Na początku wywiadu polityk zgodził się z twierdzeniem często podnoszonym przez ministra Łukasza Szumowskiego, że tylko szczepionka jest w stanie w pełni zabezpieczyć nas przed koronawirusem. Jak zapewnił, "jeżeli ona się pojawi, będzie bezpieczna i potwierdzona będzie jej skuteczność, to zaczniemy szczepienia". Zaznaczył jednak, że szczepienia nie będą obowiązywały wszystkich obywateli. 


- Ja zawsze jestem zdania, żebyśmy przekonywali, a nie narzucali. Nie chcemy nikogo zmuszać do szczepień, choć wiemy, że tylko dzięki obowiązkowi szczepień przeciwko niektórym chorobom, niektóre z zagrożeń w przestrzeni publicznej nie występują. Moja rekomendacja będzie zakładała dobrowolność - mówił wiceminister, zastrzegając, że "wiele będzie zależało od sytuacji epidemiologicznej, podejścia innych krajów i rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia". 
- Myślę również, że wielu obywateli z chęcią zdecydowałaby się zaszczepić, byle tylko uchronić się przed zarażeniem. Ta świadomość rośnie, mimo protestów różnych organizacji - ocenił Kraska. Wspomniał też, że sam dostaje wiadomości z pogróżkami. 


Pytany, na jakiej podstawie ocenia, że ludzie chcieliby się zaszczepić, wiceszef resortu zdrowia podał przykład z lutego, kiedy w trakcie rozprzestrzeniania się koronawirusa wielu ludzi postanowiło zaszczepić się przeciwko grypie. 
- My te szczepienia rekomendujemy, szczególnie w grupach ryzyka, bo one mogą uchronić nas przed powikłaniami. W tych grupach zresztą są one refundowane. Dodajmy, że na jesień prawdopodobnie czeka nas powrót koronawirusa, ale też zwiększy się zagrożenie wirusem grypy - stwierdził polityk. Odniósł się również do kwestii finansowania szczepionek. 
- To będzie zależało od naszych funduszy. Epidemia koronawirusa uszczupliła budżet państwa, Ministerstwa Zdrowia i NFZ - komentował Kraska. Poinformował również, że szczepionki mają zostać nabyte centralnie w ramach grupowych zakupów dokonywanych przez Unię Europejską. 


- Myśmy przystąpili do grupy, która w ramach UE może dokonywać centralnych zakupów. Pamiętamy historię minister Ewy Kopacz i szczepionki przeciwko świńskiej grypie i tej ewentualności przy obecnym zagrożeniu chcieliśmy uniknąć. Uczestnictwo w tej grupie jest gwarantem, że jeżeli szczepionka będzie kupowana centralnie, to my również ją otrzymamy - przekonywał wiceminister. Według niego, jeżeli szczepionka się pojawi, to powinna ona jak najszybciej dotrzeć do Polski. Polityk tłumaczył też, że brał już udział w europejskich konsultacjach na temat preparatu. 


- Dotyczyły one zakupu sprzętu medycznego, odzieży ochronnej, a w dalszej perspektywie także i szczepionek. Z odzieży ochronnej zrezygnowaliśmy, bo przewidywane terminy dostawy były planowane na czerwiec, a my chcieliśmy zdobyć ten sprzęt jak najszybciej. Ale jeśli chodzi o szczepionki, to cały czas trzymamy rękę na pulsie. Chcemy, by Polacy byli jak najskuteczniej chronieni - wyjaśniał wiceszef resortu zdrowia w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl.  


W kwietniu minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział w rozmowie z telewizją TVN, że Polacy będą musieli żyć z epidemią, dopóki nie wynaleziona zostanie na nią szczepionka. W tym samym wywiadzie zdradził również, jakie jego zdaniem jest najlepsze rozwiązanie problemu wyborów prezydenckich.


Szef resortu zdrowia ocenił, że epidemia nie zakończy się szybko. - Będziemy żyć z epidemią rok, 1,5 roku, może dłużej. Dopóki nie będzie szczepionki – powiedział szef resortu zdrowia. Wszystko ma zależeć od powstania szczepionki, która uodporniłaby społeczeństwo na działanie wirusa. Szumowski podkreślił, że taka sytuacja będzie trwała dotąd aż „nie zaszczepimy wszystkich Polaków”. 

PZ  
Źródło: wPolityce.pl, TVN24