Na szczęście poza Hollywood jest życie, niestety niezbyt często goszczące na ekranach naszych telewizorów. Jedną z nielicznych pozytywnych cech Unii Europejskiej jest to, że wspiera ona dystrybucje europejski filmów kinowych, dzięki czemu można bez strachu wybrać się do kina. Szkoda tylko, że prócz europejskiej nie są w Polsce dostępne i inne kinematografie choćby azjatyckie (które raz do roku można poznać na warszawskim festiwalu azjatyckiego kina Pięć Smaków).

 

Kinomani z większymi aspiracjami intelektualnymi, niż te, do których są kierowane w dużej części amerykańskie komedie, mają okazje doskonale się bawić na wyświetlanej na ekranach wielu polskich kin (w tym i w warszawskim kinie Amondo) francuskiej literackiej komedii kryminalnej „Tajemnica Henriego Picka".

 

Reżyserem i scenarzystą tego sympatycznego i wciągającego filmu jest Rémi Bezançon. Współscenarzystką Vanessa Portal. W filmie wystąpiły takie gwiazdy francuskiego kina jak: Fabrice Luchini, Camille Cottin, Alice Isaaz. Film jest ekranizacją powieści Davida Foenkinosa.

 

Jak informuje dystrybutor filmu „przedstawiona w filmie intryga skupiona jest wokół maszynopisu, który przypadkiem zostaje odnaleziony w jednej z bibliotek. Jej autorem rzekomo jest nieżyjący już Henri Pick, prosty człowiek kojarzony raczej z prowadzeniem pizzerii w małym miasteczku u wybrzeży Bretanii niż z literacką twórczością. Wydana książka okazuje się prawdziwym bestsellerem, co wzbudza podejrzenia szanowanego krytyka Jeana-Michaela Rouche'a. Mężczyzna, który przez wspomnianą książkę stracił niemalże wszystko, rozpoczyna prywatne śledztwo, by rozszyfrować tajemnicę enigmatycznego Henriego Picka".

 

Film jest pełen sympatycznego humoru sytuacyjnego. Historia śledztwa literackiego przedstawiona jest dynamicznie i interesująca, akcja jest wciągająca i trzyma w niepewności do samego końca, scenariusz, choć ukazujący kreatywność twórców, jest bardzo czytelny. Niezwykle ciekawy jest pomysł biblioteki odrzuconych przez wydawców maszynopisów powieści znajdującej się na zapleczu publicznej biblioteki w prowincjonalnym miasteczku. Bohaterowie obrazu pomimo swej barwności są bliscy widzom, ukazując, że fascynujące historie są udziałem naszych sąsiadów.

 

Twórcy filmu kreślą swoich bohaterów z ogromną sympatią (niezwykle odmienną od tego jak twórcy filmów robionych za pieniądze polskich podatników ukazują z pogardą i odrazą zwykłych Polaków). Film jest hołdem dla białej burżuazyjnej Francji sprzed zalania ją przez imigrantów. To, że odniósł sukces we Francji, pokazuje, że wśród Francuzów wielu by chciało powrotu białej burżuazyjnej republiki.

 

Jan Bodakowski