Rafał Trzaskowski wygrał pierwszą turę polskich wyborów prezydenckich w głosowaniu, które zostało zorganizowane w Ambasadzie RP w Wilnie. Kandydat PO uzyskał 91 głosów. Drugie miejsce z 77 głosami zajął urzędujący prezydent, kandydat PiS Andrzej Duda. Trzecie miejsce i 34 głosy przypadły Szymonowi Hołowni. Czwartą pozycję zdobył Robert Biedroń (12 głosów), piątą – Krzysztof Bosak (10 głosów). Pozostali kandydaci uzyskali mniej niż 10 głosów. W Wilnie w polskich wyborach prezydenckich oddano łącznie 231 ważnych głosów, w tym 16 drogą korespondencyjną. Lokal wyborczy w siedzibie Ambasady RP w Wilnie był jedynym na Litwie, w którym w niedzielę, 28 czerwca, odbywały się wybory prezydenta Polski. Warto zaznaczyć, że głosowaniu w stolicy Litwy nie brała udziały mniejszość narodowa Polaków, gdyż nie posiadają oni polskiego obywatelstwa.

Wpływ na frekwencję miał na pewno koronawirus przez, którego jeszcze do niedawna wyjazd na Litwę był niemożliwy. - Nie mamy stanu społecznej kwarantanny, ale turystów jest wciąż mało - powiedział Marian Sokalski, przewodniczący wileńskiej obwodowej komisji wyborczej. O niedzielnych wyborach w Polsce wypowiedział się szef litewskiego MSZ Linas Linkevičius, którego cytuje portal nadawcy publicznego lrt.lt. Minister oświadczył, że „Litwa uszanuje każdy wybór Polaków” i wyraził nadzieję, że nowo wybrany prezydent zapewni „ciągłość pozytywnych stosunków dwustronnych (…) „Powinniśmy pielęgnować to, co stworzyliśmy, co osiągnęliśmy” – powiedział Linkevičius. Zaznaczył, że zachowanie ciągłości „ważne jest nie tylko ze względu na to, że jesteśmy sąsiadami, ale także dlatego, że mamy bardzo wiele wspólnych celów geopolitycznych, gospodarczych, z zakresu bezpieczeństwa, projektów transportowych i energetycznych”. Słowa te są ciekawe ze względu na to, że podczas rządów PO-PSL Polacy na Litwie byli spychani na margines, a ich chęć kultywowania Polskości spotykała się z oporem. Wszystko to działo się przy bierności ówczesnego rządu i władz.

Podobnie jak w Wilnie tak i w Estonii zwyciężył kandydat Platformy Obywatelskiej. W głosowaniu w ambasadzie w Estonii uzyskał 45 głosów przy 20 głosach na Andrzeja Dudę. Inaczej wyniki wyglądały z kolei na Łotwie. Tam zwyciężył Andrzej Duda uzyskując sto głosów przy 57 Rafała Trzaskowskiego. Jak powiedzieli korespondentowi Polskiego Radia przewodniczący obwodowych komisji wyborczych, głosowanie przebiegło bez żadnych incydentów. Z powodu wymagań związanych z bezpieczeństwem sanitarnym, wyborcy byli wpuszczani do lokali pojedynczo. W większości były to osoby, które wcześniej dopisały się do list wyborczych. Polaków z zaświadczeniami tym razem było zdecydowanie mniej. Warto także zaznaczyć, że na Łotwie i w Estonii w związku z pandemią nałożono w minionym tygodniu tymczasowe restrykcje na mieszkańców Polski i przyjazd tam wiązałby się z koniecznością przejścia dwutygodniowej kwarantanny.

Pozostając na wschodzie, w Moskwie walka także rozstrzygnęła się między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim. W stolicy Rosji w wyborach prezydenckich wzięło udział 281 osób. Wcześniej zarejestrowało się 329. Najwięcej głosów oddano na Rafała Trzaskowskiego - 151. Na urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę zagłosowało 65 wyborców, a na Krzysztofa Hołownię 26 osób.

Okazuje się więc, że kandydatowi Platformy Obywatelskiej sprzyja wschód i niska frekwencja. Można dojść do takiego wniosku porównując wyniki u naszych wschodnich sąsiadów do tych na przykład ze Stanów Zjednoczonych. Tam to Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie wśród amerykańskiej Polonii. Urzędujący prezydent uzyskał ponad połowę spośród 26 tysięcy głosów oddanych w Stanach Zjednoczonych. Rafał Trzaskowski zdobył poparcie jednej trzeciej Polaków mieszkających w USA.

DZ