Ab Urbe Condita

 

W 709 roku Ab Urbe Condita, czyli inaczej w 45. roku przed naszą erą Juliusz Cezar wprowadził w państwie rzymskim kalendarz słoneczny opracowany przez astronoma greckiego Sozygenesa, a nazwany od zleceniodawcy juliańskim. Podobno wzorowany został w dużej części na proponowanej reformie kalendarza zapisanej około dwieście lat wcześniej w Dekrecie z Kanopos (przyp. red.: to drugi zapis poza sławnym Kamieniem z Rosetty, dzięki któremu można było odczytać hieroglify egipskie – tekst został spisany zarówno po grecku jaki i egipsku). Ale wróćmy do Rzymian, którzy byli ludźmi niezwykle uporządkowanymi i zależnymi od dat i czasu nie mniej niż my obecnie, stąd też może ich potrzeba uporządkowania kalendarza.
Pierwszy kalendarz oparty był na rytmie księżyca. Rok liczył 304 dni i dzielił się na 10 miesięcy, a zaczynał się od równonocy wiosennej, czyli w marcu – miesiącu poświęconym Marsowi, ojcowi założycieli Rzymu Remusa i Romulusa. Z początku w każdej z prowincji różnie dzielono miesiące – niektóre trwały 39 dni, inne tylko 16 dni. Zbyt małą liczbę dni w kalendarzu rozwiązywano dodając 61-dniowy okres zimowy. Oczywiście takie rozwiązanie przynosiło wiele problemów i wymagało reformy, którą przeprowadzono po ponad stuleciu.

 

Szczęśliwe i nieszczęśliwe dni

 

W VII wieku przed naszą erą Numa Pompiliusz stwierdził, że dla sprawnego funkcjonowania państwa potrzebna jest większa regularność i stałość. Uporządkował sprawę 61 dni zimowych dodając miesiące styczeń i luty. Istniały już lata przestępne, 31 dni liczyły maj, marzec, lipiec i październik, luty 28, a pozostałe 29. Rok trwał więc 355 dni. Wprowadzono też specjalne dies fasti oraz dies nefasti – dni szczęśliwe oraz pechowe, w które nie należało podejmować żadnych niekoniecznych działań. Nie zapominajmy, że ówczesny tydzień rzymski nie obejmował znanej nam idei wolnych weekendów, więc takie pechowe daty były swego rodzaju chwilą wytchnienia. Jednak i ten kalendarz nie rozwiązywał problemu nieregularnego wypadania świąt – podobnie jak w Egipcie święta wiosny potrafiły przypadać jesienią, a różnica między świętem w kalendarzu, a czasem, w którym faktycznie powinno ono występować, wynosiło nawet do 90 dni (rok, który musiano wydłużyć o ten czas nazwano annus confusionis – rok zamieszania). Kapłani mieli dowolność w dodawaniu miesięcy przestępnych i przesuwaniu dat, co zupełnie rozregulowało pierwotne ustalenia. Natomiast podział tygodnia na określone dni zaczęto stosować dopiero w IV w p.n.e. pod wpływem religii orientalnych.

 

Ujarzmienie chaosu

 

Kiedy kalendarz wprowadzał już tylko chaos, pojawił się Juliusz Cezar i zarządził gruntowną reformę. Dokonał jej wspomniany już grecki uczony Sozygenes z Aleksandrii z pomocą egipskich astrologów. Według ich obliczeń rok wynosił 365 i jedną czwartą dnia. Podano także liczbę dni miesięcy – styczeń miał ich 29, luty 28, marzec, maj lipiec, wrzesień i listopad po 30, a pozostałe 31. Co cztery lata zarządzono rok przestępny, nie dodawano wtedy jednak kolejnego dnia, ale powtarzano poprzedni - 28 lutego. W każdym miesiącu występowały trzy stałe daty:
„Kalendy”, czyli pierwszy dzień, przypadający na nów księżyca,
„Nony”, 5 albo 7 dnia przypadające podczas pełni, oraz
„Idy” przypadające 13 lub 15 dnia miesiąca. Kalendarz spóźniał się o jeden dzień co 128 lat.

Znane powszechnie powiedzenie „na greckie kalendy” odnosi się do problemów, jakie mieli Rzymianie z narzuceniem swojego kalendarza na terenie całego imperium. Szczególnie trudne było to w Grecji, gdzie ludność trzymała się z upodobaniem swoich systemów odmierzania dni w roku i nie był to nawet jeden system, tylko różne dla każdego miasta-państwa. Rok rozpoczynał się w lipcu (egipski na początku września). Mimo panującego chaosu w ich terminarzu, najważniejsze święta i prace rolne dostosowywano do faktycznych pór roku, co pozwoliło im nie odczuć konieczności reformy.

 

Reforma gregoriańska

 

Kalendarz juliański przetrwał niezmieniony do czasów papieża Grzegorza XIII, na którego polecenie został zmodyfikowany przez Luigiego Lilio i wprowadzony jako oficjalny terminarz dla świata chrześcijańskiego w 1582 roku. Wprowadzono poprawkę w liczeniu lat przestępnych, zniwelowano część różnicy czasowej, która narosła od czasu wprowadzenia kalendarza juliańskiego (1 dzień na 128 lat). Hiszpania, Portugalia, Polska i Włochy to te kraje, w których wprowadzono zmiany od razu. Ostatnim krajem, który przejął kalendarz w Europie była Grecja w 1923 roku, a na świecie Turcja – cztery lata później.

 

Rozłam

 

Jednak chociaż kraje europejskie przyjęły nowy system rachuby dni, to kościół prawosławny pozostał przy kalendarzu juliańskim (chociaż zdarzają się parafie, gdzie został wprowadzony kalendarz gregoriański). Przypomnijmy, że w 1054 roku nastąpił ostateczny rozłam chrześcijaństwa na Kościół wschodni i zachodni, kiedy to Kościół wschodni wykluczył prymat papieża. Stąd prawosławne Boże Narodzenie wypada 13 dni po katolickim.

Marta Chachuska