słuchy, że niektórzy posłowie/posłanki używają innych rarytasów do rozluźnienia się tudzież poprawienia sobie nastroju.

Wszyscy rozumiemy, że życie i praca parlamentarzystów nie są pozbawione stresu i dużych obciążeń zarówno fizycznych, jak i psychicznych, ale … na Boga. Panowie Posłowie i Panie Posłanki, jesteście w pracy! Naród, my wszyscy za tę pracę Wam płacimy. A w pracy najzwyczajniej nie pije się alkoholu. I tyle. I nawet obecny europoseł, zagorzały komunista i wróg normalnej Polski, Włodzimierz Cimoszewicz stwierdził, że w normalnej pracy, za picie alkoholu w pracy byłaby dyscyplinarka.

Co prawda na zachodzie Europy i nawet w Parlamencie Europejskim panują inne zwyczaje, bo taki np. Donald Tusk w ciągu roku wydał 500 tys. złotych na szampana, Jean Claude Juncker sporo przeznaczył na leczenie rwy kulszowej, ale w końcu jesteśmy w Polsce i tutaj panują nieco inne zwyczaje.

Jeśli chodzi o posła Neumanna, miał on jak wiemy dość burzliwy i trudny okres i przed wyborami i w trakcie kampanii wyborczej i jedno piwo jako może odreagowanie po tym wszystkim można by mu chyba wybaczyć. Myślę jednak, że tego typu zwyczajów raczej nie należy rozpowszechniać, bo piwo piwem, ale jeśli co poniektórzy posłowie, senatorowie lub politycy zaczęliby nie daj Boże mieszać alkohol z innymi wspomagaczami, to na naszej scenie politycznej mogłoby się zrobić rzeczywiście bardzo nieciekawie. Już w zupełności wystarczą teksty typu: „PIS nie przestrzega zasadów”, "Gdybym był zgwałcony, to nie poddałbym się aborcji" i tym podobne.

Mimo wszystko szanujmy się trochę i nie przenośmy na nasze rodzime podwórko co najmniej dziwnych zwyczajów zachowań w pracy, tudzież na scenie politycznej.