- Potrzebujemy takich małych wizerunkowych sukcesów, odbudowujących wiarę w sprawność i sprawczość opozycji. Mam nadzieję, że już niedługo nam się uda.

- powiedział o nieudanym zerwaniu kworum przez Koalicję Obywatelską w sprawie dotacji dla TVP Borys Budka. Choć cała jego wypowiedź brzmiała:

- Zagapiły się, popełniły błąd. Po fakcie przeprosiły za swoją pomyłkę, bardzo mocno to przeżyły. Jak widać błąd może popełnić i najbardziej, i najmniej doświadczona posłanka. Jako przewodniczący klubu biorę na siebie to, żeby w klubie wszystko funkcjonowało jak należy, ale też nie popadajmy w skrajności, w które popadła część mediów. Gdybyśmy nawet zerwali kworum, to co najwyżej nieco opóźnilibyśmy przyjęcie tej ustawy, ale PiS i tak by ją przeforsowało, gdy ich posłowie pojawiliby się na Sali. Wizerunkowo wypadło to źle, zwłaszcza po wcześniejszej wpadce opozycji z głosowaniem ws. sędziów. Zawiedliśmy oczekiwania naszych wyborców i jest mi z tego powodu przykro. Mogę tylko przeprosić. Potrzebujemy takich małych wizerunkowych sukcesów, odbudowujących wiarę w sprawność i sprawczość opozycji. Mam nadzieję, że już niedługo nam się uda.

No to jest po prostu geniusz.

Cóż sama „Gazeta Judaszna” stwierdziła, że Koalicja Obywatelska nie ma za sobą najlepszego miesiąca (a w zasadzie kilku miesięcy) w Sejmie. W połowie grudnia, solidarnie z Lewicą i PSL, skompromitowała się podczas głosowania nad tak zwaną ustawą kagańcową wobec sędziów. Wówczas część posłów KO nie pojawiła się na sali obrad i nie oddała głosu. Wymówki i tłumaczenia często były kuriozalne, co ściągnęło na KO falę miażdżącej krytyki.

Dodatkowo nawet lewackie me(n)dia zauważyły, że „Dla samego Budki sprawa ma także drugie dno. Czy Budka obawia się, że i tym razem wpadka w Sejmie zostanie wykorzystana do wewnątrzpartyjnej walki o władzę?Co najmniej tak samo istotne. Wiceszef Platformy jest faworytem do wygranej w styczniowych wyborach przewodniczącego partii. Jest też jednak szefem klubu parlamentarnego KO, więc sejmową kompromitację jego polityczni przeciwnicy z łatwością mogą zrzucić na niego. Dokładnie tak, jak w połowie grudnia zrobił Grzegorz Schetyna”. Nie żeby jakaś skończona nieudolność dyskwalifikowała w środowiskach Koalicji Obywatelskiej, ale zawsze można ją wytknąć na zasadzie baran do barana mówi ty baranie.

- Młodzi szefowie klubów parlamentarnych jak Borys Budka, czy Krzysztof Gawkowski, ale też Władysław Kosiniak-Kamysz nie poradzili sobie z odpowiedzialnością.

- mówił wówczas na antenie Polsat News Grzegorz Schetyna.

Później w rozmowie z moim ulubionym portalem Gazeta.pl szef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borys Budka przyznaje, że decyzja o zerwaniu kworum była spontaniczna.

- Zrobiliśmy, co było do zrobienia. Widząc szansę na zerwanie kworum, w porozumieniu z szefami innych klubów opozycyjnych szybko podjęliśmy decyzję o zerwaniu kworum i rozesłaliśmy SMS-y do posłów i posłanek w tej sprawie.

I jak zwykle przy takim spontanie im nie wyszło. W sumie żadne zaskoczenie. Akcje planowane również im nie wychodzą, a co dopiero coś na szybko, jak trzeba improwizować. Pierwsza tura wyborów nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej już 25 stycznia bieżącego roku. Możemy się więc spodziewać niezłego cyrku. Miejmy jednak nadzieję, że Borys Budka zostanie on szefem partii w miejsce Grzegorza Schetyny, to przynajmniej zagwarantowałoby nam, że Platforma Obywatelska nigdy nie wróci do rządzenia w naszym, pięknym kraju. Ponieważ nawet na tle stosunkowo słabej (choć i tak najsilniejszej na rynku) Zjednoczonej Prawicy PO wygląda jak mysz przy słoniu. I to jeszcze czymś naćpana mysz z zaburzeniami percepcji i mającej przekonanie, że na ringu może słonia rozwalić w drobny mak.