Pierwsza sprawa dotyczyła małżeństwa Szweda i Rumunki, którzy wprowadzili się do Norwegii w 2013 roku. Przyjechali tam wraz z trójką synów - 13-latkiem, 8-latkiem oraz 6-latkiem. Wkrótce po przeprowadzce, Barnevernet wydał nakaz o natychmiastowym odebraniu rodzicom całej trójki chłopców z powodu rzekomego „braku dostatecznego wglądu w ich problemy”. W ocenie urzędników, troska rodziców o stan zdrowia dzieci miała być przesadna. Małżeństwo zaczęło dostrzegać u najstarszego syna objawy mogące świadczyć o występowaniu zespołu Ehlersa-Danlosa, choroby genetycznej objawiającej się nadmierną wiotkością i delikatnością skóry oraz niestabilnością stawów. Rodzice zauważało też podobne symptomy u młodszych chłopców.


Po interwencji Barnevernet, dzieci zostały przekazane do opieki zastępczej, a małżeństwu przyznano prawo do dwóch godzinnych spotkań w miesiącu, które szybko jednak ograniczono do czterech półgodzinnych spotkań w roku. W trakcie spotkań rodzice nie mogli się porozumiewać z chłopcami w ich ojczystym języku - rumuńskim. Małżeństwo odwołało się od decyzji do sądu. W toku postępowania opinie biegłych potwierdziły, że rodzice, wbrew sugestiom Barnevernet, nie mają problemów psychicznych, a ich najstarsze dziecko rzeczywiście wymaga specjalnej opieki, choć nie przesądzono, czy cierpi na zespół EDS. Co więcej, okazało się, że najstarszy chłopiec źle znosi rozłąkę z rodzicami i pragnie jak najszybciej wrócić do domu.


W 2015 r. Wyższy Sąd orzekł, że decyzja Barnevernet o odebraniu dzieci rodzicom była bezpodstawna. Uznał jednak, że tylko najstarszy chłopiec może wrócić do domu, ponieważ pozostali dwaj rzekomo zdążyli się już przywiązać do nowego miejsca pobytu. Jednocześnie sąd przyznał rodzicom prawo do sześciu sześciogodzinnych spotkań z dwoma synami w roku, pod nadzorem pracownika społecznego.


W związku z tym, ojciec dzieci wniósł skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. ETPC orzekł, że Norwegia naruszyła prawo ojca do poszanowania jego życia rodzinnego, zagwarantowane w art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Trybunał zwrócił uwagę na niekonsekwencję w orzeczeniu norweskiego sądu, który z jednej strony uznał decyzję Barnevernet za w całości bezpodstawną, a z drugiej strony uchylił ją tylko w części dotyczącej najstarszego chłopca. Oprócz tego, sędziowie przypomnieli, że państwo ma obowiązek podejmowania starań na rzecz ponownego zjednoczenia dziecka z rodzicami biologicznymi. Tymczasem przez cały okres rozłąki, władze nie podjęły żadnych starań w tym kierunku – dozwolone spotkania rodziców z dziećmi były rzadkie i nie mogli oni między sobą się porozumiewać w języku ojczystym.


Druga sprawa dotyczyła norweskiego małżeństwa, któremu w 2008 r. Barnevernet odebrał 2,5-rocznego syna z powodu rzekomej choroby psychicznej rodziców. W 2014 r. Wyższy Sąd utrzymał decyzję Barnevernet w mocy, wskazując, że po 6 latach rozłąki dziecko miało się czuć bardziej związane z osobami z pieczy zastępczej niż rodzicami biologicznymi. Następnie małżeństwo wniosło skargę do Trybunału w Strasburgu, który, podobnie jak w poprzedniej sprawie, uznał, że Norwegia naruszyła ich prawo do poszanowania życia rodzinnego”.


„To kolejne orzeczenia potwierdzające, że Norwegia ma systemowy problem z łamaniem praw rodziców. Schemat jest następujący - najpierw Barnevernet zabiera dziecko rodzicom, nierzadko opierając się na niepotwierdzonych przesłankach, potem przekazuje je do opieki zastępczej, gdzie spędza ono wiele miesięcy, a niekiedy kilka lat, a następnie, nawet jeśli sąd uzna decyzję urzędu za błędną, to utrzymuje ją w mocy, powołując się na zanik więzi pomiędzy dzieckiem a rodzicami. Trybunał w Strasburgu jednoznacznie potępił takie rozumowanie. Jeśli państwo jest przyczyną zaniku więzi rodzinnej, to nie może na tej podstawie usprawiedliwiać trzymania dzieci w opiece zastępczej. To bowiem rodzice biologiczni są pierwszymi opiekunami dziecka” – powiedziała Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.


Jan Bodakowski