Pisaliśmy, że grypa Hongkong , tak jak obecnie epidemia koronawirusa, przyszła z Chin i w Europie została zdiagnozowana w 1968 r. Nie rozwijała się tak szybko jak koronawirus, ale docierała do kolejnych krajów. Na początku 1969 r., w styczniu, została wykryta w Polsce. Władze PRL-u zatajały pierwsze przypadki zachorowań, publicznie się o tym nie mówiło i w związku z tym społeczeństwo nie podejmowało też odpowiednich działań prewencyjnych. Niezależnie od tego w Europie ta grypa także szalała, a mimo to nie było tak wielkiej paniki z tym związanej.

Paweł Lisicki w telewizji internetowej wRealu24 tłumaczył, że tak gwałtowne środki użyte wobec stosunkowo nielicznych przypadków zachorowań, które nigdy wcześniej nie były podejmowane, wynikają z czterech przyczyn:

1. Medialne społeczeństwo

Obecnie każdy przypadek śmiertelne w jednej chwili jest nagłaśniany i przekazywany we wszystkich mediach. Powoduje to wrażenie, że sytuacja jest niezwykle poważna, a śmiertelność dużo większa niż to wynika z liczb bezwzględnych.

2. Delikatne społeczeństwo

Obecnie ludzie są dużo bardziej wrażliwi niż kiedyś - łatwiej chorują, są mniej odporni - i w związku z tym dużo gwałtowniej reagują na takie zagrożenia.

3. Walka wewnętrzna

Gdyby PiS nie podjął stanowczych działań, opozycja wykorzystałaby to przeciwko niemu.

4. Kontekst międzynarodowy

Sytuacja we Włoszech, w których zagrożenie zbagatelizowano, pokazuje, że nie wolno pomniejszać ryzyka związanego z koronawirusem.