Dziambor mówił w rozmowie z Onetem: "Narodowcy byli lepiej zorganizowani. Poza tym taktyka, polegająca na tym, że wolnościowcy kumulują swoje głosy, pierwotnie może wydawała się prawidłowa, ale nie zdała egzaminu na końcu. Niestety pojawiła się jakaś większa polityka, układanki. I nagle okazało się, że wszyscy wolnościowi kandydaci nie grali razem".

Dziambor pytany, dlaczego nawet niektórzy wolnościowcy nie głosowali na niego, choć się z nich wywodzi, odparł: "Nie mam pojęcia czego to jest efekt. Część z nich założyła, że Grzegorz Braun jest bardziej znośnym kandydatem zarówno dla narodowców jak i wolnościowców. Bardziej znośnym niż Krzysztof Bosak. I ze strachu przed zwycięstwem Krzysztofa Bosaka ustalili, że będą głosować na Grzegorza Brauna. Ja się z tą koncepcją nie zgadzałem. Uważałem, że nie ma wstydu z ewentualnej przegranej z Krzysztofem Bosakiem w finale. W finale prawyborów, w którym nasz kandydat znalazłby się dzięki głosom kolegów z jego partii".