Polscy historycy nie mając dostępu do dokumentów ukrytych w archiwach rosyjskich, nie mają możliwości opisania w pełni cierpień Polaków pod okupacją Rosji sowieckiej (w tym i poznania dokładną ilość ofiar). Tomasa Domański w wydanej przez IPN pracy „Relacje deportowanych z Kresów Wschodnich w 1940 roku" stwierdził, że „W latach 1939–1941 władze Związku Sowieckiego przeprowadziły na inkorporowanych we własny organizm państwowy polskich Kresach Wschodnich cztery masowe wywózki, w których deportowano 320 tys. obywateli polskich. Była to część szerokich działań wymierzonych w zamieszkującą Kresy ludność polską, zwłaszcza w polską inteligencję. Wysiedleńcy zostali wywiezieni do odległych obszarów ZSRS. Ich wspólne doświadczenie znaczyły uwłaczające ludzkiej godności warunki w eszelonach deportacyjnych i takież same warunki mieszkaniowe, zimno, praca ponad siły, a przede wszystkim głód. Wielu zesłanych już na zawsze pozostało na ''nieludzkiej ziemi". Pozostałym udało się powrócić do Polski po zakończeniu II wojny światowej". „Wśród deportowanych Polacy stanowili około 82%, Ukraińcy 8,8% i Białorusini 8,1%".
 

Jednym z tematów pracy Anatola Tarasa „Anatomia nienawiści. Stosunki polsko-rosyjskie XVIII–XX" jest właśnie opis deportacji obywateli II RP z kresów wschodnich do ZSRR.

 

Pierwsza deportacja rozpoczęła się w 1 lutego 1940 roku i zakończyła 12 lutego. Jej ofiarami padło 140.000 głównie Polaków wraz z rodzinami — polskich osadników wojskowi na kresach oraz leśników (często Białorusinów i Ukraińców wiernych obrządku rzymskokatolickiego). Kiedy przed ich domami pojawiała się zbrojna eskorta sowietów, Polacy mieli mniej niż godzinę na spakowanie rzeczy osobistych (ubrań, pieniędzy, drobnych narzędzi) i wyruszenie w drogę do kolejowego transportu. Majątek Polaków był rozkradany przez sowietów i ich kolaborantów (Żydów lub lumpenproletariuszy białoruskich i ukraińskich).
 

Deportowani kilkudniową podróż odbywali stłoczeni w wagonach towarowych. W jednym transporcie kolejowym średnio transportowano 1400 osób. Pozbawionych prycz, toalety, i ogrzewania – panował przeraźliwy ziąb, zima była wyjątkowo ostra i temperatury spadały do minus 40 stopni Celsjusza. W czasie wielodniowej drogi deportowani pozbawieni byli jedzenia i wody. Głód, pragnienie, zabójcze zimno, brak higieny skutkujący chorobami zakaźnymi, powodowały masową śmierć transportowanych, głównie dzieci i osób starszych. Ich trupy wyrzucane były przez sowietów z wagonów wzdłuż linii kolejowych. W drodze zmarło 11.516 osób.
 

Deportowani Polacy trafili do obwodu Archangielskiego (północna Rosja nad oceanem Arktycznym), kraju Krasnojarskiego (ziemia nad Oceanem Arktycznym na wschód od Archangielska), republiki Komi (poniżej Archangielska), obwodu Swierdłowskiego (na Uralu w środkowej Rosji).

 

Po przybyciu w zimie na ziemie bliskie Arktyce umieszczani byli w nieogrzewanych pomieszczeniach gospodarczych (magazynach, szopach, stajniach, oborach) i ruinach budynków. Nie dostawali żywności, nie mieli opieki medycznej, przymusowo pracowali od 16 do 60 roku życia – doprowadziło to do masowych śmierci deportowanych Polaków. Sieroty po zmarłych Polakach umieszczano w domach dziecka, nie znając języka rosyjskiego, nie mogły porozumieć się z nadzorcami, głodzone i pozbawione pomocy lekarskiej najczęściej w sierocińcach umierały.

 

Druga deportacja miała miejsce od 13 do 16 kwietnia. Padło nią 61.000 Polaków z rodzinami: wojskowych, policjantów, strażników więziennych, ziemian, przedsiębiorców, urzędników, jeńców, niezamężnych kobiet do lat 35, osób deklarujących chęć wyjazdu na teren okupacji niemieckiej. Karą za przeciwstawianie się deportacji wynosiła 10 lat łagru.

 

Transport odbywał się według tego samego schematu – wagony towarowe, zimno, głód, śmierć po drodze, wzdłuż torów trupy Polaków. Po dotarciu na miejsce deportowani mieszkali w zrobionych przez siebie ziemiankach i lepiankach. Deportowani nie mieli możliwości umycia się, więc szalały choroby wynikające z braku higieny. Polacy pozbawieni byli opieki medycznej, dostępu do jedzenia, soli, narzędzi. Wykańczał ich klimat Kazachstanu. Zimą temperatury poniżej minus 50 stopni Celsjusza, latem temperatury do plus 45 Celsjusza.

 

Trzecia deportacja miała miejsce w czerwcu i lipcu 1940. Jej ofiarami padło 76.382 osób — uciekinierów z okupacji niemieckiej (gównie Żydzi — wywożeni w miejsca deportowania o łagodniejszym klimacie niż te, do których trafiali Polacy) i niezamężne kobiety. Trafili do kraju Ałtajskiego (na południu Rosji przy granicy z Turcją), kraju Krasnojarskiego (pośrodku Rosji od Arktyki do Mongolii), obwodu Archangielskiego (koło Arktyki), Gorkowskiego (nad Wołgą), Irkuckiego (koło Mongolii), Omskiego (przy granicy z Turcją), Swierdłowiskiego (środek Rosji Ural), Czelabińskiego (przy granicy z Turcją), republiki Komi (poniżej Archangielska), republiki Maryjskiej (nad Wołgą) i Jakuckiej (dalekowschodnia Rosja).

 

Czwarta deportacja miała miejsce w przededniu niemieckiej agresji na ZSRR w czerwcu 1941 roku. Dotyczyła 87.000 Ukraińców, Białorusinów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Rumunów z Besarabii (części Rumuni okupowanej przez sowietów) oraz Polaków. W tym 36.000 członków rodzin polskich patriotów (z inteligencji, chłopstwa, robotników i rzemieślników). Dorosłych i dzieci.
 

Deportowani trafili do Kazachstanu (kraju w środku Azji, między Morzem Kaspijskim, Rosją a Chinami), Azji Centralnej, kraju Ałtajskiego (przy granicy z Turcją), Komi (poniżej Archangielska), obwodu Swierdłowskiego (środek Rosji Ural). W czasie transportu wagonami towarowymi panował głód i wysoka śmiertelność. Na miejscu głodowe racje żywnościowe dostawali tylko pracujący, więc dzieci nie otrzymywały żywności.
 

W czasie wszystkich deportacji, po otrzymaniu decyzji o deportacji, deportowani mieli możliwość zabrania, w ciągu najczęściej 30 minut, tylko rzeczy podręcznych. Transportowani byli wagonami towarowymi. Za sanitariat w wagonach służyła dziura w podłodze. W wagonie przebywało do 50 osób. Zimą panował niewyobrażalny mróz, w lecie nagrzany wagon był jak piekarnik. W czasie transportu brakowało wody i jedzenia. Panował zaduch, i szerzyły się choroby zakaźne. Masowo umierały dzieci i starsi. Na zesłaniu powszechnie umierano z głodu, braku opieki medycznej i ogrzewania. Deportowanymi w 52% były kobiety powyżej lat 16, w 12% dzieci.

 

Według artykułu z czasopisma „Głos nad Niemnem" nr 32 z 2005 roku różnym formom represji, deportacji i pracy przymusowej, sowieci na kresach, poddali 1.428.000 osób w tym 840.000 Polaków, 280.000 Żydów, 270.000 Ukraińców i 91.000 Białorusinów. Dodatkowo mniejsze wyroki zesłania otrzymało 990.000 obywateli II RP. 82% deportowanych było Polakami.
 

O skali śmiertelności deportowanych Polaków niech świadczy to, że z 10.000 Polaków wysłanych na Kołymę przeżyło 171, z 3.000 wysłanych na Czukotkę nie przeżył nikt.

 

Jan Bodakowski