Amerykanie przekazywali do tej pory Światowej Organizacji Zdrowia 400 milionów dolarów rocznie. Dla tej organizacji to bardzo duży cios ponieważ ta wpłata stanowiła 15 proc. budżetu. Trump zapowiadał już wcześniej, że pieniądze te mają zostać przeznaczone na inne cele, które mają służyć ochronie zdrowia. Jak mówił „zostaną przekazane innym organizacjom zajmującym się zdrowiem publicznym”. W sieci pojawiły się spekulacje kto zostanie nowym beneficjentem tego wsparcia. Na portalu Euroactiv można było przeczytać, że choć co prawda nie wiadomo, gdzie trafią jednak wskazano pewne typy. Zaznaczono również, że to nie pierwszy konflikt Trumpa z organizacją zajmującą się zdrowiem: „Nie ma pewności czy będzie to Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) w Atlancie, czyli posiadająca swoją centralę w Atlancie organizacja podlegająca amerykańskiemu Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Trump od początku swojego urzędowania ograniczał również finansowanie tej instytucji i ograniczał jej kompetencje, ponieważ krytykował jej zaangażowanie w walkę z epidemiami i pandemiami poza USA. Zatrudniające 20 tys. osób CDC było do niedawna wiodącą organizację zajmującą się na świecie chorobami zakaźnymi, ale po cięciach jakie przeforsowała amerykańska administracja prezydencka straciło na globalnym znaczeniu. Nie wiadomo jednak, gdzie trafią teraz środki, jakie USA przekazywały do WHO. Amerykańska składka była największa ze wszystkich.”

Oficjalny kryzys w stosunkach pomiędzy USA a WHO nastąpił po wybuchu epidemii koronawirusa. Oficjalnie Trump od kwietnia zarzuca kierownictwu WHO zbyt późne reagowanie na epidemię koronawirusa w Chinach i zbyt późne zaalarmowanie świata o powadze zagrożenie. To jednak część zarzutów. Zdaniem prezydenta USA WHO wspierało jednak Chiny w ukrywaniu w początkowej fazie pandemii jej prawdziwej skali, a przynajmniej nie starało się dobrze zbadać sytuację, gdy w Wuhan dochodziło już do masowych zachorowań. Wydawane w styczniu i lutym przez WHO komunikaty w sprawie epidemii w Chinach Trump uznał za „rażąco niedokładne i wprowadzające błąd”. Tym amerykański prezydent od długiego czasu tłumaczył swoje początkowe bagatelizowanie zachorowań w USA. Trump w swoim liście do Gebreyesusa wypomniał mu, że jeszcze 21 stycznia ogłaszał publicznie, że nowy koronawirus nie stanowi zagrożenia o międzynarodowej skali. Było to stanowisko podobne do prezentowanego przez władze w Pekinie. Z kolei 28 stycznia, po tym jak dyrektor generalny WHO spotkał się z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, organizacja pochwaliła działania Chin za przejrzystość, kontrolowanie epidemii i „zdobycie dla świata dużo czasu”. 
- Nie wspomniał pan, że Chiny do tego czasu uciszyły lub ukarały kilku lekarzy za mówienie o wirusie i cenzurowały publikacje chińskich instytucji na ten temat – mówił Trump Gebreyesusowi w swoim liście.

Światowa Organizacja Zdrowia oczywiście odpierała zarzuty głowy USA. WHO broniła się, że długo nie miała pełnych danych na temat przebiegu epidemii w Chinach oraz w samym mieście Wuhan, gdzie zanotowano w ubiegłym roku pierwsze zachorowania na świecie. Przez pierwsze tygodnie Pekin nie zgadzał się bowiem na wpuszczenie oficjalnej misji ekspertów WHO. Stało się to możliwe dopiero po tym jak 28 stycznia Gebreyesus spotkał się  w Pekinie z Xi. Słowa wypowiadane przez szefa WHO (choć z wykształcenia lekarza immunologa, to także niegdyś ministra spraw zagranicznych Etiopii) tłumaczono dyplomatyczną grą obliczoną na przekonanie Chin do większej przejrzystości. Stany Zjednoczone nie dały jednak wiary tłumaczeniom organizacji i podjęły poważny krok w tej kwestii.

Krok poczyniony przez Donalda Trump jest bardzo odważnym posunięciem. Należy pamiętać, że WHO to organizacja działająca w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po wybuchy kryzysu związanego z koronawirusem, władze Światowej Organizacji Zdrowia zaznaczały, że bez finansowania nie będzie możliwa ich pomoc w wielu regionach świata, w tym między innymi zapobieganie fali głodu. Wiele osób jednak przez lata miało zastrzeżenia co do działania organizacji. Teraz jest moment, aby przekonać się w praktyce co ona dawała i jak bez niej poradzi sobie świat.

DZ