Rozmowy bez cenzury - Paszko i Bodakowski - Tokarczuk i karpie, ataki na abp. Jędraszewskiego, antypolski Putin, pijani skini

 

W ramach wsparcia dla organizowanej przez Klub Gaja kampanii społecznej „Jeszcze żywy KARP" Olga Tokarczuk napisała opowiadanie „Gość" publikowane na stronie organizacji. W opowiadaniu, świadczącym, że każdy może dostać Nobla, i każdemu podatnicy z woli polityków sfinansują tłumaczenia, można poznać mroczną historię (skrywającą swoje patologie) klasycznej polskiej katolickiej rodziny.


Bohaterami opowiadania jest polska katolicka rodzina. Dzieci, mama i tata. Tata jak to Polak „stracił pracę, mama musiała wziąć nadgodziny i teraz rzadko bywa w domu, no i zmarła babcia". Rodzina kultywuje mroczne katolickie polskie tradycje.


Postępowy czytelnik wychowany w antypolskiej narracji lewicy jednoznacznie zdekoduje przesłanie noblistki — zapewne z racji na to, że Polacy (odpowiedzialni za kolonialne zbrodnie) wymordowali Żydów, nie ma już organizować tradycyjnych pogromów, i jedyna świąteczną tradycją, będąca substytutem polskiego antysemityzmu i mordowania Żydów, jest mordowanie karpi — dla polskich antysemitów karp odgrywa rolę substytuty Żyda (tak jak Żyd z pieniążkiem ma przynosić szczęście w finansach, tak i szczęście ma przynosić łuska z zamordowanego karpia).


Dla czytelników wychowanych w postępowym kodzie kulturowym — tak jak Żydzi, tak i karp wzbudza swoim pięknem fascynacje polskich dzieci jeszcze nie w pełni zdemoralizowanych polską antysemicką tożsamością kulturową. Te fascynacje Polaków, w lewicowej narracji, zapewne wynikają z tego, że Polacy to pokraczna i ewidentnie niższa rasowo nacja.

 

Postępowy kody kulturowe nakazują czytelnikom, że Polacy tak jak w wypadku Żydów mordowanych przez polskich antysemitów, tak i w wypadku mordowania karpia czują poczucie winy. Stan opisuje noblistka, pisząc, że „tymczasem jednak dziwnie się śpi, kiedy w wannie jest Gość. Ten jego podwodny wzrok. Wszyscy myślą o nim. W nocy przewracają się z boku na bok".

 

By tata mógł zamordować karpia, mama zabiera dzieci z domu. Noblistka opisując scenę zbrodni, stwierdza „Mężczyzna zostaje sam i dzielnie rusza do łazienki. Stara się w ogóle nie patrzeć, zamyka oczy – wszystkiemu winne będą ręce. Ale ręce są słabe i niezdarne. Karp walczy; kto by pomyślał, że zostało mu jeszcze tyle siły. Mężczyźnie udaje się wyjąć go z wody, ale on wyrywa się i spada na podłogę. Teraz leży tam i łypie okiem na człowieka. Tamten próbuje go na powrót włożyć do wanny i po kilku próbach wreszcie mu się to udaje. Mężczyzna oddycha z ulgą. Karp ledwie żyje".

 

Kiedy Polak (jak to Polak z lewicowej narracji) okazał się łamagą, do dokonania zbrodni karpiobójstwa zmuszona jest kobieta. Poraża realizm opisu tej sceny, w którym noblistka pisze, że „kiedy kobieta wraca z dziećmi, jest wściekła na męża. Co z ciebie za mężczyzna! Teraz to on zamyka się z dziećmi w pokoju i głośno oglądają telewizję, a ona wchodzi do łazienki. Zza drzwi dochodzą dziwne gwałtowne odgłosy i przekleństwa; lepiej ich nie słyszeć. W końcu i ona wychodzi pokonana".


Ostateczne rozwiązanie kwestii karpia „załatwia Pan Zygmunt, sąsiad z dołu. Zjawia się z młotkiem w dłoni i z wielkim nożem. Polacy w obliczu dokonanej zbrodni „Siedzą ze spuszczonymi głowami, za chwilę zaczną dzielić się opłatkiem. Bóg się rodzi!".


Rabiej, Korwin-Piotrowska, Giertych, Ochojska, krytykują abp. Jędraszewskiego za krytykę ekoligizmu. Arcybiskup Jędraszewski został skrytykowany między innymi na lewicowym portalu „Oko Press" w artykule (autorstwa: Michała Danielewskiego, Roberta Jurszo, Bartosza Kocejko) „Nowy wróg Jędraszewskiego: »sprzeczny z Biblią ekologizm«. Zgodny z Biblią będzie za to potop".


Z artykułu można się dowiedzieć, że wypowiedź metropolity krakowskiego Marka Jędraszewskiego była komentarzem do „Grety Thunberg i jej słów, że za kryzys klimatyczny odpowiedzialny jest również patriarchalizm".


W opinii lewicowego portalu zdanie to „nie wydaje się bardzo kontrowersyjne. Trudno zaprzeczyć, że za rabunkową eksploatację złóż naturalnych stał i stoi m.in. kolonializm oraz rasizm, a czerpiący z tego zyski współczesny kapitalizm był przez dekady systemem głęboko patriarchalnym".


W swojej krytyce arcybiskupa Jędraszewskiego lewicowi publicyści powołali się na Fryderyka Engelsa, który w swojej rozprawie '',,Rola pracy w procesie uczłowieczania małpy", opublikowanej w 1896 r. w czasopiśmie ,,Die neue Zeit"'' stwierdził, że „Nie pochlebiajmy sobie zbytnio z powodu naszych ludzkich zwycięstw nad przyrodą. Za każde z nich mści się ona na nas".

 

Cytujący duży fragment bredni współautora Manifestu Komunistycznego Fryderyka Engelsa lewicowi publicyści wypomnieli arcybiskupi Jędraszewskiemu, że papież Franciszek spotkał się z Gretą Thunberg, napisał ekologiczną encyklikę.


Na rosyjskim portalu dla Polaków ''Sputnik'' ukazał się artykuł „Społeczność żydowska Rosji komentuje słowa Putina i postawę Polski podczas II wojny światowej".


Z polskojęzycznej tuby propagandowej Moskwy można się dowiedzieć, że „prezydent Federacji Wspólnot Żydowskich Rosji (FEOR), rabin Aleksander Boroda, nazwał bardzo precyzyjnymi słowa prezydenta Władimira Putina, który wcześniej nazwał »swołoczą i antysemicką świnią« polskiego dyplomatę, który poparł w latach 30. ludobójstwo Żydów w Polsce".


Putin „występując na rozszerzonym kolegium Ministerstwa Obrony", szkalował ambasadora II RP w Berlinie w 1938 roku Józefa Lipskiego ambasadorze Polski Józefie Lipskim, który rzekomo miał poprzeć ''pomysł wysłania polskich Żydów do Afryki „na pewną śmierć"'' autorstwa Adolfa Hitlera.


Bzdury wygadywane przez Putina nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Naziści przed II wojną światową nie planowali eksterminacji Żydów, plany takie powstały dopiero pod koniec 1941. Sanacyjna dyktatura nie była antysemicka tylko filosemicka.


Nie mające potwierdzenia w rzeczywistości rzekome stanowisko polskiego dyplomaty zostało skomentowane przez prezydenta Rosji słowami„Swołocz, antysemicka świnia, nie można go inaczej nazwać". Słowa te strasznie spodobały się prezydentowi Federacji Wspólnot Żydowskich Rosji (FEOR), rabinowi Aleksanderowi Borodzie, który zadeklarował „w imieniu społeczności żydowskiej Rosji możemy wyrazić tylko głęboką wdzięczność za tak emocjonalną i sprawiedliwą reakcję na publikację nowych faktów dotyczących poparcia ze strony Polski dla polityki Niemiec w latach 30. i 40. ... Słowa, które nasz prezydent adresował do dyplomaty, są bardzo dokładne.


Jak donosi rosyjski portal dla Polaków „szef FEOR zauważył, że Lipski nie tylko sympatyzował z ideami Hitlera i był gotowy wykonywać jego rozkazy, ale także »zainspirował go do zabójczych decyzji, poparł śmiercionośny plan w jego samym zarodku, tym samym dając mu siłę i energię«.

 

Putin twierdził, że Lipski „zaproponował wzniesienie pomnika Hitlera w Warszawie za wypędzenie Żydów". W rzeczywistości Żydzi z Niemiec nie zostali wypędzeni, a 150.000 służyło podczas wojny w armii niemieckiej.


Rzekomy dokument archiwalny miał być raportem ''ambasadora Polski w Niemczech Józefa Lipskiego dla ministra spraw zagranicznych Polski Józefa Becka z dnia 20 września 1938 roku. Adolf Hitler zaproponował wysłać Żydów z krajów europejskich do Afryki. Na to ówczesny ambasador Polski w Niemczech odpowiedział: „Jeśli do tego dojdzie, jeśli zostanie to zaaprobowane, postawimy mu piękny pomnik w Warszawie"''.


Jan Bodakowski