Zacznijmy od tego, że papież Leon XIII w encyklice z 1878 roku „Quod apostolici muneris - o sekcie komunistów, socjalistów i nihilistów" pisał, że lewica chce „rozbicia fundamentów społeczeństwa cywilizowanego". Między lewicowymi „przewrotnymi dogmatami i najczystszą nauką Chrystusa jest tak wielka niezgodność, że większa nie może być". Papież zarzucał socjalizmowi, że niszczy rodzinę, zakazywał sprzyjania lewicy i nakazywał przeciwdziałać jej postępom. W encyklice „Immortale Dei" - o państwie chrześcijańskim z 1885 roku papież pisał, że komunizm „kiedy się dorwie do władzy, objawia nieprawdopodobną i straszliwą brutalność i nieludzkość". Papież potępiał bezczynność wobec zagrożenia komunizmem. Twierdził, że socjalizm „nie da się pogodzić z dogmatami Kościoła katolickiego" i że „nie można być równocześnie dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą".


W wyniku patologi posoborowych duża role w posoborowym Kościele odgrywa katolewica, która jest antykatolicka, i w nieuczciwy sposób podszywa się pod katolicyzm. Katolewica swoje herezje opiera na posoborowych herezjach sprzecznych z nauczaniem katolickim. Uczciwie i przyzwoicie ze strony katolewaków byłoby gdyby przestali podszywać się pod katolicyzm i założyli swój posoborowy, ekumeniczny, lewicowy, postkatolicki związek religijny.

 

Z doniesień antyPiSowskiego portalu można się dowiedzieć, że „jeśli Szymon Hołownia rzeczywiście wystartuje na prezydenta RP, będzie miał dobrze zorganizowane zaplecze, pieniądze na kampanię, poparcie pozapartyjnych autorytetów, w walce o prezydenturę może okazać się graczem, którego nie należy lekceważyć".

 

Zdaniem autorki tekstu Szymon Hołownia dzięki temu, że jest „niezależny politycznie, [...] rozpoznawalny i wyrazisty [...] bardziej odpowiada aktualnym oczekiwaniom wyborców demokratycznych niż partyjni kandydaci".


Z artykułu na antyPiSowskim portalu czytelnicy dowiedzą się, że stosunek do Kościoła Szymona Hołowni jego zaleta i wada. W artykule Hołownia przyrównany jest do Emmanuela Macrona z Francji, litewskiego prezydenta Gitanasa Nauseda, ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.


Hołownia „kojarzony z publikacjami na temat religii katolickiej oraz z bardzo popularnym programem rozrywkowym »Mam Talent!« TVN (jest w nim już 12 lat), do tej pory funkcjonował poza polityką".

 

AntyPisowski portal donosi, że „z artykułu Polityki Insight wynika jednak, że inicjatywa jest poważna, nad kampanią kandydata pracują już dwa sztaby, a oficjalne decyzje mają zostać ogłoszone za 2-3 tygodnie".

 

Korzystne dla kandydatury Hołowni ma być to, że PiS ogłosi swojego kandydata dopiero 14 grudnia i nie będzie nim Donald Tusk, Kosiniak Kamysz z PSL jest zbyt konserwatywny „dla większości wyborców opozycji". Na rzecz Hołowni działa to, że: „Polacy od lat generalnie nie ufają politykom", „od dłuższego czasu po stronie opozycyjnej mamy do czynienia z pewnego rodzaju abdykacją polityków, jeśli chodzi o inicjowanie i inspirowanie działań obywatelskich", „na co dzień większości Polaków polityka nie interesuje", „na decyzje wyborcze największy wpływ mają emocje: chętniej głosujemy na tych, których znamy albo z którymi się identyfikujemy, którzy budzą naszą sympatię i podobają się nam z wyglądu".


Według autorki tekstu Hołownia to „przystojny, budzący sympatię i łatwo nawiązujący kontakt z ludźmi dziennikarz-celebryta (i oczywiście także dziennikarka-celebrytka) z poczuciem humoru, znany z telewizji, może znacznie lepiej spełniać te oczekiwania niż najbardziej merytoryczny poseł".

 

Hołownia „karierę zrobił w Warszawie: najpierw dziennikarską, potem jako prezenter i (coraz bardziej) celebryta TVN, także jako autor 20 książek, związanych z religią katolicką i Kościołem. To książki pisane prostym językiem, popularne, nie naukowe – sprzedały się w prawie milionie egzemplarzy. [...] jako młody człowiek dwukrotnie był w nowicjacie w zakonie dominikanów i dwukrotnie z niego zrezygnował. Dziś jeśli jest związany z Kościołem katolickim, to z tym franciszkańskim, czemu wielokrotnie dawał wyraz".

 

Posoborowe poglądy Hołowni widać w jego krytyce rzekomych związków Kościoła z PiS, wsparciu dla gejów (krytykował abp. Jędraszewskiego i episkopat z homofobie). Hołownia zyskuje w oczach liberałów, bo „wspiera osoby LGBT i uchodźców, propaguje wegetarianizm".


Kapitałem Hołowni jest jego rozpoznawalność „na Facebooku ma ponad 200 tys. fanów, na Instagramie – 70 tys. Jego facebookowe posty zdobywają kilka-kilkanaście tysięcy reakcji i udostępnień, czego mógłby mu pozazdrościć niejeden polityk". Mieszkańcy wielu miast mogli go spotkać osobiście podczas spotkań autorskich.


Z artykułu można się dowiedzieć, że Hołownia „ma żonę, która jest pilotem myśliwca, oficerem Sił Powietrznych RP. I malutką córeczkę. Ludzie mu ufają – we wrześniu zorganizował na Facebooku zbiórkę charytatywną, aby mimo negatywnej decyzji rządu znalazły się pieniądze na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. W ciągu dwóch dni zebrał wtedy ponad 2 mln zł (gros pieniędzy wpłaciła Dominika Kulczyk). Wspiera dzieci w Zambii – w 2013 roku założył Fundację Kasisi, która pomaga tam najbardziej potrzebującym. [...] Obecnie w Kasisi jest około 250 dzieciaków".

 

Hołownia, choć „dotychczas trzymał się raczej z dala polityki" to był ''ciągle blisko spraw społecznych, przede wszystkim jako dziennikarz i felietonista: „Gazety Wyborczej", „Newsweeka", „Ozonu", „Rzeczpospolitej", „Wprost", „Tygodnika Powszechnego"''.


Ojciec Hołowni „Wojciech Hołownia, był w latach 80. działaczem »Solidarności« w Białymstoku. W pierwszych wolnych wyborach samorządowych w 1990 roku został radnym miejskim (był nim przez sześć lat), a potem – wiceprezydentem Białegostoku".


Zdaniem autorki tekstu „Hołownia w ogóle jest raczej kandydatem dla elektoratu [...] wahającego się, popierającego różne ugrupowania w różnych wyborach, nieprzywiązanego do jednej partii. W obecnej sytuacji może się jednak okazać, że takich wyborców jest wielu – opozycja bowiem nie jest dziś w stanie wygenerować wyrazistego lidera. Jej słabość daje kandydatom takim jak Hołownia pewną szansę – a on świadomie w swoich komentarzach politycznych na Facebooku pokazuje, że ceni ruchy obywatelskie, stawia na ludzi aktywnych, a nie na ''starych partyjnych wyjadaczy''".


Jan Bodakowski