W wywiadzie przytaczanym przez Bloomberg miliarder wyraził nadzieję, że wsparcie finansowe, którego udzieli dla najbardziej obiecujących projektów, będzie mogło przyspieszyć prace nad szczepionką. Jak podkreślił, może być ona gotowa w przeciągu 12 miesięcy, a nie 18, jak początkowo myślano.


- Dobra wiadomość jest taka, że większość pracy, którą wykonamy teraz po to, by poradzić sobie z "Pandemią 1", sprawi, że będziemy lepiej przygotowani do "Pandemii 2" i zminimalizujemy zagrożenie, jakim może być bioterroryzm - stwierdził miliarder. Wypowiedź sugeruje, że wkrótce po koronawirusie będziemy zmagać się z kolejną zarazą. Amerykanin nie zdradził jednak na ten temat więcej szczegółów. W jednym  z ostatnich wywiadów tłumaczył natomiast swoje słowa sprzed kilku lat na temat pandemii. Jego zdaniem, to, że żyjemy w świecie zglobalizowanym, połączonym, w którym dużo podróżujemy, sprzyja jej rozwojowi.
– Wiedzieliśmy, że może pojawić się koronawirus, który rozprzestrzeni się bardzo szybko i może zabić dziesiątki milionów ludzi, więc powinniśmy przetestować naszą reakcję. Zdecydować, kto zajmie się testami; sprawdzić, kto zajmie się wyszukiwaniem osób, z którymi zarażony miał kontakt i jak będzie wyglądała diagnostyka, praca nad szczepionkami. Tak, żebyśmy byli gotowi na moment, w którym pandemia nadejdzie i zadziałali znacznie szybciej – przekonywał twórca Microsoftu w programie "The Late Show with Stephen Colbert". Jak dodał,  te zagrożenia zostały jednak zbagatelizowane.


– Powstała koalicja na rzecz przygotowania epidemicznego, pojawiły się innowacje dotyczące platform pracy nad szczepionkami i to właśnie one są wśród tych, które zaczynają w tej chwili badania szczepionek na ludziach – tłumaczył miliarder. Wskazał również terapię osoczem jako skuteczną pomoc w walce z koronawirusem. Jest to forma leczenia, w której wykorzystuje się osocze pobrane od osób, które przebyły już koronawirusa, aby następnie podać je wciąż chorym pacjentom. Tego rodzaju badania prowadzi m.in. amerykański Uniwersytet Columbia.
Z kolei w rozmowie z francuskim "Le Figaro" Gates ocenił, że powrotu do normalności po pandemii Covid-19 nie możemy spodziewać się przed upływem roku, a może nawet dwóch lat. Jego zdaniem, „teraz jest moment na współpracę z Chinami, a nie na ich oskarżanie". W tym samym wywiadzie zapowiedział utworzenie 7, a nawet 14 miliardów dawek szczepionki przeciwko koronawirusowi. W odpowiedzi dziennikarka zarzuciła mu, że stawia na szczepionkę, a nie na leczenie Covid-19. Twórca Microsoftu odparł, że "praca nad znalezieniem leku jest absolutnie konieczna", gdyż "lekarstwa mogą wejść do użytku o wiele szybciej niż szczepionki, ponieważ nie wymagają testowania na tak wielką skalę". Upierał się jednak przy tym, że tylko dzięki szczepionce ludzkość powróci do normalnej sytuacji.


Działania Billa Gatesa budzą skrajne emocje. Dla części osób jest on dobroczyńcą wspierającym medycynę w walce z pandemią. Finansowanie przez miliardera organizacji aborcyjnych, budzi jednak wątpliwość co do jego uczciwości. Za skandaliczne uznaje się również poglądy Gatesa na temat depopulacji. Podczas konferencji poświęconej nowym technologiom w 2010 r. w Long Beach w Kalifornii szef Microsoftu mówił na temat globalnego ocieplenia, stwierdzając, że emisja dwutlenku węgla musi być zredukowana do zera do roku 2050. Gates powiedział, że każda osoba na naszej planecie produkuje średnio około pięciu ton dwutlenku węgla rocznie. Stwierdził, że obecnie jest około 6,8 mld ludzi na Ziemi, ale liczbę tę można ograniczyć od 10 do 15 proc., stosując przymusowe szczepienia i ulepszając system opieki „reprodukcyjnej”. Komentatorzy na całym świecie zwracają również uwagę na powiązania interesów miliardera z komunistycznymi Chinami. Biorąc to wszystko pod uwagę, nagła "troska" Gatesa budzi uzasadnione podejrzenia co do jego intencji.

PZ
Źródło: businessinsider.com.pl, wp.pl, rmf24.pl