Zdaniem autora tekstu dowodem na złą sytuacje polskiego lecznictwa jest to, że „Polska może się „pochwalić” najmniejszą liczbą praktykujących lekarzy na 1000 osób wśród państw Unii Europejskiej oraz trzecim od końca wynikiem w przypadku pielęgniarek (wyprzedzamy jedynie Łotwę i Bułgarię). Wskaźniki te wynoszą odpowiednio 2,4 oraz 5,1 (średnia w UE to 3,6 i 8,5)”.
 
Według autora tekstu „lekarzy i pielęgniarek jest za mało. Pacjenci doświadczają tego, zapisując się na bardzo odległe terminy wizyt specjalistycznych czy zabiegów, podczas gdy lekarze próbują załatać dziury w grafikach, biorąc po 2-3 dyżury z rzędu, po których biegną do prywatnej poradni. Nierzadkie są też przypadki zamykania całych oddziałów szpitalnych z powodu niedoboru personelu”.
 
W opinii autora tekstu problemem jest brak młodych lekarzy - „średnia wieku lekarza w Polsce wynosi 49,5. Co więcej, pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego w zawodzie wciąż jest aktywnych między 30 a 40 tys. lekarzy (około ¼ wszystkich pracujących). Wśród specjalizacji, takich jak pediatria, położnictwo i ginekologia, choroby zakaźne czy choroby płuc, jedynie 30% lekarzy ma mniej niż 50 lat. Do tego dochodzi oczywiście specyfika geograficzna i nierównomierny rozkład kadr na terytorium całej Polski”.
 
Podobnie w Polsce brakuje młodych pielęgniarek. Z artykułu można się dowiedzieć, że „liczba osób uprawnionych do wykonywania zawodu pielęgniarki wynosi około 300 tys. Dominującą grupą wiekową jest przedział 45-54 lata (98 tys. – 34%), ale niedużo mniej jest w następnej (55-64) – 83 tys. (28,5%). Około 31 tys. (11%) pielęgniarek z aktualnym prawem wykonywania zawodu ma powyżej 65 lat (nie jest to tożsame z wykonywaniem zawodu). Jedynie 28 tys. (10%) jest w wieku niższym niż 35 lat”.
 
Autor artykułu pisząc o kryzysie systemowym polskiego lecznictwa, przypomniał, że „dotychczasowa wiedza na temat specyfiki wirusa SARS-CoV-2 wskazuje, że chociaż jego śmiertelność nie jest specjalnie wysoka (wśród wszystkich chorych kształtuje się na poziomie 2,3%, ale we Włoszech wskaźnik ten dochodzi już do poziomu 8,5%), to rokowania na przeżycie znacznie pogarszają się z wiekiem. Dla osób w przedziale wiekowym 70-79 lat śmiertelność wynosi 8%, a powyżej 80 lat – 14%. Najwięcej zachorowań notuje się wśród osób powyżej 50. roku życia. We Włoszech było to ponad 70% wszystkich przypadków. Kilkuprocentowa śmiertelność, łatwość, z jaką wirus rozprzestrzenia się (bezobjawowy chory również roznosi wirusa!), i idąca za tym liczba zakażonych czynią z niego bardzo groźny patogen. Wniosek jest prosty. Około 40% polskich pielęgniarek i lekarzy znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka zgonu ze względu na wiek i idące za nim choroby współistniejące. Pracując z chorymi na COVID-19, ryzykują zatem nie tylko swoim zdrowiem, ale i życiem. W tym kontekście szczególnie bulwersujące stają się liczne doniesienia medialne o brakach w zaopatrzeniu w podstawowy sprzęt”.
 
Niedoborów kadry nie da zastąpić studentami uczelni medycznych – choć „w całej Polsce na uniwersytetach medycznych kształci się około 64,3 tys”. W opinii autora artykułu „działania ekstraordynaryjne, niejako partyzanckie, odwołujące się do etosu i poświęcenia konkretnych osób, a nie systemowy model do wdrożenia na stałe. Pozostaje mieć nadzieję, że czas po pandemii pozwoli na podjęcie realnych, a nie często pozorowanych, reform w polskiej służbie zdrowia”.
 
Opracował Jan Bodakowski