Transfobia - Harry Potter, Putin szkaluje Polskę, PIS dzieli, Duda vs Kidawa-Błońska

 

J.K. Rowling literacka matka "Harry'ego Pottera" podpadła tęczowej rewolucji twittem uznanym za transfobiczny. Podobnie za transfobie podpadła Martina Navratliova.


Jak wynika z artykułu „Transseksualne kobiety zdominują kobiecy sport. Dla jednych oszustwo, a dla innych wspaniała przyszłość" autorstwa Michała Kiedrowskiego opublikowanego na portalu ''Sport pl'' znana lesbijka „Martina Navratliova, legenda tenisa, która od lat walczy o prawa kobiet i mniejszości seksualnych została "transfobką" i wrogiem numer jeden dla walczących o prawa osób transseksualnych. Wszystko dlatego, że obawia się dominacji transseksualistek w kobiecym sporcie".

 

Obawy gwiazdy tenisa były związane z tym, że amerykańskie „halowe mistrzostwa szkół średnich w lekkoatletyce w Connecticut" zostały zdominowane przez Terry Miller i Andrayi Yearwood — facetki z siusiakami będące kiedyś facetami.


Z artykułu na sportowym portalu wynika, że „Connecticut to jeden z 17 stanów w USA, gdzie transseksualne dziewczęta dopuszczane są do startu bez ograniczeń — na podstawie deklaracji. W siedmiu innych stanach USA wymaga się od zawodników na szczeblu szkół średnich, aby startowali według płci wpisanej w akt urodzenia. Jeśli zaś zawodnik czy zawodniczka uważają się za osobę transseksualną, wymaga się od nich przejścia procedury zmiany płci lub kuracji hormonalnej. Inne stany każdy przypadek osób transseksualnych rozpatrują osobno. Miller i Yearwood nie musiały przechodzić żadnych kuracji. Zresztą według większości lekarzy wszelkie procedury medyczne dotyczące zmiany płci należy wprowadzać dopiero po okresie dojrzewania".


Jak ktoś nie zrozumiał obie ''zawodniczki'' to faceci z siusiakami jak wszyscy faceci przewyższający kobiety siła i masą. Faceci z siusiakami zostali uznani za facetki, bo zadeklarowali, że są facetkami.


Jak informuje autor artykułu na sportowym portalu „Międzynarodowy Komitet Olimpijski do 2003 roku nie dopuszczał osób po zmianie płci do rywalizacji na igrzyskach. Później pozwolił na olimpijski start tylko tym, które przeszły procedurę zmiany płci z operacją narządów płciowych włącznie. Dopiero w 2015 r. zmieniono przepisy i uznano, że wystarczy sama kuracja hormonalna. Zawodniczki transseksualne przez 12 miesięcy przed olimpijskim startem mają obowiązek utrzymywać poziom testosteronu w wyznaczonym przez przepisy limicie".


Czyli na igrzyskach mogą startować facetki z siusiakami, które przez rok miały niższy testosteron niż mężczyźni.

 

Znana tenisistka manifestująca swoje lesbijskie skłonności sprzeciwiła się dopuszczeniu transeksualnych facetek do rywalizacji kobiet, bo jej zdaniem „mężczyzna może zdecydować się, zostać kobietą; brać hormony, jeśli tego życzy sobie organizacja sportowa, która ma pieczę nad zawodami, w których zamierza wystąpić; wygrać wszystko, co ma w zasięgu ręki i może nawet zarobić małą fortunę, a potem zmienić swoją decyzję i wrócić do robienia dzieci, jeśli tego zapragnie".

 

Z artykułu na sportowym portalu można się dowiedzieć, że „Navratilova twierdzi, że samo przyjmowanie żeńskich hormonów nie wystarczy do wyrównania rywalizacji. Transseksualne kobiet mają bowiem przewagę z fizycznych cech męskich, uzyskanych we wcześniejszych latach — np. większej muskulatury i gęstości kości".

 

W trakcie swojego dorocznego spotkania z dziennikarzami prezydent Rosji Władimir Putin, że Polska w 1938 roku „wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji". A Armia Czerwona „wkroczyła 17 września 1939 roku do Polski po tym, kiedy polski rząd utracił kontrolę nad swoimi siłami zbrojnymi".

 

W Polsce podobnie jak Putin wiele środowisk odczuwających odrazę do Polski i Polaków od dekad, żerując na ignorancji (wywołanej świadomą polityką lewicowych rządów), wpędza Polaków w poczucie winy w związku z zajęciem Zaolzia.

 

By móc rzetelnie oceniać to, co się stało w 1938 roku, warto przypomnieć, korzystając np. z niezwykle interesującej książka Marka Skalskiego „Płonące granice", że po pierwszej wojnie światowej wybuchł konflikt Polski z Czechami o ziemię cieszyńską. Podczas walki Polski z agresją sowiecką, kiedy Polska nie miała wojsk (zajętych obroną kraju przed agresją ze wschodu) przed agresją z południa, wojska czeskie rozpoczęły okupację Zaolzia.

 

Tereny Zaolzia okupowane przez Czechów były zamieszkałe w 80% przez Polaków. Pod okupacją Czeską znalazło się 200.000 Polaków. Ówczesne państwo Czechosłowackie składało się w 50% z ludności uznającej czeskie władze za okupantów. W 1921 roku w Czechosłowacji mieszkało: 6.700.000 Czechów, 3.100.000 Niemców, 2.000.000 Słowaków, 700.000 Węgrów, 500.000 Rusinów, 300.000 Żydów, 200.000 Polaków.


Wszyscy przedstawiciele uciskanych przez czeskiego okupanta narodów poddawani byli czechizacji. Czesi dawali zasiłki tylko rodzino posyłającym dzieci do szkół czeskich. Kolejarze, górnicy i robotnicy państwowych fabryk byli wyrzucani z pracy za posłanie dzieci do szkół polskich. Policja zastraszała rodziców polskich dzieci. Czeskie władze manipulowały statystykami, by wykazać mniejszą ilość Polaków niż była w rzeczywistości.


Podczas gdy II RP nie broniła swoich rodaków pod czeską okupacją, w latach trzydziestych Węgrzy i Niemcy jednoznacznie bronili swoich rodaków okupowanych przez Czechów. Czesi dodatkowo wspierali ukraińskich terrorystów w Polsce, tych samych, którzy podczas II wojny światowej mordowali w sadystyczny sposób Polaków na Kresach.

 

W 1938 roku, kiedy wiadomo było, że Niemcy wyzwolą swoich rodaków spod czeskiej okupacji, Czesi zdecydowali się oddać Polsce okupowane ziemie polskie. Wkraczająca na Zaolzie armia polska była entuzjastycznie witana przez tubylczą ludność. Podobnie w 1938 roku spod okupacji czechosłowackiej Polacy wyzwolili polskie ziemie Spiszu i Orawy okupowane wbrew woli 120.000 Polaków mieszkających na tych terenach.

 

Tak jak dziś finansowo jest wykańczany Stanisław Michalkiewicz za korzystanie z wolności słowa, tak jutro będzie wykańczany każdy z nas. Kilka tygodni temu wszystkich zwolenników wolności słowa zaszokowało to, że Stanisław Michalkiewicz, w procesie, o którym nie miał wiedzy, został skazany za skorzystanie z wolności słowa na karę 150.000 zł. Dziś jeszcze bardziej szokujące jest to, że zostały wobec niego wysunięte kolejne roszczenia finansowe. Roszczenia te dotyczą ujawnienia jawnego wyroku sądowego.

 

Stanisław Michalkiewicz mógł ujawnić treść wyroku wraz z danymi powódki, ponieważ wyroki w Polsce są jawne.

 

Artykuł 364 Kodeks postępowania karnego przewiduje, że „ogłoszenie wyroku odbywa się jawnie". Na stronie sądu okręgowego w Słupsku można przeczytać, że „Rozprawy w sprawach cywilnych i karnych co do zasady są jawne. Wynika to zarówno z przepisów Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, która w art. 6 ust. 1 stanowi, że postępowanie przed sądem jest jawne, jak i z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która w art. 45 ust. 1 stanowi, iż każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy [...]. Także przepisy procedury karnej i cywilnej stanowią o jawności rozprawy".

 

Na stronie Infor pl można przeczytać, że „Zasada jawności. Jest to zasada konstytucyjna. Art. 45 Konstytucji RP stanowi, że sprawy rozpoznawane przed sądami w Polsce są jawne. Takie sformułowanie gwarantuje bezstronność sędziego. Każda ze stron ma dostęp do akt sprawy i może uczestniczyć w rozprawach oraz do otrzymywania odpisów orzeczeń i protokołów. Powoduje to, że są one na bieżąco informowane o postępach w sprawie. Zasada jawności oznacza również, że na sprawę mają dostęp osoby postronne. Zasadą jest, że każdy może wejść na rozprawę i śledzić jej przebieg".

 

Artykuł 45 Konstytucji głosi „1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.

2. Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie".

 

Jan Bodakowski