Decyzja ta wpisywałaby się w ciąg innych wydarzeń w Kościele: odwoływanie Mszy świętych (w tym niedzielnych), zamykanie kościołów, odwoływanie zgromadzeń modlitewnych, a przynajmniej zakazywanie Komunii świętej do ust (jak uczyniono w Brazylii).

Nie wydaje się, aby były to słuszne decyzje. Nieprzypadkowo polskie porzekadło mówi: "Jak trwoga to do Boga". Wierni oczekują właśnie w tym momencie wspólnego spotkania, wsparcia, przede wszystkim modlitwy i możliwości uciekania się do Boga.

Watykan rozważa możliwość, czy papież nie mógłby przez media połączyć się z wiernymi. Przypominać to może dla niektórych scenę z powieści "Obcy" Alberta Camusa, który chcąc uratować się podczas epidemii, rozkazal się zamurować i odgrodzić w ten sposób od wiernych. Papież zrobiłby to oczywiście w trosce o wiernych, ale czy los ich dusz nie jest najważniejszy?