Wariant optymistyczny zakłada, że Korea Północna wskutek problemów zawali się i nastąpi zmiana systemu politycznego. Usunięcie przyczółka dla komunizmu w tej części Azji, a nawet późniejsze zjednoczenie jest póki co w sferze marzeń. Pojawiają się jednak głosy, że na lokalnym rynku zwiększyły się zakupy towarów. Mieszkańcy Korei Północnej mają coraz większą świadomość sytuacji epistemologicznej i szykują się na kwarantannę. Kontrole na granicach służą odcięciu Chin od terytorium kraju. Skutkiem tego są problemy w transporcie wewnętrznym.

Dla redaktora Benjamina Silbersteina są to oznaki nadciągającego kryzysu ekonomicznego. Sam fakt upadku ekonomii nie oznacza, że system polityczny od razu się zawali. Sowieci ukazali, że nawet zagłodzenie trzech milionów Ukraińców dla zapewnienia żywności na eksport nie przełożyło się na upadek reżimu. Na korzyść Korei Północnej jest brak poszanowania dla praw człowieka i wolności obywatelskich, co cechuje ustroje komunistyczne. Na tle światowych działań rząd Kim Jong-una o wiele restrykcyjnie podszedł do zapobieganiu zakażeniom. W styczniu 2020 już wprowadził całkowity zakaz ruchu turystycznego. Chwile potem odciął kraj przez całkowitą blokadę granic. W efekcie czego zrezygnował z dziewięćdziesięciu procent udziałów jakie w handlu zagranicznym miały Chiny. Pod względem sanitarnym takie posunięcie chroni kraj. Z drugiej strony dla gospodarki stanowi bombę z opóźnionym zapłonem.

Papierkiem lakmusowym dla polityki rządu są przemytnicy. Zwykle komuniści przymykali oko na ich działania względem Chin. Teraz zapowiedzieli, że kto łamie zakaz będzie bezwzględnie karany. W efekcie czego również podupadł wolny rynek w Korei Północnej (czy jak to się mówi w języku lewicy „czarny rynek”). Żołnierze Kim Jong-una mają rozkaz zastrzelenia każdego kto zbytnio zbliży się do ich granicy. Doszło więc do sytuacji kiedy dwa, sąsiadujące ze sobą komunistyczne państwa za pomocą broni ustalają kto będzie się poruszał między nimi. Korea Północna nawet odmówiła przyjęcia własnych obywateli, uciekinierów z kraju. Na tym polu porównanie z Polską ukazuje jak dużą jest tutaj różnica w mentalności.

Zakaz ruchu poza granice prowincji dopełnia reszty. Ludność znalazła się w ogólnokrajowej izolacji. Zarazem rząd oficjalnie twierdzi, że do tej pory nie ma ognisk koronawirusa Covid-2019. Dla ludności wzrost cen ryżu o trzydzieści siedem procent od grudnia 2019 do połowy lutego 2020 oznacza rosnące problemy gospodarki. W porównaniu do poprzedniego roku ceny są o dwadzieścia sześć procent wyższe. Zaczynają się problemy z kupieniem jedzenia i rozpoczyna się w kraju głód. Wedle ustaleń Rimjingang rząd ściśle kontroluje ceny, co grozi zawaleniem się tego mechanizmy w dłuższym czasie. Zapowiada również, że rozkwitnie handel „czarny”, czyli poza kontrolą urzędników Korei Północnej. I tak warty sześć tysięcy trzysta won kilogram ryżu w Hyesan wycenili na pięć tysięcy, jak oceniają media z Korei Południowej.

Pomimo autostrad między na przykład Hyesan i Sinuiju nie ma możliwości transportu. Szykuje się miejscowy wzrost cen i rozwój przestępczości. Jednocześnie źle to wróży reszcie producentów, bo do tej pory posiadali małe magazyny jako, że na bieżąco wysyłali swoje produkty do Chin. Daily NK donosi, że w północnowschodniej części kraju jednak z największych kopalni, w Musan, ograniczyła wydobycie o połowę. Za tym idzie również ograniczenie pieniędzy jakie będą w kraju.

Rząd zarazem odciął miejscowy rynek od żywności. Dla walki z koronawirusem komuniści są gotowi do zagłodzenia własnego narodu i jednoczesnego ukazywania, że posiadają siłę w armii. Test rakiety KN-24 u schyłku marca jest tego dobitnym dowodem. W chwili, jak własny naród staje przed możliwością śmierci z głodu i w takich okolicznościach wystrzelenie pocisku pięćdziesiąt kilometrów nad powierzchnią ziemi, aby uderzył w cel czterysta dziesięć kilometrów dalej świadczy o fanatyzmie. Takie posunięcia uderzają długofalowo w kraj, bo grożą również odpowiedzią międzynarodową. Komunizm takie aspekty ignoruje. Walczy o to, aby wygrał wojnę. Nawet jeśli jego przeciwnik jest wymyślony i mu w rzeczywistości nie zagraża.

Jacek Skrzypacz