Na posiedzeniu niejawnym w dniu 20 listopada 2019 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie nakazał szefowi Kancelarii Sejmu przedstawienie dokumentów w postaci zgłoszeń oraz wykazów obywateli i sędziów popierających kandydatów na członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Konsekwencją tego żądania jest odwołanie z delegacji z Sądu Okręgowego do Sądu Rejonowego w Olsztynie sędziego Pawła Juszczyszyna. Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie podjął słuszną decyzję o zawieszeniu sędziego Pawła Juszczyszyna gdyż nie może sobie pozwolić na paraliż w funkcjonowaniu Sądu. Decyzja prezesa Macieja Nawackiego wynika z troski o zwykłego obywatela, który oczekuje aby jego sprawa była szybko przyjmowana na wokandę. W tym przypadku sędzia Juszczyszyn chciał być medialny i wygłosił swoje oświadczenia oraz pojawił się na manifestacji. Szybko zyskał sławę a niektóre media głównego nurtu zaczęły obwoływać go bohaterem a nawet sędzią niezłomnym. Niestety te same media zapomniały, że decyzja tego „sędziego niezłomnego” w 2015 roku spowodowała, ze zrujnowano życie rolnikowi sprzedając jego nieruchomość warte 500,000 zł za kwotę 32,000 zł (wpłaconego wadium). Rolnik ten podupadł na zdrowiu ograbiony zgodnie z prawem i nie doczekawszy sprawiedliwości zmarł na początku 2019 roku. Taka przeszłość sędziego nie przeszkadza robić wielkiej kariery medialnej oraz politycznej, działaczom tzw „totalnej opozycji” a media głównego nurtu, które w 2015 roku nagłośniły temat licytacji rolnika zaczęły kasować materiały filmowe aby ludność sobie nie przypomniała o tym zdarzeniu.

 

Dla uzyskania rozgłosu sędzia Paweł Juszczyszyn doprowadził do paraliżu w orzekaniu polegającym na bezzasadnym kwestionowaniu kwalifikacji sędziego pierwszej instancji nie dając wyboru Ministrowi Sprawiedliwości oraz Prezesowi Maciejowi Nawackiemu i jestem przekonany, że o sędzi Pawle Juszczyszynie za 6 miesięcy już nikt nie będzie pamiętał. Próba doprowadzenia do anarchii została stłumiona w zarodku za co należą się prezesowi wielkie słowa uznania. Bo co by było gdyby pojawili się naśladowcy i na przykład lekarz onkolog w szpitalu zamiast leczenia pacjenta na oddziale onkologicznym rozpoczynał swoją diagnozę od sprawdzenia kwalifikacji lekarza rodzinnego, który skierował tego pacjenta do szpitala. Przecież mogło być podejrzenie, że lekarz rodzinny mógł uczyć się na uczelni w której dziekan nie miał wystarczających kwalifikacji i mógł napisać plagiat w swojej pracy magisterskiej gdy kończył studia. Jest to dokładnie taka sama sytuacja jaka zaistniała w Sądzie Okręgowym w Olsztynie.

 

Chciałbym doczekać chwil gdy ludzie nabiorą zaufania do wymiaru sprawiedliwości ale będzie to wymagało jeszcze długiego procesu zmian i reform, które są niezbędne. Mam nadzieję, że niezłomna postawa prezesa Marka Nawackiego przyczyni się, że przeciętny obywatel w Sądzie będzie czuł się bezpiecznie a jego sprawa zostanie osądzona sprawiedliwie przez sędziego nie uwikłanego w układy polityczne.

 

Tomasz Pitura

Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin