Pod względem historii technologii panele słoneczne są dawnym rozwiązaniem. W 1839 roku opracował je uczony z Francji Alexandre Edmond Becquerellar. Wtedy opracował sposób przekształcania promieni słonecznych w prąd elektryczny za pomocą zjawiska fotowoltaicznego. Pod względem dostępności Słońce nie ma sobie równych, bo w przeważającej liczbie stref świata codziennie istnieją godziny ekspozycji, wystawienia na światło. W teoretycznych podliczeniach Singularity Hub ilość energii jaka dociera do Ziemi imponuje. Wedle ich ustaleń w ciągu pięciu dni Słońce daje nam tyle, co cała nasza cywilizacja uzyskuje z węgla naftowego i gazu ziemnego. Dodaje również: „Jeśli ludzkość by przechwyciła tylko jedną sześciotysięczną dostępnej na Ziemi energii słonecznej pokrylibyśmy w stu procentach nasza zapotrzebowanie”.

W chwili jak Organizacja Narodów Zjednoczonych wysuwa, że celem dla świata jest likwidacji paliw kopalnianych ze względu na emisję między innymi dwutlenku węgla takie wizje brzmią obiecująco. Pomijają jednak, że obok kasandrycznych wizji o końcu życia na Ziemi wskutek zmian klimatu znaczenie mają fakty. Na terenie Nevady  Solar Reserve za miliard dolarów opracowało panel Crescet Dunes nieopodal Tonopa, czyli około ćwierć tysiąca kilometrów od Las Vegas. Stworzyli możliwość zbierania jednego i jednej dziesiątej gigawata energii na godzinie przy stu dziesięciu megawatowych układach zasilających całość. Jednak firma straciła swojego jedynego klienta jakim jest NV Energy Incorporation. Podatnicy Amerykańscy dopłacili siedemset trzydzieści siedem milionów dolarów w ramach pożyczek o czym doniósł Bloomberg. Tak właśnie upadł rozpoczęty w 2011 projekt. Upadł wskutek sukcesu… wiatraków.

WESPRZYJ NAS Rozlicz z nami PIT za 2019 i przekaż 1% podatku na Fundację SOS Obrony Poczętego Życia. Wesprzyj ofiary przemocy domowej i obronę dzieci nienarodzonych!

Zarazem zwolennicy czerpania energii ze Słońca wskazują, że od 2015 roku zmalały koszty paneli słonecznych. Pomimo niewątpliwych korzyści projekty masowego dostarczania energii słonecznych nie zdominowały rynku. Jak wskazał Popular Mechanics nie przeszkadza to między innymi, aby trafiały do wojska. Armia jest bowiem zainteresowana dostarczaniem prądu w różnych sytuacjach, między innymi braku dostępu do paliw.

Przepaść powoduje tutaj energia atomowa. Przy jednym kilogramie materiały radioaktywnego Pu-239, odmiany plutonu, mówimy o milionach zaoszczędzonych ton węgla, dokładnie dwa i pół miliona razy mniej. Elektrownia atomowa w warunkach Polski oznacza zużycie na poziomie trzydziestu ton paliwa dla osiągnięcia tysiąca megawatów rocznie. Dla tradycyjnej produkcji opartej o węgiel to zużycie na poziomie trzech milionów ton. W takim rozrachunku dziwi, że jeszcze ktoś zajmuje się energią słoneczną mocno związaną z warunkami pogodowymi.

Pomimo przeszkód Ubiquitos Energy w Dolinie Krzemowej zebrało dwadzieścia dwa miliony osiemset tysięcy na rzecz opracowania komórek solarnych o skuteczności sięgającej dziewięć i osiem dziesiątych procent skuteczności. ClearView Power stanoią przykład jak przekształca się promieniowanie ultrafioletowe wraz z podczerwonym na prąd. Wedle założeń wystarczy umieszczenie ich na szybach istniejących okien, bo potrafią zdaniem twórców zastąpić szyby. Na Uniwersytecie Stanowym w Michigan zbliżony projekt sięgnął pięcioprocentowej skuteczności. W porównaniu z progiem od jednego do trzech procent w technologii z 2013 roku postęp się tutaj uwidacznia. Zwłaszcza, że obecnie szacuje się skuteczność paneli na około osiemnaście procent.

Lektura raportów w rodzaju Wind Power Monthly sprowadza się do wniosku, że energetyka węglowa już przegrała z odnawialnymi źródłami energii, jak ot określił redaktor Haley Zaremba. Spojrzenie na takie monstra jak twór Bharat Heavy Electrical Ltd na Jeziorze Sambhar w Indiach wskazuje, że jest możliwość uzyskania czerech tysięcy megawatów, ale to dopiero projekt. Dla zasilenia stu sześćdziesięciu tysięcy domów w okolicach Obispo Country Stany Zjednoczone wydały dwa i pół miliarda dolarów za co zbudowały na powierzchni bliskiej piętnastu kilometrom kwadratowym dziewięć milionów paneli słonecznych. Tym sposobem zyskali pięćset osiemdziesiąt megawatów. Spojrzenie na znajdujący się w pierwszej dziesiątce największych elektrowni słonecznych Jasper PV Project z RPA ma pojemność szacowaną zaledwie na dziewięćdziesiąt sześć megawatów. Ukazuje to skalę w jakiej Słońce realnie zasila użytkowników wbrew deklaracjom polityków.

Jacek Skrzypacz