Niektóre z nich kwestionują w ogóle to, że to nagranie pochodzi z Bergamo. Część internautów doszukiwała się na nagraniu francuskich napisów i uważała, że film powstał pod Paryżem.

Inni jednak zlokalizowali lokale mijane przez wojskowe ciężarówki i ustalili, że faktycznie było to Bergamo. Nagranie jest prawie na pewno autentyczne, a koncepcja nieistniejących ciężarówek jest mało prawdopodobna.

W pierwszej fazie pandemii to właśnie Włochy były najbardziej dotknięte epidemią, a śmiertelność na północy tego kraju była znacznie większa niż gdzie indziej. Jako powody podawano wysoką średnią wieków mieszkańców, liczne kontakty z Chinami, brak stosowania środków prewencyjnych, zamieszkiwanie razem rodzin wielopokoleniowych.

W Bergamo faktycznie umarło wielu ludzi naraz, a niewielkie możliwości lokalnych zakładów pogrzebowych w tej sytuacji musiałyby niewystarczające.

Pytanie jest jednak inne. Nie czy wojskowe ciężarówki istniały, ale dlaczego się pojawiły? Kiedy ogląda się nagrania z innych krajów, gdzie koronawirus też oficjalnie zebrał duże żniwo, nie widać podobnych pojazdów. W Chinach czy USA dominują zwykłe ciężarówki.

Może było tak, że po prostu tych ciężarówek nie było na miejscu, albo łatwiej było ściągnąć wojskowe.

Takie zachowanie z perspektywy czasu należy jednak uznać za co najmniej nieroztropne. Dlaczego?

Chociaż ciężarówki jechały nocą, zostały nagrane przez jednego z mieszkańców, a film obiegł cały świat. W wielu krajach pojawiła się wielka i niebezpieczna panika, która wpłynęła nie tylko na obywateli, ale też na decydentów. Minister Szumowski uzasadniając np. dlaczego tak wiele szpitali przekształcił na placówki dla chorych na koronawirusa, choć okazało się to zbędne (tylko 40% miejsc jest w nich zajęta), odpowiedział, że skłoniły go do tego m.in. obrazy włoskich ciężarówek wojskowych (!).

W tej sytuacji pytanie o to, czy użycie wojskowych ciężarówek nie było celowe, aby wywołać panikę i to nie tylko we Włoszech, ale i na całym świecie, jest przynajmniej warte rozważenia.